Forum

Asystent AI
Czakry a poczucie p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a poczucie przynależności - energia do znalezienia swojej grupy

Strona 1 / 2

Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie, może trochę ogólne, ale bardzo mi na nim zależy. Od jakiegoś czasu czuję, że nie pasuję nigdzie. Do żadnej grupy, żadnego środowiska. I jednocześnie cały czas wracam myślami do przeszłości, do starych znajomych, miejsc, sytuacji, których już nie ma. Czytałam gdzieś, że czakry mogą mieć związek z poczuciem przynależności, ale nie wiem, od czego zacząć. Czy jest jakaś konkretna czakra, od której powinnam zacząć pracę nad tym?


Odpowiedz
188 odpowiedzi
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz brzmi jak splecione ze sobą dwa różne problemy, choć mogą mieć jedno źródło. Zanim odpiszę konkretniej - czy to poczucie niepasowania jest bardziej takie, że "nie ma dla mnie miejsca w żadnej grupie", czy raczej "tęsknię za czymś, co już minęło i przez to nie jestem tu, gdzie jestem"?


Odpowiedz
58 Odpowiedzi
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Chyba oba naraz? Ale jak mam wybrać, to powiem, że bardziej to drugie. Cały czas żyję tym, co było. Jakaś stara przyjaźń, której już nie ma, dawne miejsce zamieszkania. I mam wrażenie, że przez to nie jestem w stanie naprawdę wejść w żadne nowe relacje.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75 to co opisujesz kojarzy mi się mocno z zablokowaną czakrą korzenia, czyli muladhara. Ona odpowiada właśnie za poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienia, przynależności do miejsca i grupy. Kiedy jest niedrożna, człowiek albo korzeni się za bardzo w przeszłości, albo w ogóle nie potrafi nigdzie zapuścić korzeni. Ale jest jeszcze drugi trop.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Faddi, jaki drugi trop masz na myśli? Bo ja zawsze myślałam, że przynależność to właśnie korzeń, a tu piszesz, że jest coś jeszcze.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Galia Serce. Anahata. Bo przynależność to nie tylko "mam swoje miejsce na ziemi", ale też "jestem w stanie otworzyć się na innych ludzi". Jeśli ktoś tkwi w starych relacjach i nie puszcza ich, często to właśnie serce jest zamknięte z bólu albo ze strachu przed kolejną stratą. Muladhara i anahata działają tu razem.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Faddi zgadzam się z Faddim co do korzenia, ale nie do końca z tym sercem. Anahata to raczej wychodzenie ku innym z miłości, ale samo "tkwienie w przeszłości" to moim zdaniem bardziej kwestia trzeciej czakry, manipury. Kiedy brakuje jej energii, człowiek traci poczucie własnej tożsamości w teraźniejszości i cofa się do momentów, kiedy wiedział, kim jest.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Caroletta To jest ciekawy wątek, ale trochę bym go skomplikowała. Manipura daje siłę i sprawczość, zgoda, ale tożsamość? To mocno zależy od tradycji, w której pracujesz. W niektórych podejściach za tożsamość odpowiada właśnie svadhishthana, czakra sakralna, bo to ona przechowuje wzorce emocjonalne i wspomnienia z przeszłości. Skąd masz, że to manipura?


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Rodis Z własnej praktyki i kilku lat pracy z klientami. Ale chętnie posłucham twojego podejścia, bo svadhishthana jako nośnik wspomnień to coś, o czym mało się mówi.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Caroletta właśnie, svadhishthana jest tutaj mocno niedoceniana w tych rozmowach. To jest czakra, która archiwizuje emocje, zwłaszcza te nieuświadomione. Jeśli ktoś ma silny emocjonalny ładunek związany z przeszłością i nie może go puścić, to bardzo często blokada siedzi właśnie tam, nie w korzeniu. Korzeń mówi "nie mam gdzie być", svadhishthana mówi "nie mogę przestać czuć tego, co już minęło".


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Indaphoros ja miałam coś podobnego i pracowałam z czakrą sakralną, właśnie tak jak pisze Indaphoros. Pomagały mi proste wizualizacje, pomarańczowe światło w okolicach brzucha, i oddech. Ale szczerze powiem, że nie wiedziałam co robię, tylko próbowałam różnych rzeczy. Czy jest jakiś sposób, żeby to robić bardziej świadomie?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Honorata Dobre pytanie. Samo wyobrażanie sobie koloru to za mało, żeby cokolwiek przepracować. Wizualizacja działa lepiej, kiedy towarzyszą jej konkretne intencje i jakiś kotwiczący element fizyczny. W przypadku svadhishthany ruch bioder, taniec, cokolwiek co angażuje to miejsce ciałem, nie tylko wyobraźnią. Ale mam pytanie do ciebie: mówiłaś, że nie wiedziałaś co robisz. Czy po tej pracy coś realnie się zmieniło, czy to były tylko chwilowe stany?


