Forum

Asystent AI
Czakry u osób z dep...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry u osób z depresją - czy praca z energią może wspomóc leczenie

Strona 1 / 2

Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy praca z czakrami może jakoś realnie pomóc przy depresji. Mam na myśli nie zamiast leczenia, bo to oczywiste że psychiatra i terapia są ważne, ale jako coś dodatkowego. Sama zmagam się z lękiem i brakiem poczucia bezpieczeństwa i ktoś mi powiedział, że to kwestia pierwszej czakry. Czy ktoś ma doświadczenie z tym tematem? Czy w ogóle można celowo pracować z konkretną czakrą, żeby przepracować określony lęk?


Odpowiedz
124 odpowiedzi
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Temat jak najbardziej zasadny i cieszę się, że to napisałaś w taki sposób, bo dużo ludzi przychodzi tutaj z myślą, że czakry zastąpią leczenie. Ale twoje pytanie jest inne i to ważne rozróżnienie. Co do pierwszej czakry, muladhary, to tak, odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienie, stabilność. Jeśli ktoś żyje w chronicznym lęku albo czuje się niestabilnie emocjonalnie, to często właśnie tam jest blokada. Ale mam pytanie do ciebie, jak ten lęk u ciebie wygląda? Czy to lęk o przyszłość, o przeżycie, o relacje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Pajeczyna zgadzam się z tym co napisała Pajeczyna, ale chciałbym dorzucić coś od siebie. Depresja to nie jest tylko kwestia jednej czakry i uważam, że podejście punktowe bywa mylące. W mojej praktyce widziałem, że przy depresji często zablokowane są jednocześnie muladhara, manipura i anahata. Poczucie bezpieczeństwa, brak sprawczości i zamknięte serce to trzy rzeczy, które często idą razem. Czy ktoś tu miał doświadczenie z pracą na kilku czakrach naraz? Bo mnie ciekawi, od czego ludzie zaczynają.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Sauwak to co opisujesz, to napięcie w brzuchu z rana, brak gruntu pod nogami, to brzmi jak połączenie muladhary i manipury jednocześnie. Manipura jest w okolicach splotu słonecznego i kiedy jest osłabiona albo przeciążona, to właśnie tam czujesz ten ścisk. Ale Sauwak ma rację, że nie ma sensu patrzeć punktowo. Czakry nie działają w izolacji od siebie. Jak coś jest zablokowane na dole, to góra też przestaje przepływać.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Pajeczyna to taki lęk, który jest wszędzie i nigdzie jednocześnie. Nie o konkretne rzeczy, bardziej takie uczucie, że ziemia ucieka spod nóg. Rano wstaję i już mam to napięcie w brzuchu. Czy to brzmi jak muladhara?


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że może głupie pytanie, ale jak w ogóle można stwierdzić, która czakra jest zablokowana? Czy to trzeba poczuć, czy jest jakaś metoda? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią o intuicji, drudzy o wahadle, a jeszcze inni o jakichś skanowaniach energetycznych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Golta to nie jest głupie pytanie, to jest jedno z centralnych pytań w tej dziedzinie. I szczerze, odpowiedzi są różne w zależności od tradycji. Wahanie jest jedną z metod, ale wymaga pewnego stopnia wyczulenia na własne ciało. Często bardziej praktyczne jest obserwowanie wzorców życiowych, bo zablokowane czakry mają tendencję do manifestowania się w powtarzających się problemach. Brak poczucia bezpieczeństwa przez lata to sygnał muladhary. Problemy z wyrażaniem siebie to gardziel. I tak dalej. Ale właśnie dlatego pytam, czy ktoś tu pracował z czakrami w kontekście konkretnych objawów psychicznych, nie tylko ogólnie?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Ja swego czasu próbowałam medytacji na muladharę kiedy miałam bardzo ciężki okres i powiem szczerze, że nie wiem do dziś czy to czakry pomogły, czy po prostu to, że w ogóle zaczęłam siadać w ciszy i skupiać się na sobie. Trudno mi rozdzielić jedno od drugiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Daneczka i to jest właśnie bardzo uczciwa odpowiedź. Bo to jest pytanie, które zadaję sobie od lat. Czy efekt pochodzi z pracy z czakrami jako taką, czy z tego, że człowiek w ogóle zaczyna się zatrzymywać, oddychać, słuchać siebie? Nie twierdzę, że to jedno i to samo, ale nie da się tego łatwo rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę do tematu, bo to mnie interesuje od strony praktycznej. Pracowałem z kilkoma osobami w depresji, nie zamiast terapii, zawsze podkreślam to wyraźnie, i zaobserwowałem pewien wzorzec. Muladhara i anahata to najczęściej zablokowane miejsca. Muladhara daje poczucie, że mam prawo istnieć i być bezpieczny. Anahata, kiedy jest zamknięta, daje taką samotność i odcięcie od innych nawet kiedy ludzie są obok. Czy ktoś z was to zna z własnego doświadczenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Krysztal to drugie co powiedziałeś, to odcięcie nawet kiedy ludzie są obok, to niesamowicie celne. U mnie tak właśnie wyglądała najgorsza faza. Byłam otoczona rodziną i czułam się jak za szybą. Nie wiedziałam wtedy w ogóle o czakrach, ale jak teraz o tym czytam, to brzmi dokładnie jak zablokowana anahata. Jak można z nią pracować?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Anastaya to zależy bardzo od tego, co jest przyczyną tego zamknięcia. Anahata zamyka się często po głębszych zranieniach emocjonalnych, stratach, odrzuceniu. Praca z nią wymaga dużej delikatności. Oddech do serca, wizualizacje zielonego światła, ale też bardziej cielesne podejście, joga, ruch, kontakt z naturą. Natomiast mam do ciebie pytanie, czy przy tej pracy z czakrami byłaś jednocześnie na terapii, czy próbowałaś samodzielnie?


