Kochani, mam dwadzieścia lat, mam bardzo dużo przyjaciół i znajomych.
Jestem, jak mówią znajomi, duszą towarzystwa, prawdziwym przyjacielem, osobą, z którą można pogadać o wszystkim i o niczym. Że jestem wyjątkowa, że mam coś w sobie, co różni mnie od innych w moim wieku.
Hm, ale powiedzcie mi, co z tego? Co z tego, że wielokrotnie słyszałam, że ze mną można konie kraść, że jestem taka czy owaka, zawsze pozytywnie, ale co z tego?
Cóż mi po tym, że mówią tak znajomi i koledzy, skoro nikt nigdy nie spojrzał na mnie inaczej. Mam wadę wrodzoną, która jest widoczna, i mam wrażenie, że to przez nią zawsze zostaję po stronie koleżanki, nigdy dziewczyny.
@lilia937 nikt nie rodzi się po to, żeby zaspokajać czyjeś względy estetyczne. Trzeba znać swoją wartość. Nie ma tu znaczenia zupełnie uroda.
@lilia937 jesteś jeszcze bardzo młoda.
Ja moją pierwszą i, jak na razie, jedyną miłość spotkałam, gdy miałam dwadzieścia dwa lata, i wierz mi lub nie, ale do tamtej pory nie byłam z nikim, a podobno jestem atrakcyjną kobietą. Więc nie chodzi o wygląd, chodzi o to, żeby spotkać człowieka, którego pokochamy i który nas pokocha. Bo o tym mówisz, prawda?
Mówisz, że masz wadę, która sprawia, że mężczyźni nie chcą się z Tobą wiązać. Ale jeśli tak jest, to pokój z nimi. Ty zasługujesz na kogoś, kto nie będzie się Ciebie wstydził.
Doskonale Cię rozumiem, bo sama mam problem z wyglądem.
Mam dwadzieścia sześć lat, do tej pory z nikim nie byłam związana. Mam bardzo poważne problemy skórne, moja twarz jest pokryta czerwonymi, chropowatymi plamami. Najgorsze jest to, że dotąd nic nie pomogło.
Żyję trochę w ukryciu, z dala od ludzi, przez chorobę stałam się zgorzkniała, nawet gdy kogoś poznaję, to wiem, że patrzy tylko na moją twarz. Bywa mi z tym bardzo ciężko.
Napisz coś więcej tutaj w wątku, chętnie poczytam
Trzeba uwzględnić różne opinie, ale niektóre były okrutne
Elektryzujące i nurtujące, oby dziewczynom się poukładało
