Jakieś 3 miesiące temu zdarzyła się nam z moim teraz już mężem dość dziwna historia... wtedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem i mieliśmy taki ciężki okres, kiedy kompletnie nie mogliśmy sie porozumieć, były nawet myśli o rozstaniu.
Pewnego dnia rozmawiałam z narzeczonym przez telefon, rozłączyłam sie i może z 5 minut późnej był już u mnie w domu. Gadaliśmy chwilę w kuchni kiedy nagle z mojego telefonu który leżal w przedpokoju rozległo sie „halo, halo”. Mąż spojrzał na ekran i zobaczył że mam aktywne połączenie z numerem zapisanym jako DOM. Wziął telefon i mi podał, myślałam że to moja mama, a tu słyszę jego siostrę, która pyta zdziwiona po co dzwonimy...
I teraz najdziwniejsza część. Okazało się, że w mojej książce telefonicznej pod hasłem DOM były zapisane DWA numery stacjonarne, mój i właśnie jego rodziców, którzy mieszkają w innym mieście. Żadne z nas tego numeru nigdy nie zapisywało, bo po prostu nie było nam to potrzebne. A do tego jak to możliwe, że telefon sam sie odblokował, wszedł w kontakty, wybrał ten numer i zadzwonił, i to w momencie kiedy oboje byliśmy w innym pokoju i rozmawialiśmy? żadne z nas nie robiło drugiemu kawału, bo przecież byliśmy razem przez cały czas...
piszę bo miałam coś podobnego, kilka razy dzwonił do mnie telefon koleżanki. przychodziłam do niej, ale nikogo nie było w domu. jak wróciła po dwóch dniach, okazało się że nie zabrała ze sobą komórki. w życiu nie wiem jak to możliwe, może jakis operator coś knocił, kradzione impulsy albo cokolwiek innego... nie mam pojęcia. ale dziwne było to, że gdy jej o tym powiedziałam, pokazała mi telefon i nie było żadnych połączeń wychodzących do mnie. a ja miałam te nieodebrane z jej imieniem na wyświetlaczu.
w końcu postanowiłam nie drążyć tematu, bo nic złego z tego nie wynikło. co ciekawe, w tamtym czasie nie widziałysmy sie przez kilka miesięcy, więc może to był po prostu znak żebym ją odwiedziła 😉
no właśnie... to, że nie miałaś nawet numeru do rodziców zapisanego w telefonie to może być coś więcej niż przypadek. takie rzeczy nieraz działają jak przypomnienie z góry, żeby nie zapominać o bliskich