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Pajeczyna byłam na terapii i to terapia była bazą. Czakry traktowałam jako uzupełnienie. Mój terapeuta wiedział o tym i nie miał nic przeciwko, co mnie trochę zaskoczyło. Powiedział, że wszystko co pomaga budować kontakt z ciałem może wspierać proces.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedno, czy ktoś próbował łączyć pracę z czakrami z jakimś rytuałem uziemiającym? Bo czytałem trochę o rytuałach związanych z żywiołem ziemi i wydawało mi się, że to może działać właśnie na tę pierwszą czakrę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Elfin to jest sensowny trop. Muladhara jest powiązana z żywiołem ziemi i rytuały uziemiające, chodzenie boso po ziemi, praca z kamieniami takimi jak czarny turmalin czy obsydian, mogą wspierać tę energię. Ale zanim do tego dojdziemy, chciałem wrócić do wątku, który zaczął się od pytania Habby. Bo ona pytała o lęk, który jest rozlany i niemający konkretnego obiektu. To brzmi bardziej jak lęk egzystencjalny i zastanawiam się, czy praca z muladharą to dobry punkt startowy, czy może trzeba najpierw sprawdzić, co się dzieje wyżej.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Czulu a jak można sprawdzić, co się dzieje wyżej? Nie wiem jak to ugryźć samodzielnie, bo za każdym razem kiedy próbuję medytować, to mój umysł ucieka w kółko.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Habba ja mam dokładnie ten sam problem z medytacją, ten uciekający umysł. Słyszałam, że przy depresji i lęku medytacja skupieniowa może być zbyt wymagająca i że lepiej zacząć od czegoś bardzo cielesnego. Ale nie wiem, czy to prawda, czy ktoś może coś powiedzieć na ten temat?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Mirta to jest faktycznie coś, o czym mówi się coraz więcej, szczególnie w podejściach, które łączą pracę energetyczną z wiedzą o układzie nerwowym. Przy chronicznym lęku lub depresji układ nerwowy jest często w stanie pobudzenia i siłowanie się z medytacją skupieniową może to pobudzenie zwiększać. Dlatego podejście przez ciało, oddech, ruch, kontakt ze zmysłami, bywa łatwiejszym wejściem. A potem, kiedy ciało się trochę uspokoi, wtedy praca z czakrami staje się bardziej dostępna.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i mam pytanie, może naiwne. Czy praca z czakrami nie wymaga jakiegoś prowadzenia przez kogoś doświadczonego, szczególnie przy depresji? Bo boję się, że samodzielne grzebanie w tych energiach może coś naruszyć albo coś otworzyć, z czym sobie nie poradzę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kenta_88 to nie jest naiwne pytanie, to jest jedno z ważniejszych pytań w tym temacie. I powiem tak, przy lekkich stanach, kiedy ktoś chce po prostu popracować z uziemieniem albo z oddechem, można zaczynać samodzielnie. Ale jeśli mówimy o głębszej depresji, o stanach, w których ktoś jest naprawdę w trudnym miejscu, to zdecydowanie polecam mieć kogoś, kto może towarzyszyć w tym procesie. Nie dlatego, że to niebezpieczne samo w sobie, ale dlatego, że kiedy zaczyna się otwierać, mogą wychodzić rzeczy, z którymi trudno jest zostać samemu.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Krysztal okej, to rozumiem że nie powinnam na razie iść głębiej i zacząć od podstaw. Ale mam pytanie do Krysztal, bo napisałeś wcześniej o tym wzorcu, muladhara i anahata. Jak to wygląda w praktyce, kiedy zaczynasz z kimś pracę? Od której zaczynasz i dlaczego?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

