Hej, może ktoś z was był u szeptuchy z Rutki? Chodzi mi o Panią Annę Bondaruk 🙂 bardzo chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o niej!
Widziałam gdzies taki artykuł, który podobno jest o niej, tylko ze zmieniono tam imię... zastanawiam się czy ktoś kto był u niej, rozpoznałby ten opis? Ciekawa jestem jak to w rzeczywistości wygląda 😀
znam ten temat z wiele opowiadań i wiem że szeptuchy to nie sa bajki 🙂 ale konkretnie o tej z Rutki to nigdy nie slyszalam... czy ktoś mógłby coś powiedzieć? bardzo mi na tym zalezy, naprawdę
Mieszkam niedaleko Rutki i trochę mnie dziwi, ze nie słyszałam wcześniej o tej Pani 🙂 Ludzię z całej Polski jeżdżą do Orli, sama też kiedyś byłam u tej Pani i naprawdę warto! Jest też Baciuszka we wsi Pasynki, ale do Niego podobno bardzo ciężko sie dostać... no ale dla chcącego nic trudnego jak to mówią 🙂
jest, jest 🙂 trafiłam na nią przypadkowo.. mam nawet zapiski jak sie tam dostac
niesamowita kobieta, naprawdę mówię to szczerze i w pełni pozytywnie, duchowo. artykuł który o niej jest, no... trochę przerysowany, jak to z artykułami bywa, więc nie traktujcie go jako stuprocentową prawdę.
jeśli ktoś planuje do niej jechać to przygotujcie się na to ze warunki tam mogą was zaskoczyć, i że może nie bardzo będzie chciała przyjąć, to nie znaczy nic złego. ona po prostu jest taką osobą jaką jest. a tak naprawdę to ciepła, życzliwa kobieta ktora przez modlitwę stara się pomagać ludziom.
ja osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem, jak najbardziej na plus
najlepiej skontaktować się z sołtysem, jest jej kuzynem i podobno często u niego bywa. numeru nie podam bo byłam tam z 6-7 lat temu i mógł się zmienić, nie chce nikogo wprowadzać w błąd.
Też szukam kontaktu do tej osoby. Naprawdę potrzebuję pomocy i zależy mi na czasie, więc jeśli ktoś ma jakieś informacje to prosze o napisanie tutaj w wątku.
Słyszałem kiedyś, że szeptucha potrafi bardzo długo umierać... nie może odejść, dopóki nie przerzuci swojej mocy na kogoś żyjącego. jakby była uwięziona między światami.
Sprawa jest dwuznaczna. Cieleśnie mogą pomóc, to fakt, trudno zaprzeczyć. Ale od strony duchowej dzieje się coś niepokojącego, coś co człowieka stopniowo niszczy, choć on sam tego nie dostrzega.
Przytaczano kiedyś taki przypadek, pewien głęboko wierzący katolik zachorował na raka mózgu. Zaczął jeździć do szeptuchy i guzy znikły. Medycyna by tego nie wyjaśniła. Ale potem nie mógł już żyć bez tych wizyt, co dwa miesiące, cokolwiek by się działo. Podobno parę razy autobusy stały w zaspach, a on szedł pieszo przez śnieg. Gdy przez jakiś czas nie mógł dojechać... skończył się samobójstwem. Miał czterdzieści kilka lat i był wtedy zdrowy, bez żadnego raka.
Co zrobić, jeśli ktoś korzystał z takich usług, może nawet nie wiedząc o tym, do kogo go zaprowadzono? Rada jest taka, przystąpić do spowiedzi, przyjąć Święte Dary i swoje prosby o uzdrowienie kierować do Matki Bożej. Mamy przecież tyle cudotwórczych ikon, są święci wstawiennicy, chociażby dzieciątko Gabriel. To jest właściwa droga.
Ciało można uzdrowić, to prawda. Ale dusza... dusza w takich praktykach zostaje wystawiona na coś, czego człowiek często nawet nie widzi, nie rozumie. Szeptucha zdejmuje z kogoś cierpienie fizyczne, i tak, niejeden wróci do zdrowia. Tylko że cena, którą sie za to płaci na poziomie duchowym, jest zupełnie niewidoczna dla oczu. A to właśnie ta cena najbardziej boli, i to latami.
Prawosławni na Białostocczyźnie od dawna chodzą do tych co leczą modlitwą, to głęboko zakorzeniona tradycja w tamtych stronach. Ale właśnie nad tym zatrzymał się kiedyś biskup Paisjusz i zadał kilka bardzo celnych pytań. Dlaczego ci uzdrowiciele nie kierują chorych do cerkwi, do spowiedzi, do przyjęcia Darów Świętych? Jeśli moc płynie z modlitwy, to czemu droga nie prowadzi do świątyni? I drugie pytanie, które mnie samego skłania do refleksji... dlaczego oprócz modlitwy szepczą słowa których nikt nie rozumie? Czy to są zaklęcia? Imiona złych duchów, które wspierają szeptuchę w jej działaniu? Bo te słowa mogą brzmiec zupełnie niewinnie, mogą to byc cyfry, jakieś liczby jak dziesięć, dwanaście czy trzynaście, albo czyjeś imię które jest jednocześnie imieniem ciemnej mocy. I jeszcze jedno, dlaczego szeptuchy wkładają choremu do rąk jakieś zawiniątka? To są pytania które naprawdę warto sobie zadać zanim się komuś takiemu zaufa.
Ciekawe pytanie, muszę przyznać 🙂
Bardzo to dziwne...
Cześć wszystkim 🙂
Piszę tu bo szukam osób, które miały kontakt z szeptuchami albo były przez nie leczone. Chodzi o film dokumentalny o Podlasiu i właśnie o szeptuchach, i bardzo zależy nam na prawdziwych historiach od prawdziwych ludzi. Nie tylko takich gdzie ktoś wyszedł uzdrowiony... równie interesujące są te gdzie pomoc nie przyszła, albo było to coś... nie do końca wyjaśnionego.
Jesli macie jakieś wspomnienia, rodzinne opowieści, własne doświadczenia z szeptuchami, to naprawdę chętnie porozmawiamy. Piszcie tutaj w wątku, odpiszę na pewno 🙂
Bardzo dziękuję z góry za każdą historię którą zdecydujecie się podzielić.
Właśnie, temat mnie bardzo interesuje ale strasznie ciężko znaleźć cokolwiek na ten temat... Nie mówiac juz o ludziach, którzy faktycznie byli na Podlasiu i odwiedzili jakąś szeptuchę.
