feng shui mnie bardzo interesuje i sama się trochę nim zajmuje... ale powiem szczerze, że to o wiele głębsza sprawa niż sama ergonomia 🙂 chińczycy wierzyli, że przez przestrzeń przepływa niewidzialna energia zwana qi i właśnie o nią tu chodzi. nie chodzi tylko o to żeby było wygodnie czy praktycznie, ale żeby ta energia mogła swobodnie krążyć po pomieszczeniu i nie zatrzymywać się w kątach ani za dużymi meblami
może i europejska ergonomia też dba o komfort, ale feng shui sięga głębiej, do czegoś co trudno zmierzyć czy zobaczyć. to bardziej duchowe spojrzenie na przestrzeń wokół nas
jeśli ktoś zna temat lepiej to chętnie poczytam tutaj więcej, bo sama cały czas sie uczę i każda nowa perspektywa jest dla mnie cenna 🙂
Dużo o tym czytam, ale przyznam szczerze że ciężko mi to zwięźle wytłumaczyć 🙂 W skrócie chodzi o to, jak się ustawia budynki, meble, różne przedmioty, i jak ich kształty oraz wibracje na siebie oddziaływują. Że coś tam powinno być zwrócone na południe, a nie na północ, albo że konkretne pomieszczenie w domu ma być w określonym miejscu, żeby przyciągać powodzenie.
Mam tu akurat pod ręką taki przykładowy podział stron świata i to co symbolizują:
Północ - kariera zawodowa
Południe - szacunek i uznanie
Wschód - zdrowie i relacje rodzinne
Zachód - szczęście dzieci
Północny-wschód - zdobywanie wiedzy
Północny-zachód - przyjaciele i doradcy
Południowy-wschód - pomyślność i dobrobyt
Południowy-zachód - miłość i związki partnerskie
To oczywiście bardzo ogólny zarys, ale może komuś sie przyda jako punkt wyjścia do dalszego zgłębiania tematu.
@pole887 czyli to w ogóle nie chodzi o to żeby po prostu ładnie i wygodnie urządzić mieszkanie?
to bardziej magia czy jednak gdzieś tam są jakieś racjonalne podstawy... bo np. astrologowie tak układają przepowiednie żeby zawsze coś się z tego zgadzało, podchodzą do człowieka bardziej psychologicznie niż dosłownie. zastanawiam się czy feng shui działa podobnie?
@duch979 dzięki za odpowiedź 🙂
no właśnie, jak ktoś zaczyna mi gadać o energiach w moim domu to od razu czuję że coś jest nie tak... taki człowiek od razu mi pachnie naciągaczem szczerze mówiąc. wolę zostać przy własnym wyczuciu i tym co mi odpowiada, niż płacić komuś za machanie wahadełkiem nad moją kanapą.
jak już bym chciała żeby ktoś mi pomógł z wnętrzem to może jakiś prawdziwy projektant, ale na to trzeba miec kase której na razie nie mam 😉
@jasnyenergia no właśnie, to co napisałam o „trzeba” to był taki sarkazm z mojej strony 🙂 Sama nie przepadam ani za polskimi specami od feng shui z dyplomem z Chin, ani za wszelkimi paranormalnymi mistykami co wyją do księżyca w pełnię... Generalnie mam taką własną mantrę, którą polecam wszystkim pocieszcielom z dziedziny rzeczy niewidzialnych, dziewięciosylabową, brzmi mniej więcej tak: Ra-Chu-Nek-Praw-Do-Po-Do-Bień-Stwa. Powtarzać wieczorami, ze skupieniem
@pole887 tak naprawdę to moim zdaniem najlepszym wyjściem jest po prostu pójść na kurs. Poświęcasz 2 dni i przynajmniej wiesz potem o wiele więcej niż tylko to gdzie drzwi do łazienki mają być. W Krakowie prowadzi taki kurs Mistrz Feng Shui Jacek Kryg, cena chyba z 400 zł, można poszukać info na własną rękę. Dla mnie to ma więcej sensu niż przedzieranie sie przez stosy podręcznikow.
Feng shui to temat, który mnie naprawdę fascynuje, wiec chetnie podzielę się tym co wiem. Pytanie, które tu postawiłaś, jest naprawdę ciekawe i myślę że warto je porządnie rozwinąć 🙂