zawsze od muladhary. Zawsze. Nie ma sensu otwierać serca, jeśli człowiek nie czuje gruntu pod nogami. To jak próbować budować drugie piętro bez fundamentów. Anahata może poczekać.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Krysztal zgadzam się z kolejnością, ale mam pytanie, bo pracuję trochę inaczej. Czy nie zdarza ci się, że praca z muladharą wywołuje opór zanim w ogóle cokolwiek się otworzy? U niektórych osób samo skupienie na tej czakrze powoduje wzmożony lęk, jakby ciało broniło dostępu.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Czulu zdarza się i to dosyć często. Dlatego właśnie nie zaczynam od intensywnej medytacji na czakrę, tylko od rzeczy bardzo przyziemnych. Dosłownie. Chodzenie boso, trzymanie kamieni, gotowanie. Coś co angażuje ciało bez wymagania skupienia mentalnego.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Krysztal przepraszam, że wchodzę, ale to co mówi Krysztal o gotowaniu mnie zaskoczyło. Nie kojarzyłam gotowania z pracą energetyczną. To przypadkowe skojarzenie czy jest jakiś głębszy sens?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Mirta to nie jest przypadkowe. Chodzi o angażowanie zmysłów i kontakt z materią, dotyk, zapach, temperatura, kolory. Muladhara jest czakrą ziemi i przeżycia, które zakorzenią nas w fizyczności, wspierają jej stabilizację. Gotowanie spełnia te warunki zaskakująco dobrze.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Zengui właśnie, ja to czuję. W najgorszym okresie gotowanie było jedną z niewielu rzeczy, które nie wymagały ode mnie niczego i jednocześnie dawały jakieś poczucie, że jestem tu i teraz. Nie wiedziałam wtedy, że to może mieć cokolwiek wspólnego z czakrami.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Daneczka a czy to dawało ulgę na chwilę, czy coś z tego zostawało dłużej? Pytam, bo to ważne rozróżnienie przy depresji. Chwilowa ulga to nie to samo co realny postęp w stabilizacji.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Sauwak szczerze? Trudno powiedzieć. Było lepiej w trakcie i przez chwilę po. Ale nie wiem, czy cokolwiek zostawało. Może kumulowało się z czasem, nie wiem.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Daneczka to co opisuje Daneczka, ta trudność z oceną efektu, to jest coś, z czym mam problem u siebie i u innych. Praca energetyczna nie daje takich wyraźnych momentów przełomu jak czasem terapia. Raczej coś przesuwa się powoli i człowiek po pewnym czasie stwierdza, że jest inaczej, ale nie wie od kiedy.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Pajeczyna dokładnie tak to u mnie działało. Nie było momentu, w którym pomyślałam, to jest to, coś się zmieniło. Był raczej jakiś tydzień czy dwa, kiedy zorientowałam się, że rano nie budzę się z tym samym ściśnięciem, które opisywała Habba.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Anastaya to brzmi jak coś, na co czekam. Mam pytanie do Anastaya, co konkretnie robiłaś w tym czasie? Sama medytacja, czy coś jeszcze?


