Od dłuższego czasu milczałem na ten temat, ale to co teraz obserwuję w Polsce, szczególnie jeśli chodzi o ruchy narodowców, skłoniło mnie do przemyśleń.
Bo dokładnie to samo dzieje się na zajęciach u Karsta, które śmiało można, a nawet trzeba, określić mianem SEKTY.
Ludzie chodzą tam latami i ciągle mają te same problemy. Nadal są bez związku, bez pieniędzy, albo zmagają się z dokładnie tymi samymi kwestiami zdrowotnymi co na początku. Czy wiecie, że same zajęcia to koszt 1350 zł miesięcznie, i to tylko za trzy weekendy? Do tego dochodzą zajęcia dodatkowe, bo wmawia się ludziom, że właśnie one im pomogą.
Ale wróćmy do sedna. Ten człowiek niczego nie uczy. Wręcz ogranicza ludzi, nie pokazuje im jak samodzielnie poszerzać wiedzę, tylko powtarza że jak ktoś „zrobi gotowość„ to mu pomoże. W ten sposób uzależnia ich od siebie, bo tylko on, jako ten jedyny „bóg”, może ich teoretycznie uzdrowić. To bardzo przemyślana i skuteczna manipulacja.
Gdyby naprawdę chciał pomagać, pokazałby ludziom droge do samodzielności. A nie mówił „sam nie dasz rady, ale ja ci pomogę". Bo gdyby faktycznie pomagał, to ci ludzie dawno mieliby swoje sprawy poukładane i by odeszli. A tymczasem są tam całkowicie ubezwłasnowolnieni. O wszystko pytają, na wszystko muszą mieć zgodę.
Przez kilka lat obserwowałem jak problemy innych stoją w miejscu. Sam kiedyś wierzyłem w tego człowieka i też nic się u mnie nie zmieniło.
Tak samo manipuluje jego żona. Miałem kilka razy okazję uczestniczyć w jej sesjach. Świetna aktorka, doskonale wyszkolona przez Kazimierza. Na żadne pytanie nie odpowie, a jeśli ci na czymś zależy i o to zapytasz, usłyszysz: „zapytaj swojego wyższego ja„ albo „nie chcesz wiedzieć”. Nie umie widzieć, ale za to gra kapitalnie. Kolejna marionetka w jego rękach.
Następna marionetka, naciągaczka na pieniądze, to Agnieszka, która organizuje zajęcia. Oddała swoje mieszkanie, całą swoją przestrzeń, bo pewnie jej „Góru„ tego wymagał. Od lat sama, bez związku... i czemu wielki Kazimierz jej nie „poczyścił”, skoro tyle potrafi? Przecież sam mówi, że brak związku i brak chęci do rodziny jest niezgodny z naturą i właśnie takie rzeczy się na tych zajęciach „czyści".
Od kilku lat pomagam osobom z tego forum odłączyć się od tego manipulanta. Bardzo dużo z nich miało myśli samobójcze, żyło w ciągłym lęku, było pozbawionych własnej woli i jakiejkolwiek samodzielności.
I wracając do tego co napisałem na początku: ludzie z tej grupy funkcjonują dokładnie jak narodowcy. Są tak przesterowani i pozbawieni wlasnej woli, że jeśli ktoś próbuje im otworzyć oczy, rzucają się w obronie swojego Góru. Odwracają się od przyjaciół, od rodziny. No i brawo, udało się. Kazimierz ma swoją armię, ludzi którzy ślepo pójdą w jego obronie.
To jest właśnie definicja SEKTY.
każda sekta tak naprawdę jest nastawiona na kase, a żeruje na tym, ze ludzie są slabi i zagubieni.
no i mam to samo zdanie co większość tutaj. sam miałem do czynienia z tym typem i mogę wam powiedzieć wprost, że to czysty manipulant. żongluje jakąś „wiedzą„ i obietnicą pomocy, ale jak ktoś przychodzi z poważnym problemem to już jest inna bajka. odsyła taką osobę do swojej niedoszłej synowej na prywatne sesje. cena? 500 zł za wejście. i co dostaje taka osoba po tej sesji? odpowiedź, że problem jest „złożony”, że trzeba kilku takich spotkań, a na końcu sam Karst łaskawie oświadcza, że temat jest tak trudny że można co najwyżej „ograniczyć" problem, bo w pełni go nie rozwiąże. serio, to jest poziom kpiny. albo inny numer, mowi ludziom że owszem, widzi problem, ale grupa jeszcze nie jest gotowa żeby cokolwiek zrobić. i co? i chodź na kolejne zajęcia, pytaj, czekaj... hahahaha. ten gość to żart, nie uzdrowiciel. najgorsze jest to że potrafi ludzi porządnie uzależnić od siebie, a ci wydają kasę, wracają, czekają i ich problemy i tak nigdy nie są rozwiązane
Mam pytanie, bo trochę się zastanawiam. Da się jakoś sprawdzić czy człowiek nadal jest pod wpływem Karsta? Byłem na jego kursach srt ponad 10 lat temu i nie wiem, czy coś z tego we mnie zostało...
