Szczerze mówiąc, nie mam już ochoty tracić czasu na kłótnie z ludźmi, którzy potrafią tylko obrażać, wyzywać od brudasów, wieśniar, wiedźm albo używać innych głupot, które sama tu wyczytałam. Swoją drogą wątpię, żeby ci co to piszą, w ogóle rozumieli znaczenie tych słów. Nie interesuje mnie też słuchanie o tym, kto ile fakultetów skończył albo jakich perfum używa, bo to mnie obchodzi tyle co śnieg sprzed dwudziestu kilku lat 🙂
Moim zamiarem było tu pomóc i podzielić się czymś sensownym. Niestety widze, że część osób szuka gotowych, bezwysiłkowych rozwiązań. Cóż, kto słabszy, ten głośniej hałasuje. Dlatego zapraszam tu tych SILNYCH, którzy bez żadnego czary-mary potrafią wziąć własne życie w swoje ręce. Tych, którzy szanują to co los im przynosi i nie uciekają od odpowiedzialności. Tych, którzy mają w sobie pokorę i nie potrzebują nieustannego poklasku.
Opiszcie tu jak wam jest cięzko albo jak już z czegoś wyszliście. Wspólnie na pewno da się więcej zdziałać. Jeśli ktoś woli nie pisać publicznie, niech opisze swoją sytuację w tym wątku, bo tu właśnie jest miejsce na takie rozmowy. Pozdrawiam.
Ja też tu jestem i chcę napisać że w życiu musiałam wlasnie dużo z siebie dać, naprawdę duzo... ale już tyle wygrałam, choć wciąż jest o co walczyć. Wierzę że ten dzień nadejdzie, nawet jeśli miałabym czekać całe lata. i wiem, że WARTO 🙂
Pozdrawiam cieplutko
O matko i córko. analfabetka z misją...
Łatwo pisać o mistyce i wędrowaniu, kiedy jest się sytym i ciepłym. Ale co masz powiedziec kobiecie, która nie śpi w nocy, bo nie wie co rano da dzieciom do jedzenia? Albo siedzi i słucha jak dziecko płacze z zimna? Co jej tam powiesz o duchowych poszukiwaniach...
I jeszcze to bezrobocie, które w tym roku rozlewa się dosłownie wszędzie, a ludzie wokół udają że nie widzą, bo sami boją się stracić swój kawałek chleba. Takie czasy.
no i co wtedy... można sobie filozofować, można być ponad to wszystko, ale głód to głód i zimno to zimno. Żadna mistyka tego nie przykryje. Jutro i tak przyjdzie i trzeba będzie wstać i jakoś sobie z tym poradzic. Nie ma innego wyjścia.
No to powiem Wam co mnie spotkało, bo siedzę z tym już od pół roku i jakoś muszę to z siebie wyrzucić...
zanim zaczełam tu pisać, nawet nie miałam pojecia że coś takiego jest w ogóle możliwe. weszłam na to forum, napisałam posta, i to wystarczyło. serio, tylko tyle. żaden wielki kontakt, żadne zapraszanie, nic z tych rzeczy. po prostu zostawiłam tu kawałek siebie i to wystarczyło żeby zaczęły się problemy.
bo wiecie co? jeśli jest tu ktoś kto naprawdę widzi, to on przejrzy was dosłownie na wylot. i nie mam na myśli że was zrozumie albo że będzie sympatyczny. mam na myśli że zobaczy w was to czego wy sami nie chcecie żeby ktokolwiek widział, i podsunie wam to na tacy w formie gotowego nieszczęścia. brzmi dramatycznie? no bo jest dramatycznie.
walczę z tym od miesięcy i większość ludzi tu nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ile niebezpieczeństwa tu czycha... myslicie że forum to tylko forum. ja też tak myślałam 🙂
oj a prawie o Tobie zapomnialm, przepraszam bardzo Ty też masz w sobie tyle ciepła i wiesz o czym mówisz, to bardzo ważne. Jestem z Tobą, pamiętaj o tym!
Już widzę, że bajek za dużo w telewizji lecało w domu...
Powielasz takie coś? Naprawdę...
Hej, mam takie malutkie pytanko bo trochę mnie zatrzymało jedno słowo w tej rozmowie... co dokładnie znaczy "maminka"? bo tyle innych rzeczy rozumiem, ale tego akurat nie spotkałam nigdy i jestem szczerze ciekawa
