no właśnie, chciałbym żeby mi ktoś wytłumaczył jak to jest możliwe, że gość który rozkłada karty i bierze za to kasę może sobie robić co chce bez żadnych konsekwencji prawnych. albo że wahadlarz czy znachor łazi sobie wolno i nic mu nie grozi, dopóki ktoś nie umrze przez jego „rady”. i te numerologiczne bzdury o tym, że z liter twojego imienia można wywróżyć twój profil osobowości to już w ogóle jakiś absurd, a jednak za to też nikomu włos z głowy nie spada.
czytałem gdzieś artykuł który trochę to tłumaczył od strony prawnej i psychologicznej, ale i tak nie do końca mnie to przekonuje. bo jedno to przepisy a drugie to my sami, tzn. ta społeczność i moderatorzy. serio uwazam że nasza tolerancja dla takich ludzi którzy tu reklamują swoje usługi jest przesadzona. wróżbita czy znachor który zgarnia hajs za ściemę powinien spotykać sie z wyraźnym komunikatem że to nie jest okej, a nie ze spokojną akceptacją bo „każdy ma prawo do własnych przekonań” ...
no właśnie, chyba każdy gdzieś w środku czuje, że to co nam serwuje oficjalna nauka to nie jest cały obraz rzeczywistości i stąd ta chęć szukania czegoś więcej, czegoś czego w szkolnych podręcznikach nie ma. kiedyś bezpieka tępiła każde myślenie które wychodziło poza to co dozwolone... i szczerze mówiąc nie jestem pewna czy dziś jest aż tak inaczej. pewnie i teraz znajdą się tacy, którym każda myśl spoza oficjalnej linii jest solą w oku, łącznie z mistrzami tych „naprostowujacych” komentarzy 🙂
Bo to jest właśnie wolność i tyle.
Dopóki nie ma twardych dowodów na świadome działanie komuś na szkodę, nikt nie może być za to karany. Każdy ma prawo wierzyć w co chce i tę wiarę głosić publicznie. A jeśli ktoś wierzy w bzdury, to jedynym sensownym lekarstwem jest rozum. No i jak ktoś tego rozumu nie ma albo nie chce używać, musi po prostu ponieść konsekwencje swoich wyborów.
Z drugiej strony ja zawsze będę protestował przeciwko wszelkim próbom karania czy zakazywania działalności różnych „uzdrowicieli”, bo to jest dokładnie ten sam „rząd dusz”, tylko z innych pozycji ideologicznych. mam nadzieje, że wiesz czym jest totalitaryzm i do czego prowadzi.
Szczerze mówiąc, bliżsi mi są ci „popaprańcy” wyrozumiali wobec innych niż zarozumialcy przekonani o własnej wyższości... tacy co to czują się sędziami wszystkiego i wszystkich.
Na szczęście ta mieszanka inkwizycji z czymś w stylu ideologicznej policji myśli nie przejęła jeszcze sterów, ale jakby do tego doszło... no cóż, można się tylko niepokoić.
W gruncie rzeczy nauka wcale nie jest dla nich wartością samą w sobie. Jeśli fakty przeczą temu w co wierzą, to tym gorzej dla faktów. Oni wiedzą lepiej, zawsze i we wszystkim. Paradygmaty mogą się zmieniać, historia nauki to przecież pokazuje na każdym kroku, ale nie, nie dla takich jak oni.
Ziemia płaska... i tyle.
Co do słowa „oszustwo” - to jest poważne oskarżenie. Jeśli ktoś naprawdę ma dowody na oszustwo, to droga do prokuratury stoi otworem, to jest własnie ten moment na działanie. Tak mocne słowa chyba powinny mieć mocne oparcie w dowodach, prawda? Bo inaczej to tylko słowa.
