Gdzieś mi wpadł w ręce pewien artykuł o okultyzmie i powiem szczerze, że robi wrażenie. Już sam wstęp daje do myślenia. Chodzi o to, że dzisiaj mamy dosłownie eksplozję zainteresowania tą tematyką. Tysiące ludzi codziennie zagląda do horoskopów szukając jakichś wskazówek na dany dzień, masa osób odwiedza jasnowidzów i wróżbitów żeby dowiedzieć się co przyniesie przyszłość. Kolejni brnją w świat magii, białej czarnej, wszelakiej, bo mają nadzieje że znajdą tam jakąś moc która pozwoli im osiągnąć rzeczy niedostępne w normalnym życiu. Są też tacy co lgną do spirytyzmu, szukają kontaktu ze zmarłymi, chcą dostać jakieś objawienia z tamtej strony. No i mamy różne nowoczesne wariacje jak channeling, promowane przez różnych celebrytów i guru. Co ciekawe, sporo z tych praktyk wchodzi już nawet do szkół i programów edukacyjnych, wizualizacja, medytacja transcendentalna i tym podobne sprawy.
I autor artykułu stawia potem konkretne pytania, ktore serio warto sobie zadać: czy okultyzm jest w ogóle pomocny czy szkodliwy??? Czy Bóg go dopuszcza? Czy chrześcijanie są odporni na tego rodzaju wpływy? Czy nasze dzieci grając w różne role playing games jak Lochy i Smoki są bezpieczne? Czy to wszystko jakoś na nas oddziaływuje, na nasze rodziny, społeczeństwo?
Myslę że warto poczytać i zastanowić się. Artykuł jest naprawdę obszerne, nie będę tu przepisywał całości ale polecam poszukać go w sieci, kto jest zainteresowany 🙂
Ej no, serio znowu to samo? Naprawdę ci sie nie nudzi?
Jest coś takiego jak sinusoida Krzyżanowskiego, może nie każdy o tym słyszał. W skrócie chodzi o to, że epoki racjonalne, gdzie liczy się "szkiełko i oko", przeplatają się z epokami irracjonalnymi, czyli uczuciami, religią, magią i tym podobnymi. I akurat przyszło nam żyć w tej drugiej 🙂 Mniej więcej od lat 70-tych trwa ta fascynacja wszystkim co związane z Erą Wodnika, New Age i całą resztą. Za jakis czas to minie, znów zacznie dominowac nauka, magia i religie zejdą na dalszy plan, a potem po pewnym czasie i tak wrócą. Tak to się kręci od tysięcy lat 🙂
No dobra ale serio... czy każdy kto gra w jakieś tam Lochy i Smoki od razu staje sie opętany albo traci rozum? bo to jakis absurd kompletny.
jak ktoś jest podatny to uzależni się od czegokolwiek, nawet od zwykłej telewizji. a człowiek z głową na karku może sobie grać w cokolwiek i nikt mu nie przestawi myślenia tylko dlatego ze rzuca kostką przy stole z kumplami. światopogląd nie zmienia się od planszówki...
ciemnogrodem jest właśnie takie myślenie, że trzeba dzieci chronić przed każdą fantazją i wyobraźnią, bo zaraz coś złego się stanie. to chyba bardziej szkodzi niż jakakolwiek gra
No dobra, to skoro już zacząłeś temat o tym Paninie, to dokończę go za ciebie bo wklejka urwała się w połowie 🙂
Chodzi o Iwana Panina, który w 1882 roku kończył studia na Harvardzie. Facet przybył z Rosji, był zagorzałym agnostykiem, latał po świecie i wykładał o ateizmie, a potem... nawrócił się. I to dość spektakularnie. Jako matematyk i znawca greki i hebrajskiego zaczął czytać Biblię w oryginale. I tu zaczęła się ciekawa historia, bo zarówno greka jak i hebrajski nie mają osobnych znaków dla liczb, tylko używają liter swojego alfabetu. Panin wpadł więc na pomysł żeby podstawić pod litery odpowiadające im wartości cyfrowe i popatrzeć co wyjdzie.
i tu się zaczęło coś, co chyba lekko wysadziło gostka z butów. Zaczął dostrzegać wzorce matematyczne, siedział nad tym całymi godzinami i im głębiej wchodził, tym bardziej był osłupiały. Spędził resztę życia, aż do śmierci w 1942 roku, na badaniu tych prawidłowości. Zgromadził ponad 43 tysiące stron notatek i wysłał je do Fundacji Nobla z oświadczeniem że to dowód na boskie natchnienie Biblii. Odpowiedzieli mu mniej więcej tak: "materiał wskazuje z dużym prawdopodobieństwem na prawdziwość tego twierdzenia". Panin rzucił też wyzwanie w prasie żeby ktoś to obalił albo podał naturalne wytłumaczenie. Nikt nie podjął rękawicy.
Co tak naprawdę odkrył? Otóż liczba 7 pojawia się w strukturze tekstów biblijnych z niesamowitą konsekwencją. Liczba słow w danym fragmencie podzielna przez 7, liczba liter podzielna przez 7, liczba rzeczowników, liczba słów zaczynających się od samogłoski, liczba słów występujących tylko raz... i tak dalej, dziesiątki takich zależności naraz, w każdym fragmencie.