Sama zajmowałam się charyzmatyką i bioterapią przez długi czas. Cysta pod wpływem bioterapii wyszła z organizmu sama, trzeba było antybiotyków, ale efekt był widoczny. Charyzma potrafi działać przez dotknięcie, przez symbole, często zupełnie nieświadomie, działa też na zwierzęta.
Pewnie gdybyśmy nie blokowali tego naturalnego przepływu energii, ludzie byliby zdrowsi i życie prostsze... ;D
Ale skoro podczas transu czuję jak ból odchodzi, zarówno mój jak i innych osób, nawet ciężko chorych, to bioterapia ma dla mnie sens. Ja sama ćwiczyłam tylko jogę, co zresztą widać na zdjęciach. Papiery robiłam 25 lat temu, bo chciałam pomagać i nadal to robię. Często łamię schematy myślenia, ale za Boga się nie podaję i pieniędzy w jego imieniu nie biorę.
Jeżeli ktoś pracuje jako wróżbita czy naturoteraputa, to oczywiście należy mu się wynagrodzenie, ale nie może być wygórowane.
Jeśli to prawda co piszecie, to ten gość po prostu znalazł sobie sposób na organizowanie grup i zarabianie, a o prawdziwym oczyszczaniu umysłu nie ma pojęcia. Podobnie jak Lisiak i wielu innych, to po prostu wyłudzanie i robienie z ludzi zombie.
Umysł może oczyścić tylko Bóg, ale wiadomo, nikt go z początku nie sluchaę, niestety.
W Warszawie mnóstwo osób wpadło już w ręce ludzi o złej energii, jakiś masażysta z „andromedy", pani Smok jako nagłe objawienie... Są ludzie którzy tą energie beda chcieli wykorzystywać do oszukiwania, nawet świadomie. Papierki mistrzowskie nic tu nie pomagają, a szukanie uwagi innych tylko blokuje własny rozwój i dokłada nowej negatywnej karmy.
Charyzma musi dawać realne efekty, inaczej to czyste naciągactwo, bez wyjątków.
Pozdrawiam 🙂
czemu tak go ostro oceniasz?
Czy ktoś ma może kontakt do tego pana? 🙂
Ja miałam podobne doswiadczenia z Lisiakiem Ullmannem, i kolega z Mielnikiem, z tym że tamci trochę się „sprzedali„. Ludzie pozbawieni obrony własnego „ja” potem już tylko milcząco to potwierdzają, bo to ich „wyższe ja" tak dyktuje.
Prawdziwe duchowe światło NIGDY nie manipuluje, nie sypie myślami na przekór, zwłaszcza nie zasypuje natłokiem. Rozwija człowieka etycznie, czasem nawet dalej niż religie, ale nie neguje etyki religijnej, bo ta jest prosta i właściwie taka sama wszędzie. No i nie wyśmiewa.
U Lisiaka to samo miałam, ale jak weszłam głębiej, mury runęły dość szybko. Stałam się kimś w rodzaju wroga publicznego, choć oficjalnie nawet nakrzyczeli, że się mnie boją, bo „coś więcej widzę"... Tak mam już w życiu, że ludzie mi powiedzieli rzeczy skrywane, nawet te całkiem prywatne, więc sekciarstwo mam potwierdzone, choc... nikt się właściwie nie bronił, jakby wola zupełnie wyłączona.
Poza tym zabrałam swoje rady dla siebie. Do 2010-12 roku nic nie było wiadomo poza „Gazetą". Prasa zassana, ogłoszenia bez sensu, papiery sztucznie potwierdzone w Cechu.
Bzdury na resorach, no ale co tam... dopiero tu zaczęlismy pisać prawdę.
Walczcie. Mun podobno był wspierany przez Kongres, CIA chciało mieć przyczółek w Korei i przemycali coś przy okazji jego sekciarzy.
no właśnie, to samo słyszałam na zajęciach, ludzie między sobą o tym mówią wprost 🙂
„Patrzcie na nich - rodzina im się rozpadła, dzieci się porozwodziły. Niby uczy jak ratować związki, a własnej najbliższej rodzinie nie był w stanie pomóc."
Rzadko się wypowiadam na takich forach, ale tym razem poczułem że muszę. W ciągu 7 lat trafiło do mnie już 8 osób po zajęciach u człowieka wymienionego w tytule wątku. Pracuję z ludźmi ponad 35 lat i naprawdę rzadko cokolwiek mnie zaskakuje, ale przed tym panem przestrzegam bardzo poważnie, tak samo przed jego rodziną i całą resztą tego co organizuje.