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

medytacja, ale bardzo krótka, pięć minut maksymalnie. Plus terapia regularnie. I to chodzenie boso, które tu ktoś wcześniej wspominał, zaczęłam wychodzić na trawę rano, nawet kiedy było zimno. Brzmi absurdalnie, ale jakoś to pomagało.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi absurdalnie, mnie bardziej dziwi co innego. Jak wy w ogóle wiecie, że robiecie to właściwie? Że medytujecie na muladharę, a nie po prostu siadacie i oddychacie? Skąd ta pewność, że to jest praca z czakrą, a nie tylko chwila ciszy?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Golta to jest pytanie, na które nie ma jednej dobrej odpowiedzi i każdy kto twierdzi, że ma pewność, trochę przesadza. Intencja ma znaczenie w tej pracy. Ale masz rację, że granica między medytacją a pracą z czakrami jest płynna i nikt nie powinien udawać, że inaczej.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Czulu właśnie to chciałem powiedzieć wcześniej i dobrze, że to wybrzmiało. Zbyt wiele osób w tej dziedzinie mówi pewnym tonem o rzeczach, których po prostu nie można zweryfikować. I to nie jest zarzut, to jest uczciwe postawienie sprawy.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Sauwak wracam do tego, co powiedział Sauwak przed chwilą o pewności. Mnie też to niepokoi, bo jak zaczniemy czytać o czakrach, to wszędzie są pewne twierdzenia, ta czakra odpowiada za to, ta za tamto. A skąd to w ogóle pochodzi? Jak te przypisania zostały ustalone?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kenta_88 to pochodzi z różnych tradycji, głównie z systemu tantry i jogi, ale różne szkoły mają różne opisy i nie zawsze się zgadzają. To co dziś jest przedstawiane jako jednolity system czakr, to jest tak naprawdę pewna synteza, która kształtowała się przez wieki i nie jest monolitem. Dlatego warto czytać kilka źródeł, a nie traktować jednej książki jak podręcznik.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Zengui rozumiem, że to synteza różnych tradycji, ale czy to nie jest trochę problem? Jeśli różne szkoły mają różne opisy, to na jakiej podstawie wybieramy, któremu opisowi ufać przy pracy z depresją? To nie jest pytanie złośliwe, naprawdę chcę zrozumieć.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kenta_88 to jest właśnie jedno z trudniejszych pytań w tej pracy i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ja stosuję zasadę, że ufam temu, co działa na mnie i co obserwuję u innych przez dłuższy czas. Tradycja daje punkt startowy, ale doświadczenie weryfikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Czy ktoś kiedyś próbował połączyć pracę z muladharą z jakimś prostym rytuałem, na przykład używaniem konkretnego kamienia podczas medytacji? Czytałem o czarnym turmalinie i zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens przy depresji, czy to może być za dużo naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Elfin czarny turmalin to dobry wybór do pracy z muladharą, to kamień ochronny i uziemiający zarazem. Przy depresji bym zaczął właśnie od niego, nie od czegoś, co mocno pobudza energię. Trzymanie go w dłoni podczas medytacji albo kładzenie go u podstawy kręgosłupa jest wystarczająco łagodne.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz, zaraz. Jeśli weryfikujemy przez doświadczenie, to jak odróżnić, że coś zadziałało przez czakrę, a nie przez sam spokój siedzenia w ciszy albo przez efekt placebo? Pytam serio, bo sama próbowałam różnych rzeczy i nigdy nie wiedziałam, co tak naprawdę pomogło.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Golta to jest bardzo uczciwe pytanie i szczerość: nie da się tego rozdzielić w sposób, który zadowoliłby kogoś przyzwyczajonego do myślenia naukowego. I myślę, że powinniśmy to powiedzieć wprost, szczególnie w kontekście depresji, gdzie są prawdziwe konsekwencje złych wyborów.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Sauwak zgadzam się, ale z drugiej strony to samo można powiedzieć o wielu rzeczach, które pomagają przy depresji. Nikt do końca nie wie, dlaczego aktywność fizyczna poprawia nastrój, a jednak nikt nie kwestionuje, że warto ją robić. Nie rozumiem mechanizmu, ale obserwuję efekt.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Pajeczyna właśnie chciałam to powiedzieć. Mnie nie chodzi o to, żeby udowodnić, że czakry istnieją. Chodzi mi o to, że pewne praktyki mi pomagają i chcę wiedzieć, jak robić to bezpieczniej i mądrzej. Czy to musi być problem?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Habba nie musi być problem i dobrze, że to wybrzmia. Przy depresji najważniejsze pytanie jest inne, nie czy masz pewność co do mechanizmu, ale czy ta praktyka nie zastępuje ci czegoś, czego naprawdę potrzebujesz. Czy jest uzupełnieniem, czy wymówką.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Czulu właśnie to jest klucz i to coś, co sama musiałam sobie powiedzieć na głos. Przez chwilę medytacja stała się dla mnie czymś, co zajmowało czas zamiast terapii, bo terapia wymagała więcej odwagi. Dopiero jak to zobaczyłam, zaczęło się coś zmieniać.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Anastaya to ważne co mówisz. Czy coś konkretnego spowodowało, że to zobaczyłaś? Albo ktoś ci to powiedział, czy sama to zauważyłaś?