Przykład z samego początku Biblii: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię". Po hebrajsku to dokladnie 7 słów i 28 liter (czyli 4x7). Trzy rzeczowniki w tym zdaniu, ich wartości cyfrowe zsumowane dają 777. Jedyny czasownik ma wartość 203, czyli 29x7. Pierwsze trzy słowa mają 14 liter, ostatnie cztery też 14. Wartość pierwszej, środkowej i ostatniej litery to 133, czyli 19x7. I tak można wymieniać dalej, Panin naliczył w tym jednym wersecie 30 różnych kombinacji siódemkowych, prawdopodobieństwo przypadku wynosi według niego 1 do 33 trylionów.
Podobnie wygląda to w Nowym Testamencie. W pierwszych 11 wersetach Mateusza słownictwo zawiera dokładnie 49 słów (7x7), 28 zaczyna się od samogłoski (4x7), 21 od spółgłoski (3x7), 140 liter to samogłoski (20x7), 126 to spogłoski (18x7)... no możńa by wymieniać bez końca. Imiona trzech kobiet które się tam pojawiają po zsumowaniu wartości cyfrowych dają 14.
I teraz najciekawsze, te imiona w genealogii Mateusza były ustalone na długo zanim Mateusz się urodził, więc żaden człowiek nie mógł tego zaplanować z góry. A do tego Marek był Rzymianinem, Łukasz Grekiem, Mateusz Żydem, pisali w różnych stylach, w różnych czasach, a ta matematyczna prawidłowość jest wszędzie dokładnie taka sam. Żaden komputer by tego nie zaplanował lepiej. Co więcej, nie można usunąć ani jednego słowa bez zniszczenia całej struktury, Biblia jest więc jakby samoweryfikująca się.
Żadna inna księga religijna świata czegoś takiego nie posiada. To znaczy możesz porównywać ile chcesz, ale tej klasy matematycznej struktury w żadnej innej nie znajdziesz.
Moim zdaniem tu masz trochę racji ale chyba nie do końca rozumiesz o czym mówisz heh. Bóg jest wszędzie, zgoda, w tobie i we mnie i w ogóle. I właśnie dlatego że jest wszechmocny to mógłby nam odebrać tą wolną wolę, ale tego nie robi. Bo po co dawać wolna wolę żeby zaraz ją zabierać? To by było bez sensu. On mówi żeby nie chodzić do wróżbitów, jasne, ale zostawia ci wybór. Bo to jest właśnie sedno tego wszystkiego... wolna wola znaczy że możesz wybrać źle, możesz wybrać dobrze, i za to potem ponosisz konsekwencje.
Najlepszy przykład to rodzic z dzieckiem. Rodzic mówi dziecku nie jedz całej czekolady, ale jak dziecko bardzo chce to rodzic mu ją odbierze siłą. U Boga jest inaczej, On mówi nie zabijaj, nie kradnij, nie rób tego tamtego, ale jak ty i tak chcesz to zrobić to nikt cię za rękę nie złapie. Sam decydujesz i sam ponosisz za to odpowiedzialnosc. proste jak budowa cepa, naprawdę nie rozumiem czemu niektórzy tak się nad tym głowią
szczerze mówiąc spójrz na to inaczej. Jest taki fragment w Księdze Rodzaju 1:26 gdzie Bóg mówi: "Uczyńmy człowieka na NASZ obraz, podobnego NAM". Widzisz to? Liczba mnoga. NAM, NASZ. Gdyby Bóg był jedną osobą, powiedziałby "mój" i "mnie", a tu wyraźnie mówi o sobie jakby był kimś więcej niż jedną osobą.
i dalej, trochę później jest kolejny fragment gdzie Bóg mówi "Oto człowiek stał sie taki jak MY: zna dobro i zło". Znowu MY. To nie jest przypadek ani błąd tłumaczenia.
Właśnie o to chodzi z tą Trójcą Swiętą. Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty razem tworzyli świat, stąd ta liczba mnoga. Więc pomyśl sam/a sobie: skoro Jezus jako Syn Boży byl przy stworzeniu świata, to chyba nie mozna powiedzieć że nie jest Bogiem, prawda?
Słuchaj, nie wiem po co ta agresja, naprawdę. można sie nie zgadzać, ale to nie znaczy ze trzeba od razu obrażać... Niech Bóg Ci błogosławi
No to ja wam tu coś powiem bo miałem sporo do czynienia z wróżkami i naprawdę duzo kasy wyrzuciłem w błoto zanim trafiłem na kogoś kto rzeczywiście coś potrafi 🙂 chodzi mi o pewną panią Agnieszkę - ona nie reklamuje sie nigdzie, zero pseudonimu, zero ogloszen. Można do niej trafić tylko przez kogoś kto już u niej był, czyli typowa poczta pantoflowa.
Przyjmuje teraz tylko telefonicznie co dla mnie jest super bo mieszkam za granicą i nie muszę nigdzie jeździć. Jej przepowiednie sprawdzają się naprawdę w 100% - serio, nie przesadzam. Rozkłady kart to już w ogóle inny poziom niż u innych wróżek które znam. Nie zostawia człowieka bez odpowiedzi, pomaga znaleźć przyczyny problemów i jakieś wyjście z sytuacji. Na dodatek leczy naturalnymi metodami - jak widzi u kogoś problem zdrowotny to mówi co zrobić żeby się go pozbyć.
Jest tania jak na to co robi i ma naprawdę wielkie serce... nigdy mnie nie zostawiła bez odpowiedzi.
Uwaga tylko - podobno sporo osób podszywa sie pod nią więc trzeba uważać.