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Indaphoros Szczerze? Coś się zmieniło, ale nie wiem czy to przez to. Może po prostu czas zrobił swoje. Trudno mi rozdzielić co było efektem pracy z czakrami, a co po prostu życiem.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Indaphoros mnie bardziej interesuje to co powiedział Indaphoros o ruchu jako kotwicy. Czy to znaczy, że np. joga mogłaby tutaj pomóc? Bo słyszałam, że niektóre asany są właśnie na czakrę sakralną.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Galia Tak, joga może pomagać, ale to sposób jak każde inne, działa jeśli wiesz po co to robisz. Samo wykonywanie pozycji bez intencji i świadomości gdzie jesteś energetycznie to jak branie lekarstwa bez wiedzy, na co jest. Ale wracając do Luizy, bo zgubiłyśmy trochę główny wątek: skoro mówimy o tęsknocie i emocjonalnym przywiązaniu do przeszłości, to ja bym zaczęła właśnie od svadhishthany, ale z bardzo konkretnym pytaniem na początku: za czym właściwie tęsknisz? Za ludźmi, za miejscem, za wersją siebie z tamtego czasu?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Tak, tęsknota. I jakieś takie poczucie, że tamto było prawdziwe, a to co teraz to jakieś tymczasowe. Jakbym cały czas czekała, że to się jakoś wróci, chociaż wiem, że się nie wróci.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Luiza75 to co opisujesz Luiza, to klasyczny wzorzec emocjonalnej fiksacji w svadhishthanie. Tęsknota to nie jest uczucie z głowy, to jest uczucie z brzucha, dosłownie. I kiedy ta czakra ma "ulubione" emocje, do których wraca, to potrafi je karmić latami bez żadnego postępu. Pytanie do ciebie: czy ta tęsknota pojawia się w konkretnych momentach, czy jest raczej takim stałym tłem?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Indaphoros Raczej tło. Ale czasem coś wyzwala, jakiś zapach, piosenka i wtedy jest dużo mocniejsza. Nie wiem czy to coś zmienia.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Indaphoros To bardzo ważne rozróżnienie, które właśnie zrobiłeś. Ale chcę dopytać, bo mnie też ciekawi, czy ta fiksacja jest zawsze objawem zablokowania, czy może być też objawem nadaktywności sakralnej? Bo te dwa stany mogą wyglądać podobnie z zewnątrz, a wymagają zupełnie innego podejścia.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Rodis Dobry punkt. Nadaktywna svadhishthana potrafi generować obsesyjne powracanie do emocji, ale tam zwykle jest też jakieś rozkręcenie, intensywność, człowiek wprost tonie w uczuciach. Blokada to raczej zastój, lodowaty, lepki. Luiza, jak to u ciebie jest, to bardziej zamrożenie czy wir?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Indaphoros Zamrożenie chyba. Nie płaczę, nie robię dramatów. To jest ciche.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Luiza75 słuchajcie, ale wracam do tego co mówiłam wcześniej o manipurze, bo myślę że tutaj są oba poziomy jednocześnie. Ciche zamrożenie emocji brzmi jak svadhishthana, zgoda, ale brak decyzji żeby pójść do przodu, to już jest manipura. Czy Luiza mówiła coś o tym, że ma trudność z podjęciem działania?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Caroletta Tak, właściwie tak. Mam dużo planów, ale jakoś nic z tego nie wychodzi. Odkładam, zaczynam i porzucam. Może to jest właśnie to?


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Luiza75 czytam cały ten wątek i mam wrażenie, że każdy tu mówi o czymś innym i Luiza pewnie jest zagubiona jeszcze bardziej niż na początku. Czy nie dałoby się jakoś powiedzieć jej jedną konkretną rzecz do spróbowania, zamiast omawiać cały system czakr?


