chciałam opisać coś co mi się wczoraj przydarzyło i zapytać co o tym myślicie...
szłam z wózkiem po mieście, dziecko spało (ma 2 latka), weszłam do jakiegoś sklepu pooglądać i nagle podeszła do mnie obca kobieta. miałam słuchawki więc sciagnęłam je kiedy zobaczyłam że coś do mnie mówi. i wyobraźcie sobie, że zaczęła powtarzać kilka razy „baby die”... wyglądała może na hinduskę? w długiej spódnicy, w srednim wieku, nie rumunka na pewno.
stałam jak słup, dosłownie nie mogłam wydusić z siebie słowa, ścisnęło mnie w żołądku strasznie. nie wiedziałam co zrobić ani co powiedzieć.
i tu jest clue całej sprawy bo za miesiąc moje dziecko ma mieć drobny zabieg, ale w uśpieniu, i ja już i tak się tym bardzo martwię... a teraz to jeszcze bardziej. nie wiem czy w ogole brać to na serio czy zignorować?? to było takie niesamowite i nieoczekiwane że zupełnie nie wiem jak to interpretować. czy ktoś spotkał się z czymś podobnym? 🙁 dziekuje za odpowiedzi
myśl pozytywnie i tyle. serio, nie nakręcaj się myślami że coś złego się wydarzy bo to nie pomaga.. nastawiaj się na dobre scenariusze i zobaczysz ze wszystko bedzie ok 🙂
no tak naprawde to co innego mozna zrobić? życie toczy sie dalej i wszystko jest w rękach Boga, nie ma co panikować.
jeśli dziecko potrzebuje zabiegu to chyba nie możesz go po prostu nie zrobić... bez sensu byloby rezygnować, dziecko dalej by chorowało a ty byś sie tylko zadrecząła. Idź na mszę, pomodl się, to chyba tyle ile lezy w twojej mocy 🙂
a ta kobieta... no nie wiadomo kim jest, nikt jej tu nie zna. szczerze wątpię żeby miała jakieś nadprzyrodzone zdolności. po prostu wie jak gadać z matką małego dziecka, żeby trafić w czuły punkt i wzbudzić zainteresowanie. klasyczny numer. dobrze że nie wdałaś się z nią w dłuższą rozmowę 😉
no ale głowa do góry, będzie dobrze! 🙂
jak ktoś jest mocno rozchwiany emocjonalnie, to uwierzy dosłownie we wszystko. wiara i uczucia idą wtedy w parze i człowiek zaczyna doszukiwać się sensu nawet tam, gdzie go nie ma. największe bzdury urasta do rangi jakiejś wielkiej prawdy, i to często nieświadomie.
najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek i nie dać się ponieść takim rzeczom. to mi trochę przypomina te cyganki co wróżą z ręki... wiadomo jak to działa, młoda dziewczyna to albo zakochana, albo za chwilę będzie, a jak jeszcze po rozstaniu to już mają gotowy schemat gotowy. zawsze trafią 🙂
tutaj mamy podobną sytuację, młoda mama z małym dzieckiem... i te słowa i to wahanie. to jak z tym czarnym kotem, człowiek sam zaczyna w to wierzyć bo chce wierzyć.
Trudny temat, to prawda...
Hmm, to temat który naprawdę potrafi człowieka wciągnąć i nie dać spokoju...
Dobrze by było sprawdzić, czy przypadkiem nic nie ma za tą ścianą. Dosłownie, mam na myśli fizycznie, nie tylko w sensie duchowym czy energetycznym.
