Kronika Akaszy to według tradycji ezoterycznej zapis wszystkiego, co kiedykolwiek się wydarzyło: każdej myśli, decyzji i doświadczenia każdej duszy. Nie jest biblioteką w żadnym dosłownym sensie, choć obraz sali z księgami przewija się przez większość relacji.
Czytaj cały artykuł: Kronika Akaszy
Zawsze wyobrażałam sobie tę Kronikę dosłownie, jako salę z regałami. Trochę mnie zaskoczyło, że to obraz dopasowany do naszej wyobraźni, a nie opis czegokolwiek realnego. Chyba wolałam poprzednią wersję 🙂
Ja czytałem ze Bławatska opisywała to jako prawdziwa bibliotekę ukrytą gdzieś w Tybecie, do której mieli dostep tylko wtajemniczeni. No i akasza w sanskrycie znaczy woda, stąd te wszystkie porównania do oceanu informacji.
a mnie interesuje to rozroznienie wgladu od wyobrazni. bo brzmi ładnie ale jak to praktycznie zrobic? przeciez i jedno i drugie dzieje sie w głowie
ojej, ten punkt o niezaglądaniu do cudzego zapisu. Znam osobę, która oferowała odczyty dla mężów bez ich wiedzy i miała z tego niezłe pieniądze. Zawsze mi to zgrzytało.
nie zgodze sie z tym ze przyszłość jest tylko wariantowa. jak juz zakładamy istnienie zapisu wszystkiego to logicznie rzecz biorac przyszłość tez musi tam byc gotowa. inaczej to nie jest kronika tylko notatnik
Zrobiłam wczoraj to ćwiczenie z jednym pytaniem. Nic spektakularnego nie zobaczyłam, ale przyszło wspomnienie z podstawówki, o którym nie myślałam od dwudziestu lat. Nie wiem, co z tym zrobić.
a czy to sie jakoś różni od regresji hipnotycznej? bo dla mnie to wygląda na to samo tylko inaczej nazwane
Widziałam ogłoszenia po dwieście złotych za odczyt i zawsze się zastanawiałam, czy to uczciwe. Po tym artykule mam wrażenie, że pytanie brzmi raczej, co dokładnie jest w tej cenie obiecywane.
Mnie najbardziej trafiło zdanie o tym, że najczęstszym owocem jest zrozumienie schematu, a nie egzotyczna fabuła. Chyba przez lata szukałam nie tego, co trzeba.
Zaczynam od jutra od pytania „czego mam się nauczyć” i będę zapisywać przez miesiąc. Wrócę tu z relacją, kiedy będzie już co opowiadać.
