Zastanawiam się czasem, czy ktoś przypadkiem nie rzucił na mnie jakiegoś „uroku”... bo odkąd rozstałam się z moim byłym, z którym byłam 2,5 roku, to kompletnie nie mogę sobie ulozyć życia. Niedawno poznałam naprawdę fajnego faceta, byliśmy razem miesiąc i... znowu to samo. Zostawił mnie bez żadnego konkretnego powodu. I znowu się załamałam, bo zaczęłam myśleć, że chyba ze mną coś jest nie tak.
No bo nie jestem raczej żadną brzydulą, zawsze słyszę o sobie dobre rzeczy, charakter mam taki że każdemu bym nieba przychyliła, a mimo to jakoś nie mogę utrzymać przy sobie nikogo. Zastanawiam się czy to się kiedykolwiek zmieni.
Może to głupie, ale ja jestem strasznie wrażliwa i każdy zwiazek bardzo głęboko przeżywam. Im więcej tych porażek, tym mniej mam ochoty w ogóle na nowe znajomości. Po tamtym pierwszym rozstaniu z moją wielką miłością wychodzilam z depresji przez rok. Teraz znowu wpadłam w kompleksy i doły i szczerze nie wiem jak długo uda mi się jeszcze patrzeć na to wszystko z pozytywnej strony. A najgorsze jest to, że ciągle kocham tego pierwszego...
bo tutaj sa osoby które cie rozumieja... na psychologii to by cie pewnie zdiagnozowali z jakąs choroba i tyle 🙂 tutaj mozna po prostu porozmawiać o tym co czujesz i nikt nie będzie oceniac
To co opisujesz to chęć dawania z siebie wszystkiego, „przychylania nieba” jak to się mówi. Ja też kiedyś tak miałam... ale ludzie to zupełnie zignorowali, więc w końcu ja też przestałam się tak angażować.
Ta frustracja bierze się właśnie stąd, że dajesz, dajesz, a w zamian nic nie wraca. No i są w zasadzie dwie drogi wyjścia z tego. Pierwsza: po prostu przestajesz dawać z siebie i nic nie oczekujesz. Trudne, bo to trochę wbrew naturze takich osob jak ty czy ja. Druga: dajesz, ale tylko tym, których najpierw lepiej poznasz i będziesz miała poczucie, że oni to naprawdę docenią. To też nie jest łatwe, bo trzeba sie powstrzymać na początku żeby nie angażować się zbyt mocno, ale w praktyce to działa.
Gdybyś pytała o radę, powiedziałabym tak: zacznij od lekkości w kontaktach, bez wielkich oczekiwań. Potem zobaczysz sama, czy daną osobę warto bliżej poznać czy może jednak nie. i albo rozchodzisz się w spokoju, albo zaczynasz jej to niebo przychylać 🙂 W ten sposób jest większa szansa, że unikniesz tego bolesnego kołowania między złudzeniem a rozczarowaniem.
Nie martw sie, wszystko się ułoży.