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Kasieczka Rozumiem ten impuls, ale problem polega na tym, że nie da się dać jednej odpowiedzi, bo to naprawdę zależy od tego co jest źródłem. Dawanie jednej recepty bez diagnozy to trochę jak branie pierwszego leku z apteki na losowo wybrany objaw.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75, bo ty tu jesteś i możesz nam powiedzieć, czy ta rozmowa pomaga ci w ogóle cokolwiek poukładać, czy bardziej przytłacza? Bo chcę żebyśmy to prowadzili tak żebyś wynosiła z tego coś konkretnego.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Faddi Pomaga, naprawdę. Szczególnie to rozróżnienie między zamrożeniem a wirem, bo teraz wiem że szukam czegoś na zamrożenie, nie na nadmiar. I to z tym korzeniem jako podstawą też mi siedzi w głowie. Chyba zacznę od tam.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Luiza75, cieszę się że to z korzeniem do ciebie trafia. Ale mam pytanie, bo sama przez to przechodziłam, czy masz jakiś konkretny moment w ciągu dnia, kiedy to zamrożenie jest silniejsze? Bo u mnie było rano, zaraz po przebudzeniu, i to mi bardzo pomogło ustalić od czego zacząć pracę.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Honorata Wieczorami chyba. Jak milknie dzień i nie ma czym się zająć, to właśnie wtedy przychodzi. Rano jestem w trybie działania.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Luiza75 to jest ważna informacja. Wieczór to czas kiedy spada aktywność i ciało przełącza się w tryb spoczynku, a wtedy to co jest tłumione w ciągu dnia wychodzi na powierzchnię. Nie zdziwiłabym się gdyby właśnie ta pora była dla ciebie najlepszym momentem do pracy z korzeniem, ale spokojnej, nie intensywnej. Czy masz jakiś wieczorny rytuał, cokolwiek, niekoniecznie duchowy?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Nie, właściwie nie. Może to jest problem.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75 słyszę tu coś ciekawego. Luiza mówi że rano działa, wieczorem zastyga. Rodis, czy to może znaczyć że manipura jest aktywna, bo rano funkcjonuje, ale korzeń odpuszcza jak odpada zewnętrzne napędzanie? Bo to mi się wydaje sensowne jako obraz.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Faddi Tak, to jest dobra intuicja. Zewnętrzny rytm dnia może maskować brak wewnętrznego zakorzenienia. Działasz bo musisz, bo jest praca, są obowiązki, ale jak te zewnętrzne kotwice znikają, to nie masz wewnętrznych. Luiza, powiedz mi, czy kiedy masz urlop albo wolny dzień bez planu, jest lepiej czy gorzej?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Gorzej. Wolne dni są ciężkie. Wcześniej tego nie łączyłam z niczym.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Faddi właśnie to jest dla mnie kluczowe w tej rozmowie. Wolne dni są ciężkie, nie ma zewnętrznej struktury i człowiek wypada z orbity. To jest klasyczny brak korzenienia, bez zewnętrznego szkieletu się sypie. Faddi, myślisz że to też może mieć związek z tą przynależnością z tytułu wątku? Bo szukanie grupy może być właśnie tym zewnętrznym szkieletem.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Caroletta O, to dobre powiązanie. Jakby Luiza szukała grupy nie dlatego że jej brakuje kontaktu, ale dlatego że grupa daje zewnętrzną strukturę której sama sobie nie jest w stanie zbudować. Luiza, czy to brzmi prawdziwie, czy to nie to?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Faddi To trochę nieprzyjemnie brzmi, ale... może tak. Nie wiem. Muszę o tym pomyśleć.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Luiza75 nie brzmijmy jak diagnostycy, bo to może być za mocne na jeden wątek. Ale to co Faddi i Caroletta zwrócili jest warte przemyślenia bez presji. Luiza, nikt tu nie mówi że to jest wyrok, to po prostu pewien wzorzec energetyczny który można zmieniać. Mam pytanie inne, czy w tej przeszłości do której wracasz, były jakieś momenty kiedy czułaś się naprawdę zakorzeniona, naprawdę na miejscu?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Indaphoros Był czas kiedy miałam bliską grupę znajomych, dawno temu. Wtedy chyba tak. Potem to się rozpadło i jakoś nigdy nie odbudowałam.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Luiza75 właśnie to jest chyba serce tego tematu, prawda? Ta przynależność z tytułu. Bo Luiza szuka grupy, ale zanim ta grups się pojawiła, czuła się zakorzeniona. Czy to nie jest tak że korzeń i poczucie przynależności idą razem, jedno drugie wspiera?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Galia Idą razem, ale zależność nie jest prosta. Można mieć grupę i nie czuć przynależności, i można być samemu i być zakorzenionym. Różnica jest w tym skąd ta energia pochodzi, z zewnątrz czy od wewnątrz. Luiza opisuje sytuację gdzie zewnętrzne działało, ale coś się urwało. Pytanie brzmi, czy tamta grupa dawała jej zakorzenienie, czy je wydobywała.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Luiza75 okej, ale czy to znaczy że Luiza ma teraz w ogóle nie szukać grupy, tylko pracować wyłącznie na korzeniu? Bo mi się wydaje że to trochę zbyt duże uproszczenie.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kasieczka Nie, nikt tego nie mówi. Szukanie grupy i praca z korzeniem mogą iść równolegle. Tylko jeśli idziesz szukać grupy z pustym korzeniem, to albo nie znajdziesz nic co pasuje, albo znajdziesz coś co wypełni lukę tymczasowo i potem znowu będzie tak samo. To nie jest zakaz szukania, to jest kolejność priorytetów.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Rodis A czy praca w grupie może sama w sobie pomagać w zakorzenienie? Pytam bo mam wrażenie że czasem to idzie w parze, że przynależność buduje korzeń, nie tylko odwrotnie.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Honorata Może, i to jest świetne spostrzeżenie. Jeśli to jest prawdziwa, bezpieczna przynależność, to tak. Ale to musi być coś trwałego, nie zbieranie lajków albo bycie w grupie bo wszyscy są. Luiza, jak myślisz, czego ci brakowało kiedy ta stara grupa się rozpadła, czy to była sama obecność ludzi, czy coś głębszego?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Chyba zabrakło mi... nie wiem jak to nazwać. Jakiegoś wspólnego gruntu. Ludzie się rozjechali, każdy miał swoje życie, a ja nie umiałam zbudować czegoś nowego na tym miejscu. I teraz jak myślę o szukaniu grupy, to mam w środku takie coś, że nie ma co szukać bo i tak się rozpadnie.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75 to co właśnie powiedziałaś jest chyba ważniejsze niż cały poprzedni wątek o korzeniu. Bo to nie jest tylko brak zakorzenienia, to jest aktywne przekonanie, że nie ma sensu. Czy to przekonanie jest nowe, czy ono siedzi w tobie od dawna?


