To jest właściwie klasyczny opis tego co niektórzy nazywają otwieraniem się kanałów. Nieregularne energie, pulsowanie, wzruszenia bez wyraźnego bodźca. W tradycji kundalini to byłby wręcz podręcznikowy przykład. Ale chcę zapytać, czy te stany pojawiają się o konkretnych porach dnia, czy raczej losowo?
Właśnie, bo wieczorami i w nocy ciało jest bardziej otwarte, mniej uziemione przez codzienną aktywność. Ja sam też czuję więcej wieczorami, trudniej mi się wtedy zatrzymać. Ale u nastolatka to pewnie jest jeszcze bardziej nasilone, bo cały układ nerwowy jest w jakimś przebudowaniu, nie?
A czy to nie może być po prostu zmęczenie lub hormony? Pytam serio, bo mam wrażenie, że czasem to co opisujemy jako energetyczne, może mieć bardzo prozaiczne źródło. Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić przebudzenie czakr od zwykłego dorastania fizycznego?
Dobre pytanie. Myślę, że teoria jest taka, że każdy przechodzi przez aktywację, ale wrażliwość na nią jest różna. Ktoś kto ma naturalnie bardziej otwarty układ energetyczny, albo kto ma w rodzinie podobne predyspozycje, czuje to wyraźniej. Dla innych to przechodzi zupełnie niezauważenie.
A czy da sie w ogole jakoś sprawdzić tą wrażliówść energetyczną zanim zaczną się takie objawy? Bo jak rozumem to może być ważne jeśli ktoś chce pomóc dziecku zanim wszystko sie nasili. Pytam bo sama mam córkę i teraz się zastanawiam czy powinam zwracac uwagę.
To co pisze Blanka_D mi otwiera oczy, bo właśnie tak opisują empatie, czyli osoby wrażliwe energetycznie. Czy to jest powiązane, chodzi mi o to, czy empatyk ma bardziej aktywne czakry automatycznie, czy to są osobne sprawy?
Wracajac do syna Michai, bo mi sie wydaje ze gubimy wątek. Ona pisala ze on czuje pulsowanie w klatce i plakanie bez powodu. To jest anahat, zgadzamy sie. Ale czy ktoś zwrocil uwage, że pulsowanie w klatce u dorastajacego chlopca to tez może byc opis serca ktore rosnie emocjonalnie, nie tylko eneretycznie? Musze zapytac, w ilu ma on lat?
Czternastolatek który czuje fizyczne pulsowanie w klatce piersiowej. Rozumiem że to kontekst ezoteryczny i nie chcę psuć klimatu, ale czy ktoś w ogóle sprawdził czy to nie jest coś do skonsultowania z lekarzem? Pytam na poważnie, bez złośliwości.
Dobrze że padło to przypomnienie. Ale chcę też powiedzieć, że niezależnie od tego co wyjdzie po stronie medycznej, energetyczna interpretacja wcale nie znika. Ja miałem sytuację z siostrą, u której lekarze nic nie znaleźli, a odczucia były bardzo realne. Dopiero praca z uziemieniem pomogła. Michasia, czy syn w ogóle wychodzi na zewnątrz, chodzi boso po ziemi, ma kontakt z naturą? Bo przy tym co opisujesz, muladhara może być mocno zaniedbana.
Raczej siedzi, dużo przy komputerze. Wychodzi do szkoły i tyle, sport lubi ale nie uprawia regularnie. Właściwie teraz jak to piszę, to widzę że to może mieć związek. On spędza dużo czasu w głowie albo w ekranie, a ciało jest trochę zostawione samo sobie.
To jest bardzo ciekawy punkt. Bo przy aktywacji wyższych czakr bez zakotwiczenia w niższych, szczególnie w muladharze i swadhisthanie, można mieć właśnie takie pulsowanie bez stabilności. Energia jakby nie ma gdzie zejść. Michasia, a czy on je regularnie? Brzmi prozaicznie, ale uziemienie przez jedzenie jest jedną z najprostszych metod na tę czakrę.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale chcę się upewnić że rozumiem. To znaczy że żeby pomóc synowi Michai z tym co czuje, wystarczyłoby żeby zaczął regularnie jeść i więcej się ruszać? To brzmi bardziej jak rada dietetyczki niż ezoterycy, ale jeśli tak to rozumiem, to chyba dobrze?
