Wiem że to nie jest jakies forum psychologiczne, ale wydaje mi się że trafiają tu ludzie z sercem na dłoni i moze ktoś mi coś sensownego doradzi. No i z góry mówię, że pewnie nie wyjdę tu zbyt dobrze, ale mam totalny chaos w głowie i nie mam pojecia co dalej robić...
Chodzi o to, że poznałam ostatnio chłopaka i zakochałam się w nim, no może nie wiem czy to dokładnie miłość, ale to uczucie jest naprawdę silne. I tu jest problem, bo on na początku nie uprzedził mnie że dla niego to żaden związek tylko coś luźnego, a mi zaczęło na nim zależeć bardzo bardzo mocno. On w końcu „zerwał” tę naszą znajomość, bo okazało się że chodziło mu tylko o seks, a poza tym zaczął gadać że chyba wróci do byłej. No i tak to zostało.
Minęły jakieś dwa tygodnie, zaczęliśmy znowu pisać na gg, ja cały czas o nim myślałam i tęskniłam. Spotkaliśmy się i wiedziałam doskonale że jemu znowu chodzi tylko o to jedno, sam mi powiedział wprost. Ale skłamałam że mi to pasuje, bo po prostu chciałam być blisko niego, miałam gdzieś w środku taką nadzieję że moze w końcu cos między nami zaiskrzy... nigdy tak naprawdę nie dał mi szansy żebyśmy się lepiej poznali.
I teraz kompletnie nie wiem co robić. On moze wrócic do byłej w każdej chwili, pytałam go i mówi że na razie nie, ale co to znaczy „na razie”. Znacie facetów, powiedzcie mi co powinnam robić. Czy ta droga ma w ogóle sens, czy lepiej dać sobie spokój i zachować dumę? I jeszcze dodam, że on jest Baranem z horoskopu, moze to coś wyjaśnia. Czy powinnam dalej ulegać i miec nadzieję że kiedyś coś poczuje? Ja nie mam doświadczenia z facetami, a jak już je mam to tylko złe...
Potrzebuje po prostu normalnej rady od kogoś, kto może przeżył kiedyś cos podobnego 🙂
szczerze? pewnie powiem to samo co reszta tutaj...
posłuchaj co ci mówi własne serce, naprawde czasem wystarczy chwila ciszy zeby to usłyszeć. co ci podpowiada w tej sytuacji?
powodzenia życzę 🙂
szczerze to trochę naiwnie do tego podchodzisz... powiedz wszystko jego bylej i tej obecnej, conajmniej tamta bedzie wiedziec na czym stoi. ale co do faceta, no... zapomnij. nie wróci, nie licz na to. i tak już wziął od ciebie co chciał
Słuchaj, z tego co opisujesz to ten facet po prostu nie bierze za siebie odpowiedzialności... czuję to wyraźnie, naprawdę. Na twoim miejscu nie czekałabym na niego.
To pytanie, które zadajemy sobie, kiedy stajemy przed czymś trudnym i nie wiemy, od czego zacząć. Warto najpierw zatrzymać się i spokojnie przemyśleć sytuację, zamiast działać pochopnie. Często okazuje się, że gdy ochłoniemy i spojrzymy na problem z dystansem, odpowiedź przychodzi sama. Nie ma jednej recepty dla wszystkich, bo każda sytuacja jest inna i wymaga indywidualnego podejścia.
