Mam wrażenie że trochę schodzą tu dwie różne rozmowy naraz. Jedno to pytanie Luizy o to od czego zacząć, a drugie to metafizyczna dyskusja o tym czym właściwie są czakry. Czy nie warto wrócić do Luizy? Bo ona siedzi i słucha jak my się zastanawiamy nad naturą rzeczywistości.
Szczerze to słucham i nie przeszkadza mi ta rozmowa, bo też mi pomaga zrozumieć w co wchodzę. Ale faktycznie chciałabym wiedzieć jedno konkretne ćwiczenie z muladhara od której mogłabym zacząć. Nie cały system, tylko jeden krok.
To brzmi banalnie i jednocześnie trudno mi sobie wyobrazić że to ma głębszy efekt. Czy to wystarczy żeby w ogóle coś poczuć?
A czy jest jakaś wskazówka kiedy praca z czakrami nie wystarczy i potrzebna jest jednak terapia? Pytam serio bo mam wrażenie że czasem ludzie wchodzą w praktyki energetyczne zamiast iść po pomoc, nie jako uzupełnienie.
A co jeśli ktoś stoi i czuje nogi, ale myśli cały czas odpływają? Pytam bo robiłam to kilka razy i jakby byłam fizycznie tam ale głową w pięciu innych miejscach jednocześnie. Czy to liczy się jako praca z muladhara czy nie?
To ciekawe bo ja zawsze myślałam że medytacja = brak myśli i dlatego zawsze miałam poczucie że "robię to źle". Czy to jest takie samo z czakrami? Że nie chodzi o wyciszenie?
Czyli rozumiem że chodzi bardziej o uwagę niż o stan? Że kierujesz uwagę na ciało, nie eliminujesz resztę?
To nie jest tak ściśle sekwencyjne jak by się wydawało z teorii. Czakry oddziałują na siebie i czasem praca z muladhara automatycznie uruchamia coś w svadhisthana. Ale zasadniczo, jeśli muladhara jest niestabilna, to praca z wyżej położonymi czakrami jest trudniejsza, bo nie ma fundamentu. Więc kolejność nie jest dogmatem, ale ma praktyczne uzasadnienie. Rodis, poprawiłabyś mnie tutaj?
Mam jeszcze jedno pytanie które mnie nurtuje od dłuższego czasu, może trochę z boku: czy ktoś z was miał doświadczenie kiedy praca z czakrami wyciągnęła coś bardzo silnego emocjonalnie, czego się nie spodziewał? Pytam bo to może mieć znaczenie dla Luizy jeśli zaczyna tę ścieżkę.
Brzmi bardzo logicznie i jest to wzorzec który pojawia się często. Muladhara i svadhisthana są ze sobą blisko w tym sensie że pierwsza daje poczucie bycia bezpieczną jako jednostka, a druga umożliwia przekroczenie granicy między sobą a innymi. Jeśli muladhara jest niestabilna, to svadhisthana często się zamyka jako mechanizm ochronny. Szukasz przynależności, ale coś sprawia że zatrzymujesz się tuż przed wejściem w nią. Czy tak to czujesz?