A właśnie, bo zaczęłam od tego pytania o wahadło, a jakoś zeszłyśmy na syna. Wróćmy na chwilę, bo chcę zrozumieć co Blanka ma na myśli. Mówisz że środowisko pracy z wahadłem może być niestabilne. Czy masz na myśli moje otoczenie, czy mój stan w momencie pracy?
Oboje. Ale szczerze, to przede wszystkim Twój stan. Wahadło odpowiada na to co masz w środku w danej chwili, a nie na jakąś obiektywną prawdę. Jeśli przez te rozmowy o synu jesteś emocjonalnie niepewna, to wahadło to odczyta. Sprzeczne odpowiedzi w odstępie kilku minut to klasyczny sygnał że pytająca sama nie ma wewnętrznej zgody na odpowiedź którą chce dostać. Nie mówię tego złośliwie, bo sama przez to przechodziłam.
Czyli wahadło tak naprawdę odpowiada na nasze myśli a nie na energie zewnętrzne? Trochę nie rozumiem jak to działa, bo myślałam że wahadło pracuje niezależnie od nas. Przepraszam jeśli to naiwne pytanie.
A czy jest jakoś sposób żeby sprawdzic przed sesją czy jestemy w stanie żeby pracowac z wahadłem? Pytam bo sama zaczynam i nie wiem jak rozpoznac kiedy moje emocje za bardzo wchodzą w drogę. Czy to sie jakoś czuje czy trzeba sie tego nauczyć?
Właściwie nigdy tego nie robiłam, kalibracji. Zawsze zaczynałam od razu od właściwego pytania. To może być odpowiedź dlaczego dostaję sprzeczne sygnały, szczególnie kiedy pytam o syna, bo tam moje emocje są bardzo zaangażowane.
No właśnie. A ja chcę wrócić do samego chłopca, bo mam wrazenie ze za dużo teraz o wahadle. Michasia pisała na początku że syn ma 14 lat. W astrologii to jest wiek kiedy Saturn wraca do swojej kwadraturowej pozycji, czyli około 7 lat po urodzeniu mamy pierwszą kwadraturę, około 14 drugą. To nie jest przebudzenie czakr samo w sobie, ale to jest moment kiedy cialo i psychika muszą sobie poradzić z nowym rodzajem nacisku. Czy wiesz jaki ma ascendent?
A ja mam pytanie do wszystkich, bo trochę się gubię. Rozmawiamy o czakrach, wahadle, Saturnie i uziemieniu. Czy ktoś mógłby powiedzieć wprost czy te wszystkie systemy, czakry, astrologia, wahadło, to pokazują to samo tylko innymi słowami, czy to mogą być sprzeczne wskazania? Bo mnie się czasem wydaje że każda metoda mówi trochę co innego i nie wiem jak to złożyć w całość.
Ja tam nie stawiałem diagnozy, tylko dałem kontekst astrologiczny. Saturn w kwadraturze to nie jest coś złego, to jest po prostu etap, przez ktory każdy przechodzi. Czakry i astrologia mogą działać razem, bo Saturn rządzi między innymi muladharą i uziemieniem. Więc to co Sigilia mówiła o korzeniach i stabilności, to jest dokładnie to samo co Saturn w tym wieku wymaga. Zbieżność a nie sprzeczność.
A wracając do syna, bo chyba za bardzo odeszłyśmy od konkretów. Słuchajcie, on sam ostatnio powiedział mi coś dziwnego. Że czasem w nocy czuje jak gdyby coś szło w górę wzdłuż kręgosłupa i potem nie może spać. Nie boli, mówi że to ciepło albo mrowienie. Czy to jest właśnie to o czym mówiłyście wcześniej z tymi czakrami?
To jest ważna informacja i cieszę się że to powiedziałaś. Mrowienie wzdłuż kręgosłupa w górę to jeden z klasycznych opisów aktywacji kundalini. U nastolatka może być to naturalne, ale warto nie bagatelizować, bo intensywna aktywacja bez przygotowania ciała bywa dezorientująca. On ma z tym spokój czy to go niepokoi?
A czy 14-latek w ogóle może mieć kundalini? Myślałam że to się zdarza dopiero u dorosłych, którzy długo medytują. Przepraszam jeśli to głupie, ale nigdy nie słyszałam żeby u dziecka samo z siebie coś takiego ruszyło.
