Augurka, to tez bedzie mialo efekt ale czysto materialny, nie energetyczny. Zdjecie w ciemnosci bez dostepu powietrza i swiatla po prostu przestanie sie tak szybko niszczyc. To dobra rada jako ochrona przed degradacja, ale nie jako komunikat do babci
A ja mam jedno pytanie do Kazi ktore moze glupio zabrzmi - czy rozmawiałas kiedys z babcia, tak… po jej smierci? Nie wiem jak to powiedziec dokladnie, ale czy kiedys do niej mowilsa albo prosilas o znak? Bo moze ona probuje dac znak wlasnie przez to zdjecie i dlatego sie tak dzieje. Ale zeby to mialo sens musialabys wiedziec czy w ogole jest jakis kontakt
Kazia to moze wlasnie o to chodzi, ze ona cos probuje pokazac, bo ty nigdy nie otworzylas tego kanalu tak naprawde. Nie wiem czy dobrze mowie, bo nie jestem ekspertem, ale czytalam ze jak bliska osoba chce dac znac o sobie to czesto przez przedmioty ktore sa z nia zwiazane. A zdjecie to chyba najblizszy przedmiot jaki masz?
Ok, ale to zdjecie nie 'daje znakow', ono sie fizycznie degraduje przez zmiane warunkow przechowywania. To jest materia, chemia, czas. Zadne duchy nie powoduja ze emulsja fotograficzna blaknie szybciej. Mozna wierzyc w duchy i jednoczesnie rozumiec ze stare zdjecia sie niszczeja, to nie sa wzajemnie wykluczajace sie poglady
Simargl, no dobra ale ty zawsze masz to samo wytlumaczenie. Wszystko ma wytlumaczenie materialne i koniec rozmowy. A co jesli oba wytlumaczenia moga byc prawdziwe naraz? Zdjecie sie niszczy I babcia daje znak, dlaczego to nie moze tak dzialac?
No ale Simargl, ezoteryka w ogole nie jest oparta na falsyfikowalnosci w sensie naukowym i wszyscy tutaj to wiemy chyba. Nikt nie mowi ze duchy dzialaja jak prawo grawitacji. To jest inny rodzaj poznania. Nie musi spelniać twoich kryteriow zeby byc sensowne dla osoby ktora tego doswiadcza
Hej, mam takie pytanie na boku - Kazia, a to zdjecie jest w normalnej ramce z szybka, czy bez? Bo jesli bez szybki to papier ma bezposredni kontakt z powietrzem i pylem, a jesli z szybka ale nieodpowiednia to moze byc kondensacja. To by wiele tlumaczilo z tymi plamami
To jest wazna informacja! Pol metra od grzejnika to zdecydowanie za blisko dla starego zdjecia, nawet z szybka. Ale wiesz co, nawet jesli przyczyna fizyczna jest oczywista, to ja bym sie zastanowila dlaczego zdjecie trafia akurat w takie miejsce. Czemu stawiamy pamiatke po kimś bliskim tam gdzie jej szkodzi? Czasem podswiadomie reagujemy na jakis sygnał, ktory juz gdzies w sobie mamy
Tojadek_O, to jest spekulacja na spekulacji. 'Czemu podswiadomie postawilas tam gdzie szkodzi' - bo to bylo wolne miejsce na komodzie, bo to pierwsze miejsce pod reka, bo tak wyszlo. Nie trzeba szukac glebszego sensu w kazdej zyciowej decyzji o przestawieniu ramki
Dobra to juz wiemy ze grzejnik niszczy, szybka luzna niszczy, wczesniej bylo zawinięte i ok. Kazia przesuń to zdjecie od grzejnika i sprawdz czy szybka przylega. To przynajmniej jakis konkret. Reszte mozna sobie dyskutowac dalej ale najpierw zadbaj o to zdjecie fizycznie zanim sie calkiem nie posypie
