Honoratka_Z - rozumiem ten odruch, naprawdę, ale to jest projekcja tego czego Almandynka mogłaby chcieć usłyszeć na to czym to odczucie jest. skomplikowana relacja + żałoba + przedmiot po bliskiej osobie to są silne emocjonalne wyzwalacze. to są warunki idealne do tego żeby psychika produkowała takie doświadczenia. to nie jest obraźliwe, to jest ludzkie
Trzmielina79, ok ale tu wychodzi coś ciekawego - mówisz 'warunki idealne do tego żeby psychika produkowała takie doświadczenia'. no ale psychika to coś produkuje, prawda? to doświadczenie istnieje. pytanie czy ma sens odmawianie mu znaczenia tylko dlatego że ma psychologiczne podłoże. dla Almandynki to uczucie było realne. może to wystarczy?
no ale to jest właśnie podejście zachodniocentryczne. powiedzieć że to 'psychika' to tylko inaczej powiedzieć że to jest wewnątrz, w głowie, że nie ma zewnętrznej przyczyny. w wielu tradycjach granica między wewnętrznym a zewnętrznym w takich momentach jest płynna i to nie jest słabsza epistemologia, to jest inna
Jasminowa ale to jest właśnie sedno problemu, bo kiedy mówisz 'ziemia płaska to mit więc inne tradycje też mogą się mylić' to porównujesz coś co jest weryfikowalne empirycznie z czymś co jest z natury subiektywne. żadna tradycja nie mówi że ciepło na szyi można zmierzyć linijką. to inna klasa twierdzeń
dobra ja mam pytanie i przepraszam że odskakuję od tej filozofii, ale Almandynka - ta książka którą znalazłaś, ona była babci? czyli gdzieś leżała u niej w domu i trafiła do ciebie po jej śmierci? czy to twoja własna książka która po prostu kojarzyłaś z babcią?
Karolcia69 nie nie, to była jej książka, z jej biblioteczki. dostałam razem z kilkoma innymi rzeczami po porządkowaniu. co ciekawe nawet nie wiedziałam że babcia w ogóle miała coś takiego, bo ona była raczej, no, nie ezoteryczna nazwijmy to. dlatego mnie to uderzyło kiedy to znalazłam
to jest akurat ciekawy szczegół, bo przedmiot który odkrywamy jako niespodziewaną warstwę kogoś bliskiego ma podwójne ładowanie. z jednej strony mamy własną żałobę, z drugiej pojawia się nagle coś nieznanego, jakaś część osoby której nie znaliśmy. to jest emocjonalnie ważna kombinacja. nie mówię że to wyjaśnia odczucie fizyczne, mówię że kontekst jest bogatszy niż się wydawało
hej, wlazlem tu z innej strony i troche sie zgubilem, ale czy ktos mowil juz o tym ze takie cieplo na szyi moze byc zwiazane z czakra gardla? czytałem gdzies ze jak ta czakra jest aktywna albo sie odblokowuje to mozna czuc cieplo wlasnie tam. moze to nie chodzi o ducha tylko o cos wewnetrznego?
wracając do pytania Karolci - bo mnie to też zastanowiło. Almandynka, czy ty czułaś to ciepło w momencie kiedy miałaś tę książkę w rękach, czy to było niezależne od tego? bo to by miało znaczenie dla interpretacji
Simargl to jest super pytanie i właśnie przez to tak mnie to zaintrygowało. bo nie miałam jej wtedy w rękach. leżała na stoliku obok, a ja siedziałam i patrzyłam przez okno i myślałam zupełnie o czymś innym. i wtedy to poczułam. nie było żadnego 'och myślę o babci'. byłam dosłownie w połowie jakiejś listy zakupów w głowie
ok to jest akurat istotna informacja. bo argument o emocjonalnym wyzwalaczu trochę siada jeśli nie było żadnego aktywnego skojarzenia w danym momencie. chociaż podświadomość oczywiście może reagować na obecność przedmiotu niezależnie od świadomych myśli, więc to nadal nie zamyka sprawy, ale jednak
dobra ale słuchajcie, Simargl wcześniej powiedział że potrzebna byłaby zewnętrzna weryfikacja, kilka osób w tym samym miejscu. Almandynka, czy kiedykolwiek byłaś z kimś w tym pokoju kiedy to się działo? albo czy mówiłaś komuś bliskiemu o tym i on/ona miał/a jakieś własne doświadczenia w tym mieszkaniu?
Nekromantka nie, zawsze byłam sama. mieszkanie jest moje, mieszkam sama od dwóch lat. nikomu nie mówiłam bo trochę się bałam reakcji, no wiecie jak to jest. tu pierwsza raz to piszę właściwie
to że tu to piszesz pierwszy raz to trochę ważne. bo to znaczy że to doświadczenie przeleżało w tobie jakiś czas bez żadnego 'karmienia' zewnętrznymi interpretacjami. nie słyszałaś od znajomych 'na pewno to twoja babcia' albo 'to pewnie nerwy'. ono jest w miarę czyste. to nie zmienia jego natury ontologicznej ale przynajmniej wiemy że nie jest zbudowane na cudzych sugestiach
przepraszam że się wtracam ale ja mam podobne doswiadczenie i nigdy nie wiedziałam co z tym zrobić. u mnie to nie jest szyja tylko ramie, ale ten sam typ ciepla, takie ogarniajace, i zawsze kiedy jestem naprawde bardzo zmeczona i prawie placze. mysle ze to mama ale ona zyje, tylko daleko. moze to jakis inny mechanizm niz u Almandynki?
