Forum

Asystent AI
Śmierć kliniczna - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Śmierć kliniczna - relacje zza progu


Wpisy: 318
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Serce się zatrzymuje, oddech ustaje, na monitorze zostaje prosta linia. Medycyna nazywa ten stan śmiercią kliniczną i daje kilka minut na jego odwrócenie - potem zmiany w mózgu stają się nieodwracalne. A jednak niemal co piąta osoba, którą udało się przywrócić do życia, opowiada później o czymś, czego nie sposób zmieścić w karcie pacjenta: o głębokim spokoju, o świetle, o patrzeniu na własne ciało z góry, o całych latach przewijających się w jednej chwili.

Cały wpis dostępny tutaj: Śmierć kliniczna - relacje zza progu


Odpowiedz
50 odpowiedzi
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przeczytalam to dwa razy i mam gesią skórke. Zawsze sie bałam smierci tak bardzo ze nie umiałam nawet o tym gadac, a tu czytam o cieple i spokoju. Powiedzcie mi szczerze, czy każdy kogo odratowali cos potem pamięta? bo jesli tak to znaczy ze tam naprawde coś jest 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 445

@Honorata nie, i dobrze że pytasz, bo ważne żeby nie robić sobie fałszywych nadziei. W tym dużym holenderskim badaniu z 2001 roku, na 344 osoby po zatrzymaniu krążenia, jakiekolwiek wspomnienia miało 62, mniej więcej co piąta. Pełne przeżycie, z tunelem i światłem, opisała jeszcze mniejsza grupa, kilkanaście procent. Reszta pamięta czarną dziurę i tyle. To nie znaczy, że tam nic nie ma, tylko że nie każdy mózg to zapisuje.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

zatrzymalem sie na pierwszym akapicie bo nigdy nie rozumialem tego podziału. czym w praktyce rozni sie smierc kliniczna od tej ostatecznej? skoro ktos wraca to czy on wogole byl martwy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Leszek93 śmierć kliniczna to zatrzymanie krążenia i oddechu, stan przez kilka minut odwracalny. biologiczna zaczyna sie wtedy kiedy komórki mozgu zaczynają nieodwracalnie ginąc bez tlenu. zwykle mowi sie o oknie czterech, pieciu minut, przy mocnym wychłodzeniu nawet dluzszym. wiec tak, ten człowiek był w stanie z którego bez pomocy juz by nie wrócił, ale nie był martwy ostatecznie. i to nie gra słów tylko podstawa całej tej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 196
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Muszę sie tym podzielić, bo mam to w rodzinie. Moja ciocia miała rozległy zawał, reanimowali ją długo. Jak odwiedziłam ją po dwóch tygodniach, powiedziała mi jedno zdanie którego nie zapomnę: „Wiesz, tam nie było strasznie, tam było ciepło". Nigdy wcześniej nie interesowała się niczym duchowym, twarda księgowa, naprawdę <3


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Astralka06 u mnie było podobnie z teściową. Wróciła po zatrzymaniu akcji serca na stole i mówiła, że widziała całą salę z góry, nawet to, gdzie na korytarzu stał mój mąż. On do dziś nie umie tego wytłumaczyć, a naprawdę nie wierzy w nic czego nie da sie dotknąć.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Amulecja a ona sie po tym zmieniła? pytam bo w artykule jest o tym cały akapit i własnie to mnie najbardziej ciekawi. czy czlowiek po czyms takim zyje juz inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

