Terminu nie ma, Helenka. I chyba właśnie to jest problem. Zrobiłem listę zadań, ale bez deadline'u. Wedrowiec, to co napisałeś o byciem widzianym, siedzi mi w głowie. Bo ten projekt ma też taką warstwę, że jak go skończę, to będę musiał podjąć jakąś decyzję, co z nim zrobić. I chyba podświadomie unikam tej decyzji, odkładając samo zrobienie.
Właśnie. To jest klasyczny wzorzec i nie ma tu nic do wstydzenia. Manipura blokuje się nie na początku, tylko na końcu. Bo koniec oznacza ujawnienie, decyzję, konfrontację z tym co się stworzyło. Dlatego prace w toku są bezpieczne. Mogę zapytać, co to znaczy 'podjąć decyzję' w tym wypadku? Czy mówisz o pokazaniu tego komuś, czy o czymś innym?
To jest bardzo uczciwa odpowiedź. I energetycznie ma sens. Manipura nie ruszy, jeśli nie wie gdzie ją skierować. Można to przepracować od strony pytania zamiast decyzji. Zamiast 'co zrobię jak skończę', można zapytać 'czego chcę doświadczyć robiąc to'. Cel nie musi być na końcu, może być w środku procesu. Czy to brzmi jak coś dostępnego dla Ciebie?
Przepraszam, że się wtracam znowu, ale chcę się upewnić. Czarodziej mówi teraz, że unika projektu, bo nie wie co z nim zrobić po zakończeniu? Czy to znaczy, że prokrastynacja tutaj jest związana bardziej z lękiem przed końcem niż z brakiem energii do początku? Bo to odwraca to, co rozumiałam wcześniej.
To mnie skłania do pytania o coś bardziej konkretnego. Skoro blokada jest na wyjściu, na decyzji, co z tym zrobić, to czy jest jakiś rytuał, który mógłby pomóc w samym skontaktowaniu się z tym, czego chce się chcieć? Mówię o czymś takim jak praca z tarotem na pytanie 'czego potrzebuje ta część mnie, która tworzy'. Nie żeby przepowiedzieć, tylko żeby wydobyć to, co już gdzieś jest.
Dobrze, że to powiedziałeś. Wróćmy do wahadła, bo to był pierwotny wątek. Jeśli chcesz zacząć od czegoś fizycznego i masz wahadło, to propozycja jest prosta: zamiast diagnozować czakrę abstrakcyjnie, zapytaj wahadło o jeden mały krok. Nie 'czy powinienem zacząć projekt', tylko 'czy mogę dziś zrobić pięć minut'. To ogranicza pole decyzji do czegoś małego i manipura to znosi lepiej.
Krokusik, to brzmi sensownie, ale mam pytanie praktyczne. Jak wahadło ma odpowiedzieć na pytanie o pięć minut, tak czy nie? I czy trzeba to jakoś przygotować, nastawić, czy po prostu się pyta i tyle?
Dziękuję za to wyjaśnienie, bo też nie wiedziałam jak się kalibruje wahadło. Mam jedno pytanie, czy wahadło z kryształu działa inaczej niż drewniane, jeśli chodzi o pracę z czakrami? Słyszałam że kryształ górski jest neutralny i dobry dla każdego, ale nie wiem czy to prawda.
Dobra, to wróćmy do wahadła, bo faktycznie zacząłem ten wątek od pytania o to, a potem zupełnie nas wciągnęła rozmowa o manipurze i prokrastynacji. Mam teraz konkretne pytanie: czy wahadło w ogóle ma sens do pracy z czakrami, jeśli ktoś jest sceptyczny? Bo nie wiem, czy mój opór nie zablokuje tego od razu.
Sceptycyzm nie blokuje wahadła tak, jak myślisz. Blokuje go napięcie i oczekiwanie konkretnej odpowiedzi. Jeśli siedzisz i bardzo chcesz żeby powiedziało 'tak', to prawdopodobnie tak powie. Ale spokojny sceptycyzm, czyli 'zobaczę co wyjdzie', jest w porządku. Mam pytanie do Ciebie konkretne: masz już jakieś wahadło, czy dopiero szukasz?
O, to ja mogę coś powiedzieć, bo ostatnio kupowałam pierwsze wahadło i też byłam zagubiona. Ostatecznie wzięłam kryształowe z różowym kwarcem i jestem bardzo zadowolona, chociaż nie wiem czy wybrałam dobrze. Ewunia_J napisała wcześniej, że kryształ górski jest neutralny, ale różowy kwarc to już chyba konkretna energia? Czy to znaczy że zrobiłam źle?
