Cześć wszystkim,
trochę się interesuję ezoteryką i parapsychologią, choć doświadczenia mam w tym niewiele, więc nie za bardzo wiem od czego zacząć. Piszę tutaj bo pewna sprawa mnie bardzo niepokoi i nie daję sobie z nią rady.
Mam takie dziwne poczucie, ze los mojej mamy jest jakby odwróceniem mojego losu. Jesteśmy na totalnie przeciwnych biegunach jeśli chodzi o podejście do życia i różne doświadczenia. To samo w sobie może być normalme, ale chodzi mi o to, że te przeciwieństwa są wyjątkowo uderzające kiedy porównuję okoliczności urodzenia naszych dzieci. Jakby istniała jakaś przepowiednia która steruje przeznaczeniem i piszę to zupełnie serio, bo naprawdę mam przez to ścisk w gardle.
Wypisałam sobie te zbieżności i ciężko mi je złożyć na przypadek:
Ja mam syna, mama urodziła córkę (a jestem jedynaczką). Mój ojciec dziecka po prostu mnie olał w ciąży, mama rodziła w małżeństwie, otoczona rodziną. Ja rodziłam w maju i przez cesarskie cięcie, mama w listopadzie i naturalnie. Druga babcia mojego syna w ogóle nie wiedziała o jego istnieniu, tymczasem moja druga babcia odchowała mnie od noworodka, bo mama się bała i nie dawała rady. W ciąży mama mieszkała u teściowej z mężem, ja w ciąży mieszkałam u mamy i nadal tam jestem.
Było też kilka innych takich rzeczy, niby mniejszych.
I tu dochodzimy do sedna mojego strachu. Gdy miałam 10 miesięcy, umarł ukochany tata mamy i ona z dzieckiem przeprowadziła się do swoich rodziców. Teraz mam w głowie taki koszmar, ze gdy mój syn skończy 10 miesięcy, stanie się coś co mnie zmusi do przeprowadzki z domu mamy do miasta, gdzie mieszka ojciec mojego dziecka i los się w ten sposób dopełni...
Nie jestem trollem, przepraszam że to wygląda może jak bełkot, ale naprawdę wyjaśniłam jak umiałam. Wiem że zaglądają tu osoby z doświadczeniem w parapsychologii i właśnie dlatego piszę, żebyście w miarę możliwości pomogli mi to jakoś rozgryźć albo wybili mi te myśli z głowy.
Krótko mówiąc boję się, że mojej mamie coś się stanie. Nie mam żadnej innej rodziny poza nią i nie wyobrażam sobie tego. Czy jest coś co można zrobić żeby odwrócić taki los albo jakoś go przebłagać?
szczerze to mam mieszane uczucia czytając takie posty... rozumiem, że strach o matkę jest naturalny, ale odpowiem konkretnie.
statystyki mówią jasno, że polki średnio żyją ponad 80 lat, choc tych lat w pełnym zdrowiu mają ze 62. to tyle jeśli chodzi o twarde dane. można te widełki poprawić regularnie chodząc do lekarza i nie zaniedbując siebie, i to jedyna sensowna rzecz jaką mozna faktycznie zrobić.
ale poza tym, no... wszyscy kiedyś umrzemy, to nie jest odkrycie naukowe. bać się tego ani płakać nad tym raczej nie ma sensu, bo nic tym nie zmienisz. wiem że brzmi to brutalnie, ale naprawdę tak to działa. jedyne co można ogarnąć „na przyszłość” to kwestie praktyczne, jakieś ubezpieczenie, sprawy spadkowe i tak dalej. to przynajmniej jest coś konkretnego, coś co można kontrolować.
każdy z nas kroczy własną drogą i nikt poza nim samym nie jest w stanie tej drogi zmienić ani ukształtować. nie wierzę w coś takiego jak przeznaczenie w sensie z góry ustalonego scenariusza... przyszłość nie jest żadnym niezmiennym planem, który musi się wypełnić. ona cały czas płynie, zmienia się, kształtuje na nowo i to my sami jesteśmy twórcami tych zmian, poprzez nasze myśli, nasze reakcje na to co dociera do nas z zewnątrz, i przez każdą decyzję którą podejmujemy.
jeśli chcesz to możemy porozmawiać o tym tutaj na forum, chętnie wytłumaczę ci to bardziej szczegółowo 🙂
Mogę polecić pewnego pana z Żoliborza w Warszawie, zajmuje się tarotem opartym na hebrajskiej kabale, ale to nie wszystko bo pomaga też przy miłosnych urokach, zdejmowaniu klątw, a nawet egzorcyzmach. Oczyszcza również aurę. Mnie osobiście bardzo pomógł i dzięki niemu czuję się nareszcie wolna. Jeśli ktoś chce wiedzieć więcej, niech się odezwie w tym wątku, chętnie odpowiem.