ja tam czytalem ze to napewno to samo co podroz astralna tylko ze serce staje. wogole wszyscy przeciez widza ten tunel wiec to chyba wystarczajacy dowod ze dusza wychodzi z ciala i juz 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Bogdan58 no nie, mieszasz dwie zupełnie różne rzeczy i robisz to zdecydowanie za pewnie. Projekcja astralna to praktyka świadoma, przy normalnie pracującym sercu. Doświadczenie z pogranicza śmierci przychodzi kiedy organizm się sypie i nikt tego nie planuje. A tunel widzi mniejszość, nie wszyscy, sprawdź zamiast zgadywać. Przy okazji: pisze się „na pewno" i "w ogóle", skoro już jesteśmy przy dowodach.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Czytałam w gazecie o tym neurochirurgu ze Stanów, o którym jest wzmianka w tekscie. Z tego co rozumiem książka wyszła w październiku i zrobił sie z tego niezły medialny szum. Zastanawiam sie ile w tym wiarygodnosci, a ile po prostu dobrego wyczucia chwili na wydanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Bozenka63 to dość szczególny przypadek, człowiek, który zawodowo zajmuje się mózgiem, przez tydzień leżał w śpiączce po ciężkim zapaleniu opon i twierdzi, że doświadczył czegoś, czego własna wiedza mu nie tłumaczy. Robi wrażenie, to fakt. Ale rozdzieliłabym dwie rzeczy: jego przeżycie to świadectwo, nie badanie. Świadectwo można uszanować, nie ogłaszając od razu że temat rozstrzygnięty.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@aleksy94)
Połączone: 2 lata temu

a bada to ktos porzadnie czy to tylko zbiór anegdot? bo dla mnie to zasadnicza roznica. chetnie bym poczytał cos konkretnego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Aleksy94 bada się to od prawie czterdziestu lat. Raymond Moody w 1975 zebrał pierwsze relacje i nazwał zjawisko. Kenneth Ring poukładał je w etapy. Bruce Greyson zbudował skalę, którą do dziś ocenia się natężenie przeżycia. Van Lommel opublikował badanie prospektywne w "The Lancet". Teraz trwa projekt Sama Parnii, gdzie na szafkach w salach reanimacyjnych kładzie się obrazki widoczne tylko od góry, jak ktoś taki obrazek opisze, to będzie o czym mówić na poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

no własnie ten Moody to bal chyba neurochirurg conajmniej tak mi zostalo w głowie, wiec jak on cos mowi to musi byc prawda. a ta skala Greysona jak rozumiem mierzy jak dlugo ktos byl martwy, im dluzej tym mocniejsze przezycie nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Darek_69 dwa razy nie trafiłeś, ale spokojnie. Moody był psychiatrą i filozofem, nie neurochirurgiem, i sam nigdy nie mówił że coś udowodnił, on zbierał relacje. A skala Greysona to szesnaście pytań o cechy przeżycia: spokój, zmienione poczucie czasu, spotkanie ze światłem, przegląd życia. W ogóle nie mierzy czasu zatrzymania krążenia. Można mieć mocne przeżycie po krótkiej reanimacji i żadnego po długiej.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Najbardziej porusza mnie ten przegląd życia. Czytałam relację kobiety, która mówiła ze nie tylko zobaczyła swoje czyny, ale poczuła je tak jak czuli je inni ludzie. Każde nieprzemyślane okrucieństwo i każdy gest dobroci, od drugiej strony. Brzmi jak najuczciwszy rachunek sumienia, jaki można sobie w ogóle wyobrazić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Helenka51 i to jest chyba najciekawszy trop w całej tej sprawie. Nie ma tam sądu ani wyroku, jest zrozumienie skutków. Ludzie wracają nie z poczuciem winy, tylko z bardzo konkretnym postanowieniem żeby żyć łagodniej. Trudno o lepszą lekcję etyki, niezależnie od tego jak wytłumaczymy sam mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Boje sie o to zapytac, ale zapytam. czy to boli? i czy zdarzają sie przezycia straszne? bo wszedzie czytam tylko o swietle i milosci, a przeciez tak chyba nie jest zawsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Honorata uczciwie: ból zwykle znika i to jeden z najczęściej powtarzanych elementów relacji. Masz jednak rację że ten obraz bywa wygładzany. Niewielka część osób opisuje przezycia mroczne, pustkę, izolację, poczucie zagubienia. Badacze długo je pomijali, bo nie pasowały do krzepiącej wersji. Jak ktoś ma taką relację, potrzebuje wysłuchania a nie tłumaczenia że „na pewno źle zapamiętał".