Przepraszam że wchodzę, bo śledzę ten wątek od jakiegoś czasu. Czytałam gdzieś, że wahadło z drewna lepiej reaguje na pytania o codzienność, a kryształowe na rzeczy bardziej energetyczne. Czy to jest w ogóle prawda, czy to tylko coś co ktoś wymyślił?
To jak w ogóle wybrać, jeśli nie można tego dotknąć przed zakupem? Bo większość kupuje przez internet i po prostu nie ma możliwości sprawdzenia czy to w rękę wchodzi dobrze.
Chwila, to można zrobić wahadło z nitki? To tak działa tak samo jak kupione? Serio pytam, bo myślałam że to musi być jakiś specjalny przedmiot.
Wahadło to fizyczny przedmiot zawieszony na nici, który reaguje na mikroruchy mięśni. Materiał i cena nie mają znaczenia dla mechanizmu. Znaczenie mają dla osoby, która trzyma, bo dobry przedmiot w ręce pomaga skupieniu. To tyle jeśli chodzi o podstawy. Wszystko inne to kwestia praktyki i preferencji.
Doceniam że to piszesz Gustlik, bo właśnie dlatego jestem sceptyczny. Ale z drugiej strony, skoro mikroruchy mięśni odzwierciedlają jakieś podświadome przekonania, to może efekt jest podobny niezależnie od wyjaśnienia? Pytam serio, nie przekornie.
To jest właściwie clou. Wahadło jako dostęp do podświadomości ma sens niezależnie od tego, czy przyjmiesz wyjaśnienie energetyczne czy neurologiczne. Przy prokrastynacji, która jest tematem tego wątku, podświadomość jest dokładnie tam gdzie leży blokada. Więc może pytanie nie jest 'jak to działa', tylko 'o co zapytać'.
Słuchajcie, ja się tu trochę czuję zagubiona, bo weszłam do tego wątku przez prokrastynację, a teraz mamy wahadła i pytania do podświadomości. Ale właśnie pomyślałam, że ja sama od tygodni odwlekam jedno konkretne działanie i zastanawiam się czy to co tu piszecie o manipurze i końcu projektu, może dotyczyć też czegoś co nie jest twórczego, tylko decyzji życiowej.
Bozenka, mam podobne odczucie co Caroletta, bo sam przez chwilę myślałem że mój projekt to tylko projekt. A potem wyszło że za nim stoi decyzja. Więc to co opisujesz może być dokładnie tym samym mechanizmem. Chociaż wróćmy do wahadła, bo chcę wiedzieć jedno: czy zanim zacznę, muszę wyczyścić to wahadło jeśli je gdzieś kupię? Słyszałem coś o oczyszczaniu przedmiotów.
Czarodziej, żebyś wiedział co do wahadła: na początek naprawdę wystarczy cokolwiek. Ale skoro pytasz serio, to powiem tak: najczęściej polecam drewno albo kryształ górski, bo są neutralne. Różowy kwarc jak u Tereski wnosi własną energię, co przy nauce może zaburzać odczyt, bo nie wiesz co jest twoją odpowiedzią, a co energią kamienia. Ale to jest kwestia, o której możesz pomyśleć dopiero po tym, jak w ogóle nauczysz się z nim pracować.
To zależy od tego, co blokujesz. Jeśli masz silny filtr racjonalny, a z tego wątku wynika że masz, to wahadło może długo stać nieruchomo, bo twój umysł dosłownie tłumi mikroruchy. Nie dlatego że jesteś nieodpowiedni do pracy z wahadłem, ale dlatego że twoja blokada, ta sama którą omawiamy przez całą rozmowę w kontekście manipury, działa też tutaj.
A co to jest ta kalibracja? Słyszałam to słowo drugi raz i nie bardzo wiem co to oznacza w kontekście wahadła.
Wróciłam do wątku i czytam te posty o kalibracji i myślę sobie, że to trochę brzmi jak umawianie się z samym sobą. Nie mówię tego złośliwie. Ale właśnie w tym kontekście prokrastynacji, który jest tematem, to ma sens. Jakbyś musiał najpierw ustalić ze swoją podświadomością wspólny język, zanim zaczniesz ją pytać o blokady. Czy ja to dobrze rozumiem?
