jesteś tam bezpieczna u siebie?
oj nie wiem czy wiecie ale ja aktualnie jestem w samym centrum całego tego szaleństwa... mieszkam w Wenecji Euganejskiej, czyli jednym z 2 najbardziej dotkniętych regionów, nakazy zakazy, szkoły i uczelnie pozamykane, wszystko stoi. Jestem naprawdę przerażona 🙁 miałam zaplanowany wyjazd na 2 kwietnia, na dłużej albo może i na stałe, a tu takie coś... w życiu bym się nie spodziewała że to wszystko tak się potoczy.
Proszę Was, jeśli możecie, poślijcie mi dobre myśli, energię, pobądźcie ze mną chwilę w ciszy. To mi teraz dużo da. Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie
o karty boje sie prosic...
no więc piszę z samego środka tego wszystkiego 🙂
moja podopieczna odeszła 20 marca, ja siedzę i czekam czy w ogole bedę mogła wyjechać, a rodzina już oddycha mi w kark z niecierpliwością. pewnie niedługo każą mi się zbierać. te rządowe zapewnienia o powrocie do kraju można sobie włożyć między bajki, bo przynajmniej tu we Włoszech nijak się to nie przekłada na rzeczywistość. był jeden samolot, wrócić mogę, owszem, ale na własne ryzyko i nikt z Polski nie może po mnie przyjechać. dla mnie osobiście kwarantanna to oczywistość, nie mam z tym problemu. wiem że w Polsce też robi się coraz gorzej, ale daleko od domu wszystko się potęguje... ta psychoza strachu, to poczucie zagrożenia tutaj nie jest bez pokrycia i dzień po dniu człowieka to po prostu wykańcza
dajcie jakiegoś przytulasa 🙂
Kocham was dziewczyny, dziękuję <3 <3 <3 siedzę tu i czekam, zamknięta w domu, wyjść mogę tylko na zakupy albo po leki, i tyle. Staram się sobie dogadzać, gotuję to co lubię, ale ta troska o bliskich w Polsce coraz bardziej mnie przygniata... ja już ponad miesiąc w tej sytuacji i jakoś przywykłam, a tam dopiero to wszystko się zaczyna. Wróćić nie mam czym, niby mam coś obiecane od przewoźnika, z którym miałam jechać w kwietniu, pojawia się jakaś opcja przez rodzinę, może tranzytem przez Szwajcarie, no i czekam.
Sytuacja jest naprawde niekomfortowa i absolutnie nie z mojej winy, chociaż wiadomo, mogłam wyjechać wcześniej... zostałam dla podopiecznej i dla wygody rodziny, bo obiecałam że będę z nią do końca. No i byłam. Trzymajcie kciuki żebym zdążyła ogarnąć zasiłek dla bezrobotnych, bo urzędy pozamykane, przez telefon ciezko cokolwiek załatwić a sprawa pilna. Podopieczna odeszła, nie zwolniłam się sama ze strachu ani z żadnych innych powodów, a i tak odsyłają mnie od jednego do drugiego. Moj jezyk to bardziej kuchenny niż urzędowy, stąd te niedomówienia i nijak nie mogę wyciagnąć rzetelnej informacji od nikogo.
I to pytanie o granicę, rozumiałam to tak że do kraju wjadę, tylko z powrotem mnie już nie wypuszczą i nikogo też po mnie nie wyślą.
No tak, myję ręce, zachowuję dystans, odsypiam zaległości i straszliwie się lenie 🙂 to mój sposób na teraz.
Ściskam was mocno! Całusy dla każdej z was, zefirek bym posłała ale nusz, z jaką koroną by przyleciał, strach się bać 😉 Życzę wam zdrowia i wytrwałości, bo to musi się kiedyś skończyć. Tymczasem pilnujmy naszych domowych ognisk, bo naprawde co nam teraz zostało?
No i co słychać, melduj się 🙂 Wróciłaś już do Polski? W przyszłym tygodniu podobno ma być u nas naprawdę ciepło, więc ta kwarantanna stanie sie wyjatkowo dotkliwa... szczególnie dla tych, którzy nie mają gdzie nawet leżaka wystawić. Serce się kraje. Polacy już całą duszą wyrywają się ku słońcu, ku wiosennemu powiewowi, a tu taki nieoczekiwany zgrzyt na drodze.
no nie dotarłam do domu 🙁 zwodzili mnie cały czas, a ostatecznie przesunęli wszystko na po świętach... i zastanawiam sie czy nie będą tak robić w nieskonczonosc
był lot do domu z Mediolanu, ale ja nie miałam żadnej szansy sie tam dostać, bo to 350 km! a konsulat poinformował mnie o tym locie dosłownie dzień wcześniej, co to za traktowanie człowieka serio...
czekam dalej i proszę Was o wsparcie bo psychicznie już naprawdę siadam 🙁
Wróciłam!!! 😀
wczoraj wieczorem dotarłam do domu i już jestem na kwarantannie, policja przed chwilą odjechała. jestem taka szczęśliwa, naprawdę myślałam że już nie wrócę...
zakładam że nic nie przywlokłam, bo wracałam prosto z dwumiesięcznej kwarantanny, więc powinnam być zdrowa 🙂 raczej nic po drodze nie nabyłam.
pozdrawiam Was serdecznie! siedzę na d... i nigdzie mnie nie ruszy 😀