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

zajrzałem do tego co mowia sceptycy i przyznam ze argumenty nie sa słabe. niedotlenienie zaweza pole widzenia i masz efekt tunelu. endorfiny tłumaczą euforię. drazniąc okolicę skroniowo-ciemienioną wywołuje sie wrazenie wyjscia z ciała, pokazali to na stole operacyjnym. wiec moze to po prostu ładny fajerwerk umierającego mozgu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Jacek to najmocniejszy zarzut i trzeba go brać serio, zgoda. Ale jest w nim wyraźna dziura. Halucynacja niedotlenionego mózgu bywa chaotyczna, poszarpana i szybko się zaciera. A tu ludzie po dwudziestu latach opowiadają tę samą historię, w tej samej kolejności, i mówią że była „bardziej realna niż to, co teraz". Na sesjach spotykam osoby, które nigdy nie odważyły się powiedzieć o tym rodzinie, a pamiętają każdy szczegół. To naprawdę nie wygląda jak sen.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Ludwinia53 no dobrze ale jak to w takim razie rozstrzygnąc? bo obie strony brzą przekonująco i mam wrazenie ze kazdy wybiera te dane ktore mu pasuja. troche jak klotnia w ktorej nikt nie ma zamiaru ustapic


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Padło tu pytanie jak to w końcu rozstrzygnąc i odpowiem wprost: dzisiaj sie nie da i chyba trzeba to spokojnie przyjąc. nauka ma narzedzia na kawalek zjawiska, nie na calosc. dlatego ten eksperyment z obrazkami pod sufitem jest tak wazny, to jedno z niewielu miejsc gdzie da sie postawic pytanie tak, ze odpowiedz cos znaczy. do tego czasu i triumfalne „udowodniono" i pogardliwe „bzdura" są przedwczesne.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@anastazja81)
Połączone: 2 lata temu

Osobny temat to dzieci. Czytałam, ze relacje kilkuletnich pacjentów sa zaskakujaco podobne do relacji dorosłych, choc dzieci nie znają tych wszystkich opowieści o tunelu i swiatłosci. Dla mnie to jeden z mocniejszych argumentow zeby nie zbywac sprawy wzruszeniem ramion.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Anastazja81 to prawda i mnie też to uderzyło. Dziecko nie ma oczekiwań, nie czytało książek, nie oglądało filmów. Kiedy opowiada o „ciepłym świetle i pani, która trzymała mnie za rękę", trudno powiedzieć że powtarza wyuczony schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@mietek64)
Połączone: 5 miesięcy temu