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Mirta terapeutka mi to powiedziała wprost. Nie krytycznie, ale zadała pytanie: co czujesz, kiedy rezygnujesz z medytacji? Jeśli ulgę, to może chodzi o unikanie. Odpowiedź mnie zaskoczyła, bo faktycznie czułam ulgę. To był moment, żeby coś przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

To mnie bardzo uderzyło. Nigdy tak nie patrzyłam na swoje praktyki. Teraz myślę, że czasem robiłam rzeczy właśnie po to, żeby nie myśleć o pewnych sprawach. I to niekoniecznie było złe, ale warto wiedzieć, co się robi i dlaczego.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Daneczka to jest coś, o czym rzadko się mówi w kontekście pracy energetycznej. Praktyki uziemiające mogą dawać chwilowe odprężenie, ale przy głębszej depresji to odprężenie może być też formą dysocjacji. Dlatego kontekst terapeutyczny jest naprawdę ważny.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Zengui a jak rozpoznać, czy to uziemianie, czy dysocjacja? Bo brzmi podobnie z zewnątrz, przynajmniej dla kogoś takiego jak ja, kto dopiero zaczyna to rozumieć.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Elfin dobre pytanie. Upraszczając, uziemienie zostawia cię w kontakcie z ciałem i z tym, co czujesz. Dysocjacja wyrywa cię z tej obecności. Po uziemieniu jesteś tu, po dysocjacji możesz czuć się jakby cię nie było. Ale przy depresji ta granica bywa naprawdę trudna do wyczucia.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zengui dorzucę coś praktycznego, bo ta rozmowa trochę odpływa w teorię. Kiedy pracuję z muladharą z kimś, kto ma depresję, zawsze pytam o jedno: czy po sesji czujesz się ciężej zakorzeniony w tym miejscu i czasie, czy lżej od niego? Jeśli lżej, to sygnał ostrzegawczy.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Krysztal a co jeśli ktoś pracuje sam i nie ma tej możliwości, żeby ktoś zapytał? Jak ma ocenić własny stan, skoro depresja zniekształca postrzeganie siebie?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kenta_88 to jest właśnie jeden z argumentów za tym, żeby praca z czakrami przy depresji nie odbywała się wyłącznie samodzielnie. Nie mówię, że jest niemożliwa, ale potrzebna jest jakaś zewnętrzna perspektywa. Terapeuta, zaufana osoba, ktoś.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Sauwak a co z prowadzonymi medytacjami w grupie? Czy to mogłoby zastąpić tę zewnętrzną perspektywę, o której mówi Sauwak? Pytam, bo to jest dla mnie realistyczna opcja, terapię mam, ale grupowa praca to coś, nad czym myślę.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

częściowo tak, ale zależy od grupy i od tego, kto prowadzi. Dobrze poprowadzona grupa daje właśnie tę obecność innych, która pomaga nie odpłynąć zbyt daleko. Ale jeśli prowadząca osoba nie zna się na pracy z trudnymi stanami emocjonalnymi, może nie zauważyć, że ktoś się gubi.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do czakry podstawy i lęku, bo to był pierwotny wątek tej rozmowy. Muladhara to bezpieczeństwo, ale nie w sensie abstrakcyjnym. Chodzi o bezpieczeństwo ciała, o poczucie, że masz ziemię pod nogami. Przy depresji to często pierwsza rzecz, która odpada. I dlatego praca od tego miejsca ma sens, ale wymaga czasu i cierpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

No więc właśnie, muladhara i lęk. Chciałem dodać do tego, co zacząłem pisać, bo skończyłem trochę w połowie myśli. Przy depresji to nie jest tak, że czakra podstawy jest po prostu zablokowana i wystarczy ją odblokować. Często jest inaczej, jest jakby zamrożona, a to różnica. Blokada to napięcie, zamrożenie to brak kontaktu. I praca z tymi dwoma stanami wygląda zupełnie inaczej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Czulu a jak odróżnić to zamrożenie od blokady w praktyce? Bo z zewnątrz nie wiem, jak miałabym to poczuć, szczególnie jeśli właśnie nie czuję zbyt wiele.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Kenta_88 właśnie to jest ten paradoks. Blokada boli, jest odczuwalna jako napięcie, ścisk, coś, co nie puszcza. Zamrożenie jest nieobecne. Jeśli próbujesz skupić uwagę na podstawie kręgosłupa i nic tam nie ma, ani ciepła, ani mrowienia, ani czegokolwiek, to może być właśnie ten sygnał. Ale ostrożnie z interpretowaniem, bo brak odczucia to też może być po prostu rozproszenie uwagi.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Czulu to ciekawe rozróżnienie, ale mam pytanie do Czulu: czy przy tej pracy z muladharą chodziło ci o konkretne ćwiczenia? Bo rozmawiamy trochę abstrakcyjnie i zastanawiam się, czy ktoś może dać przykład, co to dosłownie znaczy pracować z tą czakrą w domu.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Mogę odpowiedzieć na to praktycznie. Podstawa to praca z ciałem fizycznym, nie z wyobrażeniami. Chodzenie boso po ziemi, kładzenie się na podłodze, poczucie własnego ciężaru, powolne jedzenie i zwracanie uwagi na smak. To brzmi banalnie, ale przy depresji te rzeczy są naprawdę trudne do zrobienia, bo wymagają bycia obecnym w ciele, którego człowiek może nie chcieć czuć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Krysztal to, co mówi Krysztal, jest dla mnie bardzo konkretne i dziękuję za to. Ale chcę dopytać, bo mam depresję i dosłownie czasem nie chcę czuć ciała. Czy w takim momencie te ćwiczenia mogą coś pogorszyć? Pytam wprost, bo chcę to wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