Osoby które do mnie przychodzą są w naprawdę złym stanie, pełne bloakd na różnych poziomach, od wiedzy i światła, przez manipulacje, aż po choroby które wyraźnie można połączyć z jego działalnością. Wyciąganie ich z tego stanu to długi i żmudny proces, bo mają tak pomieszane zmysły że kilka sesji to nierzadko tylko powrót do własnych, wyjściowych informacji.
Panu Kazimierzowi stosunkowo łatwo jest manipulować uczestnikami swoich zajęć, bo ich faktyczny rozwój po tylu latach jest minimalny, mniej więcej na poziomie gimnazjum, co przy tej ilości czasu mówi samo za siebie. To sprawia, że wpisywanie ograniczeń na wyższych poziomach staje się dla niego proste. Ludzie przestają ufać sobie, a jego stawiają na pozycji boga, dosłownie. Po latach chodzenia do niego nie potrafią samodzielnie pytać o siebie, ich rozumienie dostępu do własnego wnętrza jest tak zawężone, że siedzą zamknięci we własnej klatce i tego nie widzą.
Obserwuję też jak jego metody i manipulacje z biegiem lat ewoluują, stają się bardziej wyrafinowane. Smutne jest to, że bardzo wiele z tego niszczenia wraca do niego i do jego rodziny. Niszczy ludzi, którym miał pomagać, i jednocześnie niszczy siebie.
Przestrzegam przed tymi zajęciami i przed sprawdzonymi przeze mnie osobiście członkami jego rodziny, którzy idą tą samą droga. Życzę wszystkim żeby odzyskali siebie.
wiecie co, ten gość to po prostu żart. Ostatni raz byłem tam jeszcze za covidu, potem wróciłem na kilka zajęć jak zaczęła się wojna. Przy samym covidzie były jakieś przesłania i masowe uwalnianie zapisów, w tym lękowych. i co z tego wynikło? Ludzie mieli mieć tak oczyszczony lęk, że wszystko miało być git. Tak mówiła zresztą ta największa oszustka z całej tej imprezy czyli organizatorka, która to dopiero jest mistrzynią manipulacji. Wszystko co pisze w mailach o zajęciach jest tak napakowane bzdurami... że niby takie ważne, że trzeba być, że odmienią życie itd. Po tych covidowych zajęciach sama mówiła, że tyle lęku się wyczyściło, że będziemy odporni na wszystko.
No i co mamy teraz? Trwa wojna. Ludzie na zajęciach sparalizowani, tona w strachu. A Kazimierz na to że spokojnie, że wojna zaraz się skończy. serio? Jeśli on tak widzi rzeczywistość to ma chyba większe iluzje niż ci wszyscy biedni ludzie którzy do niego przychodzą. Niech siedzi ze swoimi bajkami zamiast zarażać nimi innych, tak jak kiedys zarażał mnie. A ta organizatorka... totalna kpina. Jak Kazimierz chce żeby takie manipulatorki prowadziły jego zajęcia to odpowiedzcie sobie sami, co to za miejsce.
mocno przestrzegam przed Bożeną i tymi zajęciami, bo to po prostu oszustwo. Sama w to nie chciałem wierzyć ale teraz jestem pewien. Oszukuje ludzi nawet w tych najtrudniejszych, dramatycznych momentach ich życia. Jak ktoś prosi ją o konsultacje z Kazimierzem to ona coś tam odpisuje, że pytała, że rozmawiała... a w rzeczywistości nawet z nim nie gadała. I to nie jest tylko moja ocena, to zostało potwierdzone przez innych ludzi.
Poza tym ona po prostu nic nie widzi, ma masę ograniczeń jako medium czy cokolwiek ma robić. Zdarza sie że wmawia coś klientowi na konsultacji, a potem Kazimierz to całkowicie neguje. Co gorsza po sesjach z nią człowiek wychodzi z większą ilością problemów i ograniczeń niż przed... to mówi chyba wszystko.
Napisze to jeszcze raz wprost: oszustka i manipulantka, zero wartości. Oby sama kiedyś trafiła na kogoś równie nieuczciwego, może wtedy zrozumie co robi innym.
bardzo proszę żeby ktoś się ze mną skontaktował bo mam bliską osobę która chodzi na te zajęcia do Kazimierza i widze co sie z nia dzieje... chce ją z tego wyciagnac i zastanawiam się czy w ogole jest to mozliwe
Dzień dobry wszystkim. Chciałem zapytać czy można się jakoś skontaktować z kimś tutaj w tej sprawie. Sam przeszedłem przez wiele lat kursów u tego człowieka i mam sporo do powiedzenia na ten temat.