Bogusia_S ma racje z tym konkretnym dzialaniem, ale ja bym do tego dodala jeszcze jedno - Kazia, zanim przesuniesz, to moze powiedz babci ze to robisz dla jej dobra? Wiem ze moze brzmi dziwnie, ale jesli jest jakakolwiek szansa ze ona jest przy tym zdjeciu, to takie proste 'babciu, chce zadbac o twoje zdjecie' nic nie kosztuje a moze duzo dac
Przedmioty ktore byly bliskie osobie za zycia i ktore przechowuja jej wizerunek, czesto staja sie punktem gdzie energia tej osoby pozostaje najdluzej. Nie mowie ze to regula bez wyjatku, ale zdjecie to nie jest zwykly przedmiot, to wizerunek czlowieka. Portret. Inaczej niz kubek czy chustka
Kamilka, to ciekawe co mowisz o wizerunku. Czytalam ze w niektorych tradycjach wlasnie dlatego ludzie nie chcieli byc fotografowani, ze to jakby cos 'zabiera' ze splotu energetycznego. Nie twierdzę ze to prawda, ale taka byl wiara. Wiec zdjecie jako nosnik energii ma swoja tradycje
No dobra ale te tradycje ze zdjecie kradnie duszę to były u ludów ktore wgl nie znaly fotografii i sie po prostu baly nowej technologii. Nie wiem czy to dobry argument za tym ze zdjecia przechowuja energie. Raczej to ciekawostka historyczna
Chcę wrocic do tego co Kazia powiedzlała wczesniej, ze teraz jak patrzy na zdjecie to czuje scisk, a wczesniej nie. Kazia, a snilo ci sie cos ostatnio co moglo byc zwiazane z babcia albo w ogole sny miałas jakies dziwne odkad to zdjecie jest u ciebie?
Kazia, te sny ze starym domem i szukaniem kogoś to bardzo charakterystyczny motyw. Nie masz we śnie twarzy tej osoby, nie wiesz kto to jest, ale to poczucie że ktoś jest gdzieś blisko i nie możesz do niego trafić - to w snach żałobnych jest dość typowe. Ale powiedz mi, te sny zaczęły się zaraz po tym jak zdjęcie do ciebie trafiło, tak? Bo kolejność jest tu ważna.
No właśnie, Kazia nie jest w stanie powiedzieć co było pierwsze, co jasno pokazuje że retrospektywnie łączymy rzeczy które mogły być od siebie całkowicie niezależne. Nasz mózg szuka wzorców, i jak już coś nam zasugerują, to nagle wszystko pasuje do tej układanki. Sny o szukaniu kogoś w starym domu to jeden z najczęstszych archetypów sennych w ogóle, niekoniecznie musi mieć cokolwiek wspólnego ze zdjęciem.
Ten motyw szukania w starym domu i budzenia się ze smutkiem, bez twarzy, bez imienia, to jest w wielu tradycjach interpretowane jako coś co chce być znalezione. Nie koniecznie duch w dosłownym sensie, raczej jakaś nierozwiązana nić. Kazia, czy coś zostało niedopowiedziane z babcią przed jej odejściem? Coś co może gdzieś w środku czujesz że powinno było być powiedziane?
Kazia to jest właśnie to, o czym próbowałam mówić wcześniej. Zdjęcie, sny, ten ścisk który czujesz, może to wszystko razem jest sygnałem że jest coś do przepracowania emocjonalnie. I może dlatego właśnie teraz, a nie rok temu albo za rok. Timing takich rzeczy nigdy nie jest przypadkowy moim zdaniem
Kamilka, pytasz o 'niedopowiedziane rzeczy' i sugerujesz że to powiązane z psującym się zdjęciem, ale to jest klasyczny przykład jak można u kogoś wywołać poczucie winy lub coś uruchomić emocjonalnie bez żadnego powodu. Kazia była małym dzieckiem kiedy babcia umarła. To że się nie pożegnała to nie jest żaden niespełniony obowiązek wobec kogokolwiek. Ostrożnie z takimi pytaniami.