to ważne pytanie i dobrze, że je zadajesz. Tak, mogą. Jeśli ktoś jest w głębszym epizodzie i ma tendencję do tego, żeby doświadczenie ciała było źródłem bólu, to nagłe zwrócenie uwagi na ciało może to nasilić. Nie mówię, żeby nie próbować, ale żeby być uważną na sygnały i mieć plan na wypadek, gdyby było gorzej.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Mogę się tu wtrącić z własnego doświadczenia? Miałam etap, kiedy jakakolwiek praca z ciałem była dla mnie za dużo. Wszystko co skupiało uwagę wewnątrz powodowało panikę albo płacz. Dopiero jak zaczęłam robić to z terapeutką, w jej obecności, coś się zmieniło. Sama bym tego nie przeszła.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Anastaya a co takiego zrobiła terapeutka, że było inaczej? Czy po prostu to, że ktoś był obok, czy coś konkretnego?


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Elfin myślę, że głównie to, że mogłam w każdej chwili powiedzieć stop i wiedziałam, że ktoś to zobaczy. To różni się od siedzenia samej z czymś trudnym. Ale też ona prowadziła mnie powoli, nie wchodziliśmy od razu głęboko. Zaczynałyśmy od stóp, od tego, że stoję na podłodze. Naprawdę od podstaw.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Anastaya to, co opisuje Anastaya, to właściwie klasyczna praca somatyczna, tylko w kontekście czakr to ma sens też energetycznie. Muladhara jest zakorzeniona w samym poczuciu, że ziemia cię trzyma. Jak tego nie czujesz, to żadna wizualizacja czerwonego koła nie zastąpi fizycznego doświadczenia podparcia.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Zengui ale właśnie, czy ta wizualizacja to nie jest tylko kolejne sposób unikania? Siedzę, wyobrażam sobie czerwone światło i w tym czasie nie myślę o tym, co mnie naprawdę boli. Pytam, bo sama tak robiłam i nie wiem, czy mi to pomagało, czy po prostu zajmowało czas.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Golta to jest naprawdę uczciwe pytanie i myślę, że odpowiedź jest: zależy. Wizualizacja może być ucieczką albo może być mostem. Różnica jest w tym, co się z tobą dzieje po. Jeśli po wizualizacji czujesz się bardziej obecna w sobie, to był most. Jeśli masz poczucie, że nic się nie zmieniło poza tym, że minęło trochę czasu, warto to sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że sama przez długi czas robiłam z medytacji taką właśnie ucieczkę. I nie wiedziałam o tym. Teraz kiedy to widzę, nie wiem, czy powinnam w ogóle wracać do tych praktyk, czy to zawsze będzie u mnie wyglądało tak samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Daneczka to nie jest coś stałego. Jeśli teraz to widzisz, to znaczy, że coś się już zmieniło. Wracanie do praktyki z nową świadomością jest inne niż wracanie w ten sam nieświadomy sposób. Ale powiedz mi, czy teraz jesteś w terapii albo masz jakieś wsparcie? Bo to może mieć znaczenie dla tego, jak bezpiecznie wrócić.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Czulu nie jestem w tej chwili w terapii, byłam wcześniej, ale skończyłam. Zastanawiam się, czy wracać. Trochę się boję, że będę musiała znów przez to wszystko przechodzić.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Daneczka to co mówi Daneczka jest mi bardzo bliskie. Też się bałam wracać do terapii, bo pamiętam, jak trudno było. Ale w końcu wróciłam i teraz właśnie w tym kontekście szukam też dodatkowych rzeczy, jak ta praca z czakrami. Nie zamiast, tylko obok.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania o lęk i czakrę podstawy, które pojawiło się na początku tego wątku. Czy jest jakaś konkretna różnica między pracą z muladharą gdy mam depresję, a gdy mam głównie lęk? Bo u mnie te dwa stany się przeplatają i nie wiem, czy podejście jest takie samo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kenta_88 to dobre pytanie i nie ma tu prostej odpowiedzi. Przy depresji częściej widzę to zamrożenie, o którym mówiłem wcześniej, brak energii, brak kontaktu. Przy lęku jest więcej aktywności, ale chaotycznej, jakby energia kręciła się w kółko bez zakorzenienia. Praca może wyglądać podobnie od strony czakry, ale inaczej się do niej wchodzi.