Witam wszystkich, a szczególnie tych, którzy mogą mi pomóc to zrozumieć.
Od pół roku mieszkam w wynajmowanym domu i odkąd tu jesteśmy, ciągle się kłócimy. Nie było ani jednego spokojnego dnia, nie wspomnę już o szczęśliwym. Dodam, że od dawna pasjonuję się fotografią, robię naprawdę tysiące zdjęć. Ale odkąd tu zamieszkałam, na moich fotografiach, oprócz tego co chciałam uwiecznić, pojawia się coś zupełnie niespodziewanego i co szczerze mnie niepokoi.
Nie chcę umieszczać tego zdjęcia tutaj... ale bardzo proszę o pomoc w zrozumieniu, co to właściwie może być. Opiszcie swoje myśli w wątku, chętnie odpiszę na każdy sensowny komentarz.
Pozdrawiam
może na tych fotkach widać jakieś niechciane duszki albo złe energie 🙂
Myślę, że w tym domu mogą być jakieś duchy 🙂 Najlepsze co możesz zrobić to pomodlić się do Chrystusa, który jest obecny w twoim duchowym sercu i poprosić żeby odprowadził je do Światła. Serio, to naprawdę pomaga! Opisz swój problem tutaj na forum, na pewno znajdą się osoby które chętnie ci pomogą i porozmawiają o tym co przeżywasz...
foo fighters? 😉
Wrzuć tu kilka zdjęć, takich oryginalnych prosto z aparatu, bez żadnej obróbki. Jak sam nie będę w stanie nic powiedzieć, to może znajdę kogoś kto sie na tym zna lepiej i tutaj Ci odpowie.
Zrób prosty test 🙂 weź poduszkę albo dywanik i wytrzep go w tym samym pomieszczeniu, a potem od razu zrób zdjęcie z lampą błyskową. Zobaczysz że tych kuleczek, orbów, czy jak je tam kto nazywa, będzie nagle znacznie więcej. Stawiam że to po prostu drobiny kurzu, które w odpowiednim świetle robią sie właśnie tak na fotce
kurz oświetlony przez flesz, nic więcej... zrób jedno zdjęcie bez lampy błyskowej i zobaczysz, że te kuleczki po prostu znikną
podobny efekt daje padający śnieg, mozna to latwo sprawdzić na własne oczy, teraz często pada, więc okazja sama się nasuwa
hmm, może to po prostu pyłki na obiektywie albo na matrycy? 🙂 u mnie coś takiego wychodziło kiedy robiłam zdjecia przez mikroskop i go nie wyczysciłam porządnie... to raczej zwykłe zjawisko optyczne, żadnych bytów tu nie widzę
serio, XXI wiek i nadal można to słyszeć xD że zwykłe drobinki kurzu w odpowiednim oswietleniu to jakies „duchy” albo „energie”... to po prostu fizyka, światło tak działa i nie ma w tym nic mistycznego
litości...
właśnie o to chodzi, są orby 🙂 takie kuliste światełka na zdjęciach które strasznie często pojawiają się przy fotografowaniu w zamkniętych pomieszczeniach albo gdy jest słabe oswietlenie. Mechanizm jest prosty - mocny błysk flesza odbija się od drobinek kurzu unoszących się w powietrzu, od owadów i tym podobnych rzeczy. I mamy orba gotowego!
Gorzej się robi kiedy takie latające kulki pojawiają się na zdjęciach robionych bez flesza albo - co juz jest naprawdę ciekawe - na filmie 🙂
takie rzeczy po prostu się zdarzają i naprawdę nie ma tu czyjejś winy, ani twojej ani jego. związki bywają trudne i nie zawsze da się to kontrolować
hmm, słyszałam o Fundacji Nautilus, chyba się zajmują takimi właśnie sprawami... możesz spróbować się do nich zgłosić, bo chyba przyjmują takie przypadki i pomagają ludziom którzy mają podobne pytania. może tam coś ci wyjaśnią 🙂
może ci w tym pomoże
Białe kule na zdjęciach to najzwyczajniej w świecie pyłki na matrycy, odblaski swiatła w obiektywie albo jakaś wada samego aparatu.
zwykły kurz i nic więcej. Przy zdjęciach robionych z lampą blyskową czasteczki kurzu zawieszone w powietrzu odbijają światło i na fotografii wychodzą właśnie jako takie „tajemnicze kule”. Zero duchów, zero dziwadeł.
szczerze? oddam aparat do czyszczenia, moze migawka nie domyka sie jak powinna i stąd te artefakty na zdjęciach. a co do niezgadzania sie z partnerem - po prostu pogadajcie ze soba i ustalcie co jest między wami nie tak, zamiast szukac winnych w orbach czy innych zjawiskach
od jakichś dwóch miesięcy mam nad łóżkiem coś takiego i jakoś... przywykłem do tego 🙂
kurz to też byt, powiedzmy to głosno 😀 swoją drogą szkoda że ktoś musiał wchodzić i wszystko im psuć, bo tropienie tych „bytów” jest takie fajne i wciągające 😉
Najlepiej wrzuć te zdjęcia, bo bez nich ciężko powiedzieć cokolwiek konkretnego. Natomiast podejrzewam, że podczas przeprowadzki aparat mógł po prostu doznać jakiegoś uszkodzenia. Takie dziwne efekty na zdjęciach mają zazwyczaj banalnie proste przyczyny techniczne, np. paproch albo kurz na matrycy, uszkodzona przysłona, pył oświetlony lampą błyskową czy odblaski na słabej jakości soczewkach. Nic mistycznego, wszystko da sie wyjaśnić.