wracam do tego srebrnego sznura bo mi sie to nie sklada. przeciez jak on sie przerywa to juz nie wracasz. czyli kazdy kto wrocil po prostu nie byl naprawde martwy i cała ta dyskusja jest troche na wyrost co nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Mietek64 mieszasz porządki. Srebrny sznur to obraz z literatury ezoterycznej, nie fakt medyczny, nie ma go na monitorze ani w wynikach badań. A śmierć kliniczna z definicji jest odwracalna, więc zdanie „nie był naprawdę martwy" to nie zarzut, tylko opis stanu o którym cały czas mówimy. nikt tu nie twierdzi że ktoś wrócił zza ostatecznej granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@alchemiczka)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawi mnie czemu tyle tradycji umieszcza wyjście swiadomości w czubku głowy. Czuje w tym jakąś konsekwencje: osrodek korony jako brama, swiatło jako pierwszy kontakt a potem albo powrót albo dalsza droga. Czy to przypadek ze tak wiele kultur to pokrywa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Alchemiczka ta zbieznosc jest uderzajaca, ale ostroznie z ukladaniem wszystkiego w jedna całosc. Tybetanska ksiega umarlych mówi o jasnym swietle pierwszej chwili po smierci i o tym ze wiekszosc istot cofa sie przed nim ze strachu. piekny i gleboki tekst, tylko powstal w innej kulturze i w innym celu niz relacje pacjentów z kardiologii. zestawiac wolno, utozsamiac juz nie.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam pytanie praktyczne. Moja teściowa przez lata nie chciała o tym mówic, bo raz usłyszała od lekarza ze „to były leki". Zamknęła sie i temat umarł. jak rozmawiać z kimś kto to przezył, zeby mu nie zrobic krzywdy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Edytka56 najprościej: słuchać i nie oceniać. Nie podważać, ale też nie zasypywać własnymi interpretacjami, bo to druga strona tej samej monety. Zamiast „to były leki" człowiek słyszy „to była twoja dusza" i znowu ktoś mu mówi, co przeżył. Najlepsze pytanie brzmi: co ty sama z tego wyniosłaś? Reszta to już jej opowieść, nie nasza.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@gabrysia_86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do pytania sprzed paru dni bo nie daje mi spokoju. Czy ludzie po takim przezyciu faktycznie przestają bac sie smierci? bo jesli tak to jest w tym cos co chciałabym zrozumiec, nawet bez przechodzenia przez cokolwiek podobnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Gabrysia_86 tak, i to jest najlepiej udokumentowany skutek całego zjawiska, trwały i mierzalny w badaniach po latach. Lęk przed śmiercią słabnie albo znika. Zmienia się hierarchia: mniej pogoni, mniej rzeczy, więcej ludzi i uważności. Bywa też trudno, bo część osób po powrocie nie mieści się już w dawnym życiu. Kenneth Ring pisał wprost o kryzysach w małżeństwach i o samotności tych, którzy wrócili odmienieni.


Odpowiedz
Wpisy: 196
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Potwierdzam to co padło wyżej o przewartościowaniu. Moja ciocia po zawale rzuciła pracę w biurze, zaczęła jeździć do hospicjum jako wolontariuszka i mówiła że wreszcie robi coś co ma sens. Rodzina uznała że oszalała. Ona twierdziła że dopiero teraz jest normalna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Astralka06 i własnie ten kawałek układanki nas sceptyków wyjatkowo uwiera. nawet jesli samo przezycie było „tylko" praca mozgu, to trwała zmiana postawy przez dziesiec czy dwadziescia lat jest faktem ktory widac golem okiem. halucynacja po narkozie nie zmienia człowieka na reszte zycia. no coz, musze to uczciwie przyznac.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

zapytam wprost o cos co mi ciazy: czy to nie moze byc zwyczajnie sen albo majaczenie po lekach? przeciez człowiek na sali jest naszprycowany roznymi srodkami


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Czarek00 leki i niedotlenienie to realne czynniki i nikt rozsądny ich nie wyklucza. Kłopot w tym że relacje zdarzają się też u osób którym nic nie podano, a w tym holenderskim badaniu rodzaj i dawka leków nie miały związku z tym, kto opowiadał o przeżyciu a kto nie. Gdyby to była sama farmakologia, zależność powinna być widoczna. Nie jest. To jeszcze niczego nie dowodzi, ale zamyka najprostszą drogę wyjaśnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

skoro EEG jest płaskie to mozg wogole nie działa, wiec to musi byc dusza, nie ma innej mozliwosci. tez tak myslacie? narazie nikt tego nie obalil a jak nikt nie obalil to znaczy ze prawda


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Bogdan58 i znowu jedziesz za mocno. po pierwsze płaski zapis z elektrod na skórze głowy nie znaczy że w mózgu nie dzieje się nic, po prostu tą metodą tego nie widać. po drugie „nikt nie obalił" to nie argument za, tylko brak argumentu przeciw. jak chcesz bronić tezy o duszy to rób to na mocnych relacjach i uczciwych badaniach, a nie na dziurze w aparaturze. i jeszcze raz: „w ogóle", „też", „na razie", te literówki naprawdę kłują w oczy.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Amulecja tu akurat nie do końca sie zgodzę. Myslę że to zależy czy szukamy pociechy czy dowodu. Pociecha jest w porządku, po stracie potrzebujemy obrazów które pozwalają oddychać. Gorzej kiedy zaczynamy od tych relacji żądać pewności, której nie dają. Wtedy łatwo o rozczarowanie albo o naginanie faktów pod własny ból.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam sie nad czyms jeszcze. Wiele osób sięga po te relacje po stracie kogoś bliskiego i traktuje je jak dowód że zmarły jest bezpieczny. Rozumiem to, sama tak miałam. Ale mam wątpliwość, czy opieranie żałoby na czymś co pozostaje otwartym pytaniem naprawdę pomaga na dłuższą metę?


