koncerty lecą pełną parą, a ja tu siedzę i głowię się nad pewnymi rzeczami...
Byłam z jedną znajomą przekonana, że "coś tu nie gra". Czy to rola, czy nie, to już osobna kwestia. Bo o ile kicia bez problemu tańczy scenicznie do czegoś w stylu "Murów", gdzie raz nauczona potrafi się rozśpiewać przy Kaczmarskim i jego gitarowym trio, a piesek z dołu nieźle sobie radzi wymyślając własną melodię to przy współczesnej dyskotece po prostu się poddaję. Tak umie każdy automat, a mój syntezator do Oldfielda czy VanGelisa potrzebuje może trzech klawiatur za kilkanaście tysięcy euro, podobnie jak mój Ramirez... co dobre, to kosztuje i to jest właśnie wyjątkowo mało ambitne.
To nie karty są tu problemem, wazne żeby kary były trafne.
Kości zostały rzucone. Tylko interpretator do kitu 🙂 stare powiedzenie Starożytnych Rzymian (adres: www . oczary . wordpress . com)
w punkt, może by ktoś zabrał te karty od alkodzierżcy, bo my tutaj fani rocka dosłownie "umieramy"... ten z kitką i wielkim głosem plus sequencer w małym pudełku daje czadu, a pies na dole tym razem nic nie wymyslił, tylko się zmęczył "treścią".
Naszczekał groźnie i tyle.
No i stało się... karma dopełniła swoje. Jak tylko weszłam do kuchni na śledzia i zapaliłam u siebie światło, hałas urwał się nagle jak zdmuchnięty. Może to zbieżność z dzwonkiem telefonu, może nie, ale nastąpiła nareszcie... miła cisza.
Wcześniej, przez prawie godzinę od mojego internetowego wyznania wiary w cuda, koniec tego hałasu co prawda nastąpił, ale i tak jeszcze coś było słychać. Mamy co prawda pięć szyb w oknach chroniących nas od Modlina i samolotów, a i tak dźwięki były naprawdę b. silne.
Osobna sprawa jest taka, że gdy włączyłam swojego syntezatora Yamaha, to zarówno dla mnie jak i dla kota i psa sąsiadki wszystko zaczęło przypominać coś w rodzaju... melodii. Pięknie poleciały zatem te szybkie, transowe kawałki, takie jak się je gdzieś puszcza żeby poskakać trochę. Ale usłyszałam w tym nie tylko sferyczną inicjację tematu "NOMAD" jako motyw przewodni, lecz też "Modlitwę o wschodzie Słońca" w wykonaniu tria.
I te słowa wróciły do mnie:
*Każdy Twój wyrok przyjmę twardy*
*Przed mocą Twoją się ukorzę.*
*Ale chroń mnie Panie od pogardy*
*Od nienawiści strzeż mnie Boże.*
*Wszak Tyś jest niezmierzone dobro*
*Którego nie wyrażą słowa.*
*Więc mnie od nienawiści obroń*
*I od pogardy mnie zachowaj.*
*Co postanowisz, niech się ziści.*
*Niechaj się wola Twoja stanie,*
*Ale zbaw mnie od nienawiści*
*Ocal mnie od pogardy, Panie.*
N. Tenenbaum
przepraszam z góry za błędy, bo dopiero teraz przeczytałam dokładniej i widzę, że piszesz o czymś zupełnie innym niż ja 🙂