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kenta_88 dodam do tego: kiedy lęk i depresja się przeplatają, warto być szczególnie ostrożną z intensywnymi praktykami. Czasem wystarczy dosłownie pięć minut świadomego oddechu i poczucie podłogi pod stopami. Nie ma potrzeby robić czegoś rozbudowanego. I warto obserwować, co przynosi spokój, a co pobudza niepokój, i brać to poważnie.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Sauwak pięć minut oddechu i podłoga pod stopami, to brzmi prawie zbyt prosto. Ale zastanawiam się, czy to naprawdę wystarczy, żeby coś ruszyło z miejsca, czy to jest tylko tymczasowe wyciszenie?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Kenta_88 a co rozumiesz przez "ruszyć z miejsca"? Bo to jest kluczowe pytanie. Jeśli chcesz, żeby za pięć minut oddechu wszystko się zmieniło, to nie, nie wystarczy. Ale jeśli pytasz, czy to może być punkt wyjścia, to zupełnie inna historia.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego, bo to ważne, żeby nie myśleć o tych prostych rzeczach jako o czymś mało poważnym. Praca z muladharą nie polega na intensywności. Polega na regularności. Pięć minut każdego dnia przez miesiąc zrobi więcej niż godzinna sesja raz w tygodniu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Krysztal ale skąd wiesz, że coś w ogóle działa? Mam na myśli, jak odróżnić to, że czakra zaczyna się "odblokowywać", od tego, że po prostu trochę się uspokoiłam, bo wzięłam kilka głębokich oddechów? Czy to nie jest to samo?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Golta może i to samo, i to jest właśnie problem z tym, jak często rozmawia się o czakrach. Jakbyśmy musieli udowodnić, że to jest coś "więcej" niż zwykłe uspokojenie. A co jeśli nie ma sensu tego rozdzielać?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Pajeczyna to, co mówi Pajeczyna, jest ciekawe, ale mam z tym jeden kłopot. Jeśli praca z czakrami to to samo, co zwykłe ćwiczenia oddechowe, to po co w ogóle używać języka czakr? Czy to nie jest tylko inna nazwa na coś, co już znamy?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zengui myślę, że język czakr daje coś, czego nie daje czysto fizjologiczny opis. Daje mapę. Kiedy mówię komuś "oddycha płytko, bo jest spięta", to jest opis objawu. Kiedy mówię "muladhara jest zablokowana", to jest zaproszenie do zapytania dlaczego i do szukania głębiej. To różnica w podejściu, nie w mechanizmie.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i myślę, że dla mnie ten język czakr po prostu działa lepiej psychologicznie. Jak mówię sobie, że "muszę poprawić oddech", to coś we mnie się opiera. Jak mówię, że "chcę zadbać o muladharę", to jest jakoś inaczej. Może głupio to brzmi, ale tak to u mnie wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi głupio. Mnie też pewne słowa po prostu bardziej trafiają niż inne. Chociaż przez długi czas myślałam, że to znaczy, że jestem zbyt wrażliwa albo że nie podchodzę do tego racjonalnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Daneczka a wróciłaś już do terapii, czy wciąż się zastanawiasz? Pytam, bo wcześniej pisałaś, że się boisz, że będziesz musiała znowu przez to wszystko przechodzić.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Mirta jeszcze nie. Umówiłam się na rozmowę wstępną, ale jeszcze nie poszłam. Trochę czekam na właściwy moment, co jest pewnie głupie, bo taki moment sam nie przyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Właściwy moment to trochę mit, który sama sobie tworzyłam przez długi czas. Zawsze znajdzie się powód, żeby poczekać jeszcze trochę. W końcu poszłam zupełnie przypadkowo, w złym dniu, bez żadnego przygotowania i to właśnie wtedy coś ruszyło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Anastaya i jak to wyglądało potem? Czy równolegle kontynuowałaś pracę z czakrami, czy najpierw skupiłaś się tylko na terapii?