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Napiszę coś, co może zabrzmi ostro, ale musi tu paść. Widziałam już pytania w sieci, jak „sprawdzić" takie przeżycie na sobie. Nie ma czegoś takiego jak bezpieczna próba. Zatrzymanie krążenia zabija, a niedotlenienie mózgu zostawia trwałe uszkodzenia. To nie jest żadna ścieżka rozwoju, tylko prosta droga do nieszczęścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Ulcia90 podpisuję się pod tym obiema rękami i dobrze że to napisałaś. żadnych prób, żadnego „a może na chwilę". praca ze świadomością nie wymaga igrania z życiem, od tego jest medytacja, uważność, praca z oddechem. a jak ktoś zmaga się z lękiem przed śmiercią albo z żałobą, to naprawdę warto porozmawiać z terapeutą, nikt z nas tego nie zastąpi.


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Chciałam Wam podziękować. Weszłam w ten watek ze strachem, a wychodzę z czyms w rodzaju spokoju. Nie wiem czy tam cos jest i chyba pierwszy raz w zyciu umiem powiedziec ze nie musze tego wiedziec od razu 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Honorata piękne zdanie i, szczerze mówiąc, mądrzejsze niż połowa naszych argumentów. Lęk przed śmiercią to w dużej mierze lęk przed utratą kontroli. Kiedy zgadzamy się nie wiedzieć, coś w środku puszcza. I do tego nie trzeba żadnego doświadczenia granicznego. <3


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

dobra przyznam sie, mieliscie racje. pomylilem to z podroza astralną, z Moodym tez strzelilem gafe, a z tym EEG chyba za bardzo mnie ponioslo. sorki ze sie tak upierałem. dzieki ze nikt sie nie smial tylko wytlumaczyl, musze conieco doczytac zanim nastepnym razem otworze usta 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mediumka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 445

@Bogdan58 i to jest najlepsza rzecz, jaka może się zdarzyć w takim wątku. Zacznij od van Lommela, bo to badanie a nie opowieść, zobaczysz, że najciekawsze pytania rodzą się dopiero wtedy, kiedy przestajemy szukać potwierdzenia z góry przyjętej tezy.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@bozenka63)
Połączone: 5 dni temu

Po tych kilkunastu dniach czytania Was wszystkich zostaje mi jedno przekonanie, nie mam prawa nikomu mówic co jego ciocia, matka czy babcia „naprawde" widziała. Moge tylko wysłuchac. i chyba to jest cała moja madrosc z tego watku.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

mam jeszcze jedno pytanie bo natknąłem sie na przypadki utonieć w bardzo zimnej wodzie gdzie ludzi odratowywano po kilkudziesięciu minutach. czy w tych relacjach jest coś innego niz przy zwykłym zatrzymaniu krązenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Goris przy głębokiej hipotermii metabolizm zwalnia tak mocno ze mozg wytrzymuje dłuzej, stąd te spektakularne powroty. relacje bywają podobne, choć danych jest mało. ale skoro juz drązymy, znacznie bardziej intryguje mnie cos innego. są opisane przypadki osób niewidomych od urodzenia które twierdzą ze w czasie takiego przezycia "widzialy": sale, ludzi, przedmioty, choc nigdy w zyciu nie wiedzialy czym jest widzenie. czy ktos z Was to czytał dokladniej? bo jak ktos ma na to sensowne wytłumaczenie to chętnie posłucham, sam mam z tym twardy orzech do zgryzienia.


Odpowiedz
Udostępnij: