W Stanach i innych krajach coraz większą popularność zyskują alternatywne sposoby pochówku, nastawione na ograniczenie śladu węglowego. Trafiłam na obszerny materiał na ten temat - nie przepiszę go, bo to nie mój tekst, ale opowiem, o czym jest.
Rzecz dotyczy tak zwanej terramacji, czyli kompostowania ludzkich ciał, zalegalizowanego kilka lat temu najpierw w jednym ze stanów, a potem w kolejnych. Ciało umieszcza się w metalowym pojemniku wraz z materiałem organicznym i przez około dwa miesiące poddaje kontrolowanemu rozkładowi. Nie dodaje się enzymów - procesem sterują czujniki wilgotności, temperatury i przepływu powietrza. W tym czasie bliscy mogą odwiedzać zmarłego i dokładać kwiaty czy pamiątki, które też ulegają kompostowaniu. Rezultatem jest materia wyglądająca jak zwykła ściółka; rodzina może zabrać jej tyle, ile chce.
Druga opisana metoda to akwamacja: ciało umieszcza się w szczelnym zbiorniku i rozpuszcza w wodzie ze stężonym roztworem zasady. Ma zużywać dziewięćdziesiąt procent mniej energii niż tradycyjna kremacja.
Bohaterką reportażu jest matka, której syn zmarł na raka po trzydziestce i sam nalegał na taki pochówek. Mówi, że na początku była przerażona, a teraz jest zwolenniczką - bo chciał zwrócić siebie naturze.
Nowe metody wzbudzają sporo kontrowersji. Sprzeciwia się im przede wszystkim kościół, twierdząc, że uderzają w godność człowieka. Zwolennicy odpowiadają, że korzyści dla środowiska są przekonującym argumentem, a jedna z amerykańskich polityczek mówi wprost, że zawsze chciała być drzewem i cieszy ją myśl, że rodzina będzie kiedyś pochowana w jego cieniu.
Era Wodnika przynosi zmiany... i będą one coraz bardziej szokujące.
a tymczasem w Poznaniu... Na cmentarzu junikowskim powstał Las Pamięci, który umożliwia pochówek w biodegradowalnych urnach z odpowiedniego papieru.
Kwatera ma charakter naturalny i minimalistyczny. Miejsca poszczególnych pochówków nie są w żaden sposób oznaczane nagrobkami czy płytami, nie są też zdobione wiązankami. Imiona i nazwiska zmarłych, na życzenie rodziny, można umieszczać na dwóch kamiennych tablicach przy wejściu i tam też można złożyć znicze i kwiaty.
Urząd miasta informuje, że opadające jesienią liście i leśna ściółka są naturalnym wystrojem tego miejsca, a przy tym aranżacją, której nie trzeba sprzątać ani poprawiać. Kolejny taki las ma powstać na innym cmentarzu, a docelowo rodziny mają zyskać możliwość rozsypywania prochów - do tego potrzeba jednak przepisów, których u nas na razie nie ma.
Ta oszczędność... nie trzeba sprzątać, nie trzeba poprawiać, nie trzeba dekorować, ale jak ktoś bardzo ma parcie na znicze i kwiaty, to można - i to jest to, co mi się podoba 🙂
