No to mam dla was ciekawy przypadek, taki trochę podchwytliwy, żeby sprawdzić czy kogoś tu bierze na psychologa 🙂
Mamy taką spowiedź pewnej pani, która przyznaje że ma cięty jezyk. Sama to tak opisuje: złośliwość jest, ale nie jakaś wielka. Kiedy trafi na kogoś głupiego i do tego złośliwego, to już jej hamulce puszczają i musi dopiec, przemyśli sobie co by tu palnąć i strzela. Przy głupcach to jeszcze jakoś tłumaczy, ale problem w tym że ten mechanizm jej nie wyłącza przy dobrych ludziach. Ktoś zrobi coś nie po jej myśli i zanim zdąży pomyśleć, już sie wymsknęło coś przykrego. Potem przeprasza, ale jak wiemy, strzala wyszła i krzywda zostaje. Na koniec dopisuje, że to jedyna wada jaką widza w niej inni.
I tu właśnie jest to podchwytliwe. Bo ona sama mówi że jest złośliwa, ale od razu obudowuje to zastrzeżeniami. Nie tak strasznie, nie tak źle, i to jedyna wada którą widza inni... Takie małe drzwiczki zostawione dla samej siebie. Zastanawiam sie, czy naprawdę chce sie z tej wady wyleczyć, czy może raczej chce usłyszeć że właściwie nic jej nie dolega 🙂
Myślę, że to naprawdę ciekawe zagadnienie.
Aż mnie zatkało. Muszę to sobie przemyśleć.
Muszę to sobie przemyśleć. Oj, temat nie z łatwych.
Oj, temat nie z łatwych. Ciekawa jestem, jak to się skończyło.
