ale ta pierwsza wersja co Radzimir pisze też jest ciekawa - czyli że samo mówienie o czymś może zmienić jak to postrzegamy albo jak to funkcjonuje? bo to by tłumaczyło wiele rzeczy w ezoteryce nie tylko tutaj. no i pasowałoby do tego co Anastazja pisała wcześniej o rytuałach że działają psychologicznie
wtrącę się bo mi się kręci coś w głowie od jakiegoś czasu w tej dyskusji. Nie chodzi o to czy duch istnieje czy nie, bo to się tu w kółko kłóci. Chodzi mi o tę obietnicę. Wrozbiarz97 - czy wiesz konkretnie co to była za obietnica? bo do tej pory piszesz ogólnie i nikt tego wprost nie zapytał
no to mamy pełny obraz i przyznam że to zmienia dość dużo w tej rozmowie. gryzienie cię przez tę obietnicę, sny, skupienie na dzwonku - to może być po prostu poczucie winy szukające ujścia. i teraz pytanie do ciebie, Wrozbiarz97, zupełnie serio: czy gdybyś poszedł na ten grób, to myślisz że poczułbyś ulgę? bo jeśli tak, to mam wrażenie że odpowiedź na to co cię niepokoi jest dosyć prosta i nie wymaga ani duchów ani rytuałów
no więc tak, Anastazja05 zadała mi pytanie i chyba muszę odpowiedzieć wprost. jakbym poszedł na grób - nie wiem czy poczułbym ulgę czy jeszcze większy wyrzut sumienia że tyle czekałem. ale chyba jednak pójdę. nie dlatego że wierzę że dzwonek to babcia, bardziej dlatego że mi to po prostu ciąży i chcę to zamknąć jakoś
no właśnie, i to jest odpowiedź na połowę tej dyskusji. nie musisz wiedzieć czy to był duch czy nie. wystarczy że wiesz co chcesz zrobić. to zresztą ciekawe, że forum i rozmowa o dzwonku doprowadziły do czegoś zupełnie konkretnego - decyzji. to chyba jest całkiem dobry wynik jak na temat w internecie
ale chwila, bo mi się wydaje że trochę za szybko to zamykamy. Wrozbiarz97 - okej, idziesz na grób, super, naprawdę. ale co z samym dzwonkiem? to znaczy - czy jak pójdziesz i jakoś to przeżyjesz to myślisz że dzwonek w ogóle jeszcze kiedyś zadzwoni? ciekawe czy jest między tym związek
to akurat jest bardzo dojrzałe podejście. wyznaczanie z góry warunku i testu to klasyczny błąd potwierdzenia - jeśli dzwonek przestanie, 'to znaczy że to był duch i problem rozwiązany', a jeśli nie przestanie, 'to znaczy że duch jest niezadowolony'. W obu przypadkach interpretacja pasuje do założenia. Unikasz tego i dobrze.
hmm ale czy to nie jest trochę tak że każde wyjaśnienie można tak podważyć? bo nawet jeśli ktoś ma bardzo konkretne doświadczenie, to zawsze można powiedzieć że interpretuje pod z góry przyjętą tezę. jak w ogóle można odróżnić jedno od drugiego w takich sprawach
no dobra ale wróćmy na chwilę bo mi chodzi po głowie coś innego - dzwonek dzwonił konkretnie kilka razy, tak? Wrozbiarz97 pisał że w różnych porach. czy kiedyś sprawdziłeś czy może to kwestia napięcia w instalacji albo czegoś z przewodami? pytam bo moja koleżanka miała dzwonek ktory sam dzwonił i okazało się ze wiewiorka przegryzla kabel na strychu 😀 serio
haha wiewiórka mnie rozbawiła 😀 ale poważnie - mieszkanie jest w bloku, instalacja niezbyt stara, elektryka była robiona z 10 lat temu przez poprzednich lokatorów. nie sprawdzałem okablowania szczerze mówiąc. może powinienem? choć teraz przy tej ciszy to trochę bez sensu szukać usterki której już nie ma
no właśnie, to jest clou - cisza trwa i nic nie wiadomo dlaczego. to jest chyba najtrudniejsze do zaakceptowania, że można nie poznać odpowiedzi. ani technicznej ani żadnej innej
mam takie przemyślenie po całej tej rozmowie - tu pojawiło się z pięć różnych wyjaśnień i żadnego nie da się wykluczyć ani potwierdzić. usterka, żałoba, poczucie winy, zbieżność z forum, i te sny. i w sumie to nawet nie musi być jedno wyjaśnienie. może kilka rzeczy nałożyło się na raz. mnie to nie dziwi, tak to często działa
Ewunia83 - zgadzam się z tym jednym zdaniem o nakładaniu się warstw. Rzadko kiedy coś ma jedno czyste źródło. Techniczna usterka mogła realnie istnieć I nasilać się w momentach stresu emocjonalnego, na przykład przez to że Wrozbiarz97 chodził sprawdzać drzwi inaczej niż normalnie, dotykał dzwonka. To nie wyklucza żałoby jako kontekstu, po prostu jedno nie zastępuje drugiego.
właśnie, i mam wrażenie że ta rozmowa trochę od samego początku szła w złym kierunku bo wszyscy chcieli znaleźć jedno wyjaśnienie. duch kontra usterka, racjonalne kontra nieracjonalne. A tu nie ma meczu, jest skomplikowany człowiek w trudnym czasie i kilka rzeczy które mogły się zbiec
przepraszam że się wtrącam bo właściwie tylko czytałam, ale to co Anastazja05 napisała wydaje mi się bardzo celne. ja jak miałam coś podobnego - nie dzwonek, ale inne dziwne odgłosy po śmierci kogoś bliskiego - to przez długo czas też szukałam jednej odpowiedzi. i to szukanie samo w sobie było chyba ważniejsze niż jakakolwiek odpowiedź
słuchajcie - nie spodziewałem się że ten wątek zajdzie tak daleko. wrzuciłem tu pytanie o dzwonek i myślałem że ktoś powie duch albo usterka i koniec. a tu tyle się nazbierało. chyba naprawdę pójdę na ten grób w najbliższych dniach. i chyba mi to wystarczy na razie. dzięki wam wszystkim, naprawdę
