no właśnie, psychiatria i psychologia akademicka generalnie odrzucają takie tematy, wlacznie z istnieniem Boga jako realnego bytu. Ale ciekawa ironia jest taka, że wielu z tych samych naukowców spokojnie chodzi do kościoła w niedzielę...
i tu jest ten śmieszny paradoks, bo skoro kościół katolicki zrzesza miliardy ludzi, to nauka powinna, idąc konsekwentnie swoją logiką, powiedzieć wprost że mamy do czynienia ze zbiorową schizofrenią. tylko że tego głośno nie mówi. dlaczego? bo to zbyt duża grupa, żeby sobie na to pozwolić?
poza tym skąd wiemy, że ktoś kto słyszy głosy naprawdę tego nie doświadcza? może po prostu my tego nie słyszymy, a on jak najbardziej tak. tego nie da się ani potwierdzić ani wykluczyć.
jest też teoria, że wszystkie choroby, w tym psychiczne, to wynik oddziaływania obcych energii i bytów, często nieprzyjaznych. i kolejna rzecz, ze te byty to mogą być po prostu „obcy”, których starożytni Egipcjanie nazywali bogami, a piramidy są z tym jakoś powiązane, tak samo jak ufo.
psychiatria neguje bioenergię, egzorcyzmy i podobne rzeczy, a kościół przed nimi przestrzega. psychiatra się śmieje, ksiądz ostrzega. i wychodzi na to, że dla psychiatry każdy wierzący to potencjalny schizofrenik, tyle że tego na głos nikt nie powie. a egzorcysta to w pewnym sensie taki inny rodzaj „psychiatry” działającego innymi metodami. więc kto tu tak naprawde ma rację?
no właśnie, ludzie mają naprawdę niezwykłą zdolność do wymyślania przeróżnych rzeczy i warto o tym pamiętać.
nauka zajmuje sie tym, co da się zbadać, czyli tworzy opisy rzeczywistosci, które ciągle konfrontuje z obserwacjami. w tym obszarze wyobraźnia jest jak najbardziej na miejscu, bo przydaje się do tworzenia teorii i wymyślania sposobów ich obalenia.
problem z „bytami energetycznymi” i im podobnymi jest taki, że nie ma żadnych konkretnych, jednoznacznych opisów takich zjawisk, a co dopiero mówić o metodach ich weryfikacji. nauka się tym więc nie zajmuje, za to chętnie podchwytują temat wszelkiej maści kreatywni fantaści. niektórzy z nich są przy tym bardzo charyzmatyczni, więc bez większego problemu zbierają wokół siebie grupki wyznawców swoich wizji. co ciekawe, te różne „szkoły” często wzajemnie sobie przeczą, a i tak żadna z nich nie jest weryfikowalna, więc trudno traktować to poważnie. może jedynie jako materiał do badań dla antropologów czy religioznawców. osobno zostawiam te oczywiste przypadki ludzi, którzy twierdzą że posiadają jakies „moce” i nadprzyrodzone zdolności, bo po pierwszej próbie weryfikacji wychodzi co wychodzi...
a racja jest jak d***: każdy ma swoją własną 😉
Hmm, to chyba pytanie bardziej dla filozofów niż dla większości gadających głów na tym forum 😉
