Trudne pytanie. To się powtarza w podobnych godzinach, zawsze w nocy. Nigdy nie czułem żebym był obserwowany albo żeby coś reagowało na moje zachowanie. To znaczy, budzę się, słyszę, czekam, cisza. Bez eskalacji, bez że coś się zmienia.
Ale rury grzewcze to nie brzmi jak płacz dziecka przecież. Rury bulgoczą, stukają, syczeją. Żeby pomylić to z płaczem to chyba trzeba by się bardzo naprawdę bać żeby tak interpretować.
Wiem co słyszę. To nie jest stukanie ani bulgotanie. To jest wyraźnie płacz, rytm, zmiany w natężeniu. Byłem wyspany i przytomny kiedy tego słuchałem. To nie jest kwestia interpretacji.
Szczerze? Za każdym razem jak to słyszę to mam taki moment zamrożenia. Nie sięgam po telefon, tylko leżę i słucham. Dopiero jak milknie to zaczynam myśleć że powinienem był nagrać. I tak za każdym razem.
To jest całkiem typowa reakcja, nie bij się z tym. Ale może teraz świadomie połóż telefon w zasięgu ręki i nastaw aplikację do nagrywania przed snem. Żadnego uruchamiania w środku nocy, po prostu żeby działała i czekała.
A nie ma tak że telefon sam w sobie zakłóca coś w tym mieszkaniu? Pytam serio, słyszałam że elektronika potrafi wpływać na pole energetyczne pomieszczenia.
No dobra, ale wróćmy do tego co mówiłeś wcześniej o śladzie energetycznym. Jeśli to jest echo, nagranie jak to nazwałeś, to czy nagranie na telefonie w ogóle to chwyci? Czy to jest w jakimś sensie fizycznie słyszalne?
Nie brzmi głupio, naprawdę. Ja bym siedziała pod kołdrą i nie ruszyłabym się 🙂
Szczerze nie wiem. Mam takie poczucie że jak zacznę to sprawdzać to coś się zmieni na gorsze. Irracjonalne, wiem. Ale jednak nie wstaję.
Chyba że samo szukanie wywoła. Jakby płacz był czymś co po prostu jest i dopóki tego nie ruszam to jest bezpiecznie. Nie ma to za grosz sensu logicznie, ale tak to czuję.
Szczerze mówiąc trochę boje się co znajdę. Albo raczej, boję się co nie znajdę. Jeśli nagranie będzie puste, to zacznę się zastanawiać czy jestem normalny. A jeśli coś będzie, to jeszcze nie wiem czy chcę to wiedzieć.
To jest uczciwa odpowiedź i dużo mówi o stanie w jakim to przeżywasz. Ale pomyśl tak: puste nagranie nie znaczy że zwariowałeś. Znaczy tylko że to zjawisko nie jest akustycznie uchwytne, a to jest jedna z możliwości którą też trzeba wziąć pod uwagę.
To drugie właśnie. Urywa się nagle. Nie ma żadnego stopniowego ciszenia, po prostu jest i nagle nie ma. I zawsze w momencie kiedy już prawie wstaję albo przynajmniej mam tę myśl żeby wstać, jakbym to ja go zatrzymywał. Ale chyba to przypadek.