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Kenta_88 na początku tylko terapia, bo nie miałam głowy na nic innego. Potem zaczęłam powoli wracać do prostych rzeczy, chodzenie, oddech, siedzenie na podłodze. Nie mieszałam tego świadomie, po prostu jedno i drugie zaczęło jakoś współistnieć.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i zastanawiam się nad czymś. Czy praca z czakrami przy depresji wymaga jakiegoś konkretnego przygotowania? Bo z tego, co rozumiem, można przypadkowo "otworzyć" coś, z czym potem człowiek sobie nie radzi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Elfin to pytanie słyszę często i chcę być precyzyjny. Nie ma ryzyka, że "otworzysz" coś i nagle coś niekontrolowanego się pojawi, jeśli mówimy o prostych ćwiczeniach uziemiających. Ten lęk przed otwieraniem czakr dotyczy raczej intensywnych praktyk, kundalini, bardzo długich sesji. Chodzenie boso po trawie nie jest ryzykowne.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Czulu wchodzę w ten wątek, bo właśnie o to chciałam dopytać. Czulu, piszesz o prostych ćwiczeniach jako bezpiecznych, ale co z osobami, które mają dysocjację? Bo przy depresji to nie jest rzadkie i tam nawet proste skupienie na ciele może być wyzwalaczem.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Fraida masz rację i to jest ważne uzupełnienie. Przy dysocjacji faktycznie ostrożność jest większa. Wtedy praca z ciałem powinna odbywać się bardzo stopniowo i najlepiej z kimś, kto rozumie, co się dzieje. Źle sformułowałem to wcześniej.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Fraida to, co mówi Fraida, jest dla mnie istotne, bo sama mam epizody, kiedy jakby się odłączam. Nigdy nie łączyłam tego z dysocjacją jako taką, ale teraz się zastanawiam, czy to nie jest właśnie to. Czy ktoś może powiedzieć, jak to się objawia?


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To ważne pytanie, ale myślę, że odpowiedź na nie powinna paść raczej od terapeuty niż od nas tutaj. Mogę powiedzieć, że jeśli masz wątpliwości co do tego, co się z tobą dzieje podczas takich epizodów, to warto to omówić z psychologiem zanim zaczniesz intensywniejszą pracę z ciałem. I niekoniecznie zamiast, po prostu w pierwszej kolejności.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Sauwak pytanie do Sauwak i właściwie do wszystkich, bo to ważne, zanim pójdę dalej. Te epizody, o których mówiłam, wyglądają tak, że nagle jakby przestaję czuć, że jestem w swoim ciele. Patrze na ręce i myślę, że to nie moje ręce. Zdarza się przy silnym lęku. Czy to brzmi jak dysocjacja, czy to może coś innego?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Habba to, co opisujesz, brzmi znajomo i tak, to może być dysocjacja, ale naprawdę nie chcę tutaj stawiać diagnozy. Chcę natomiast powiedzieć jedno: jeśli takie epizody zdarzają się regularnie, to praca z czakrami nakierowana na ciało, czyli właśnie muladhara, powinna być bardzo ostrożna. Czy rozmawiałaś o tym kiedykolwiek z kimkolwiek ze specjalistów?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Fraida nie, bo jakoś nigdy nie uważałam, że to jest coś, o czym warto mówić. Myślałam, że tak po prostu bywa. Że to zmęczenie albo że się przewrażliwiam.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Habba właśnie dlatego to forum nie może zastąpić terapeuty i myślę, że wszyscy to tutaj rozumiemy. Ale chcę doprecyzować jedną rzecz, bo to jest ważne dla tematu wątku. Praca z czakrami przy takich objawach nie jest zakazana, ona po prostu wymaga innego podejścia. Zamiast skupiać się na ciele bezpośrednio, można zaczynać od przestrzeni, od otoczenia. Np. od kontaktu z ziemią przez stopę, ale z otwartymi oczami, z pełną świadomością miejsca, w którym się jest.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Czulu czy możesz powiedzieć więcej o tym "kontakcie z ziemią przez stopę"? Bo brzmi prosto, ale nie wiem, jak to ma wyglądać w praktyce. Czy to jest dosłownie stanie boso na podłodze, czy jest coś więcej?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Kenta_88 dosłownie. Bose stopy na podłodze, najlepiej na twardej powierzchni. I świadome poczucie nacisku. Nie wyobrażanie sobie energii, nie wizualizacja, tylko fizyczne pytanie: czy czuję podłogę? To jest punkt startowy dla osób, które mają problem z zakotwiczeniem w ciele.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Czulu wracam jeszcze do tego, co Czulu pisał wcześniej o prostych ćwiczeniach jako bezpiecznych. Mam pytanie, które może brzmieć naiwnie: czy wizualizacja ma jakieś znaczenie w pracy z muladharą, czy można zrezygnować z wizualizacji całkowicie i nadal to działa?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Elfin nie ma jednej odpowiedzi. U części osób wizualizacja pomaga skoncentrować uwagę. U innych, szczególnie przy dysocjacji czy przy silnym napięciu, wizualizacja może wciągać w głowę zamiast sprowadzać do ciała. Więc nie jest obowiązkowa i dla osób z depresją często lepiej zacząć bez niej.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: