Zaciemniony pokój, dłonie na stole, medium pytające o obecność. Ten obraz wziął się z bardzo konkretnej mody, która ogarnęła Europę i Amerykę w połowie dziewiętnastego wieku i bywała jednocześnie rozrywką salonową, praktyką żałobną i przedmiotem naukowych sporów.
W artykule opisaliśmy historię zjawiska, typowy przebieg seansu, najgłośniejsze demaskacje oraz realne zagrożenia psychiczne.
Artykuł: Seans spirytystyczny - historia, przebieg i realne zagrożenia
Piszcie o swoich doświadczeniach i obserwacjach.
W liceum robiliśmy to na każdej wycieczce i wtedy była to czysta zabawa. Dopiero po latach dotarło do mnie, że jedna koleżanka bardzo źle to zniosła i przez pół roku bała się spać sama.
Ja tam uwazam ze jak sie zrobi wszystko poprawnie czyli sol, swieca i zamkniecie kregu to nic złego sie nie stanie. mam kolege ktory robi to regularnie i zyje, wiec te straszenie jest przesadzone
Mnie zawsze zastanawiało to pismo automatyczne. Widziałam nagranie, na którym kobieta pisze całe strony z zamkniętymi oczami i to wygląda naprawdę przekonująco.
Byłam raz na seansie prowadzonym przez kogoś, kto brał za to pieniądze. Padło kilka rzeczy o mojej babci, ale wszystkie takie, że pasowałyby do połowy babć w Polsce. Wyszłam z poczuciem, że dałam się nabrać za sto pięćdziesiąt złotych.
a co z tymi wirujacymi stolikami, bo widziałem stare zdjecia i tam stoły sie unosiły. przeciez ktos musiał to sfotografowac wiec chyba sie działo naprawde
Nie wierzę w duchy, ale nigdy w życiu nie usiadłabym do takiej tablicy. Sama nie wiem, jak to pogodzić, chyba po prostu nie chcę sprawdzać 🙂
Straciłam męża w zeszłym roku i przyznam, że myślałam o pójściu do medium. Po przeczytaniu fragmentu o żałobie odpuściłam, bo faktycznie chodziło mi o to, żeby usłyszeć jeszcze raz, że wszystko jest w porządku.
u mnie w rodzinie babcia opowiadała ze przed wojna chodzili na takie seanse do dworu i wszyscy traktowali to jak wieczorne wyjscie. nikt sie nie bał, po prostu rozrywka jak teatr
Mam pytanie o efekt ideomotoryczny, bo pierwszy raz o tym czytam. Czy to znaczy, że wszyscy w kręgu popychają wskaźnik i nikt się do tego nie przyznaje, czy że naprawdę tego nie czują?
Ciekawe ze o spirytyzmie mowi sie zawsze jako o zabobonie a przeciez interesowali sie tym powazni ludzie, chemicy i fizycy. Crookes robił badania i wyszedł z nich przekonany. dzis by go wysmiali
Byłam raz w domu, gdzie ktoś zostawił tablicę na stole po seansie i podobno przez tydzień działy się dziwne rzeczy. Domownicy byli wtedy w kiepskim stanie psychicznym, więc dzisiaj patrzę na to inaczej niż wtedy.
Czy ktoś próbował podejść do tego z drugiej strony, czyli nagrywać takie spotkania i potem odsłuchiwać? Zastanawiam się, ile z tego, co ludzie pamiętają po seansie, faktycznie padło.
Wracając jeszcze do wątku żałoby, bo to najważniejsza część tej rozmowy. Jeśli ktoś czyta to po stracie kogoś bliskiego, warto sprawdzić, czy w okolicy działa grupa wsparcia. Rozmowa z ludźmi w podobnej sytuacji daje więcej niż jakikolwiek wieczór przy tablicy.
