tak, sprawdzasz każdą oddzielnie. wahadełko trzymasz nad danym punktem energetycznym i obserwujesz kierunek i amplitudę. przy Manipurze nadaktywnej często masz bardzo szerokie kręgi albo elipsę w poziomie, przy zablokowanej - minimalne ruchy albo kołysanie w tę i z powrotem zamiast kręcenia. ale i tak polecam to traktować jako wskazówkę, nie wyrok. wahadełko można potwierdzić obserwacją objawów i dopiero razem to daje obraz.
hej, wracam bo zgubiłam trochę wątek przez tę dyskusję o kolejności. mam pytanie praktyczne, czy ktoś robił diagnostykę wahadełkiem samodzielnie na sobie? bo nie bardzo wyobrażam sobie jak trzymać wahadełko nad własną Manipurą i jednocześnie nie wpływać na wynik tym że wiem czego szukam
to jest jedno z najtrafniejszych pytań jakie można zadać przy diagnostyce. problem z autodiagnostyką wahadełkiem jest właśnie taki, że podświadomie kierujesz wynik. dlatego wielu praktyków poleca żeby przy sobie używać raczej skanowania dłonią albo obserwacji objawów, a wahadełko zostawić do pracy na innych. ale są też techniki jak 'wyłączanie ego' przed sesją, czyli krótka medytacja z intencją neutralności. czy ktoś z was to praktykuje i czy widzi różnicę?
szczerze? mam wrazenie ze wahadełko zawsze 'potwierdza' to co i tak juz myslisz. u mnie przynajmniej tak. nie mowie ze nie dziala w ogóle ale ta kwestia autodiagnozy to realne ograniczenie. moze lepiej Sylka znaleźć kogoś kto przeskanuje z zewnątrz?
a może po prostu wahadełko rejestruje mikroruchy mięśni, które z kolei zależą od tego w co wierzysz? to by wyjaśniało i to że 'działa' i to że potwierdza przekonania. nie mówię tego złośliwie, serio pytam bo ta mechanika ciekawi mnie bardziej niż wynik
no dobra ale Eliksiryna to jest trochę jak powiedzieć 'widzę to czego oczekuję a to znaczy że to prawda'. to jest chyba odwrotna logika? nie czepiałabym się gdyby nie to że Sylka na podstawie takich odczytów może podjąć decyzje o pracy z konkretnymi czakrami i pominąć coś ważnego
no ale Nikoletta, nikto tutaj nie mowi ze trzeba rezygnowac z lekarza czy psychologa. Sylka już była u specjalisty, powiedział że lęk lekki, nie kliniczny. praca z czakrami to dodatek, nie zamiennik. troche jak joga albo medytacja, nikt nie mowi ze zamiast
zostawię ten spór bo idzie w kółko. Sylka, wracając do twojego pytania o ogniskowanie: próbowałaś kiedyś pracować ze stonehenge? żartuję. ale serio, fluaryt jest kamieniem który wiele osób kojarzy właśnie z ogniskowaniem umysłu i pracą z Adźną bez jej nakręcania. nie zastąpi diagnozy ale jako wspomaganie przy pracy jest łagodny. masz dostęp do kamieni czy to ci obce?
zielony i fioletowy fluaryt oba są ok, fioletowy idzie bardziej w stronę Adźny, zielony Anahaty. możesz tez wziąć tęczowy jeśli go znajdziesz, ale ja bym przy twoich objawach poszła jednak w stronę fioletowego albo nawet w dwa kamienie naraz: czerwony jaspis pod Muladharę i fioletowy fluaryt przy Adźnie. ale czy masz stabilny rytuał w którym ich używasz czy po prostu nosisz przy sobie?
kamienie bez intencji to tylko minerały, przepraszam że tak wprost. fioletowy fluaryt ładny, ale jeśli się go tylko trzyma bez żadnego skupienia i celu to efekt minimalny. u mnie praca z kamieniami naprawdę ruszyła dopiero jak zaczęłam robić z nimi konkretną sesję, choćby 10 minut z oddechem i wizualizacją
nie mam żadnego rytuału, raczej noszę przy sobie. Oksanka, a możesz powiedzieć jak wygląda taka sesja z kamieniem u ciebie? bo nie bardzo wiem od czego zacząć
jasne. kładę się, kamień na odpowiednim punkcie lub w dłoni, kilka oddechów żeby się wyciszyć, potem wizualizuję kolor danej czakry i wyobrażam sobie że kamień 'pije' to co niepotrzebne albo oddaje to czego brakuje, zależy od intencji. brzmi prosto, ale konsekwencja robi różnicę. jeśli robisz raz na miesiąc to trudno ocenić efekt
sorry że wchodzę w środek, ale mam takie głupie pytanie: skąd wiadomo jaką intencję ustawić? bo jak nie wiem czy mam niedobór czy nadmiar to mogę chyba zrobić odwrotność tego co trzeba?
to nie jest kwestia albo-albo. noszenie przy sobie to coś innego niż praca z intencją, nie zastępują się nawzajem. kamień przy sobie to trochę jak tło, subtelne przypomnienie, delikatny wpływ. sesja to aktywna praca. oba mają sens, ale nie porównuj ich skuteczności bo mierzą różne rzeczy
szczerze to ta rozmowa o kamieniach coraz bardziej mi ucieka od pytania Sylki z początku. ona pytała o ogniskowanie w pracy i potrzebe stymulacji, a tutaj juz dyskutujemy jak dlugo trzymac fluaryt. czy ktos wroci do meritum bo chetnie bym sie dowiedzial, czy ta 'potrzeba stymulacji' to konkretnie Ajna czy cos innego
Darek ma rację że odpłynęłyśmy, ale myślę że to organicznie wynika z tematu, bo kamienie to jedna z odpowiedzi na pytanie jak pracować z Adźną przy problemach z ogniskowaniem. tylko rzeczywiście warto wrócić do sedna. Sylka, tak na chłodno - ta potrzeba stymulacji o której piszesz, czy ona dotyczy głównie pracy czy też w innych kontekstach? bo to dość mocno zmienia obraz