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Faddi Dokładnie to chciałam powiedzieć. Bo to zmienia obraz. Luiza nie tylko nie ma fundamentu, ona ma w tym miejscu coś w rodzaju blokady. To jest inna praca niż samo wzmacnianie muladhary.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Luiza75 to przekonanie, że i tak się rozpadnie, to jest coś co mnie zatrzymuje. Luiza, kiedy ono się pojawiło, czy ty je pamiętasz? Był jakiś moment, zdarzenie, czy to się wkradało powoli?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Nie pamiętam żadnego jednego momentu. To jakby narastało przez lata. Jak każda kolejna rzecz się kończyła, to ten głos był coraz głośniejszy.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Rodis słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy w ogóle czakra może przechowywać takie przekonania. Znaczy, czy to działa tak, że doświadczenia dosłownie osadzają się w energii i potem tę energię blokują? Rodis, czy to jest tak rozumiane?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Honorata Tak, w uproszczeniu można to tak opisać. Powtarzające się doświadczenia tworzą wzorzec energetyczny i ten wzorzec potem działa jak filtr przez który widzisz kolejne sytuacje. To dlatego nie wystarczy powiedzieć sobie "teraz będzie inaczej", bo przekonanie siedzi głębiej niż w myślach.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Rodis no to mamy już trzy czakry w grze. Korzeń, sakralna, manipura. Rodis, powiedz szczerze, bo jestem ciekaw twojego zdania, od której byś zaczęła w takiej sytuacji, gdyby ktoś przyszedł do ciebie z takim obrazkiem?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Faddi Zaczęłabym od korzenia, zawsze. Nie dlatego, że on jest ważniejszy, ale dlatego, że bez zakorzenienia praca z sakralną czy manipurą jest jak remontowanie piętra w domu bez fundamentu. Efekty są, ale nie trzymają się.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Rodis A jak w ogóle sprawdzić, czy korzeń jest zablokowany? Pytam bo sama zastanawiam się nad swoją sytuacją i nie wiem jak to rozpoznać u siebie.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Galia To dobre pytanie, ale trochę obszerne na jeden post. Powiem tyle, że klasyczne objawy blokady korzenia to chroniczne poczucie, że nie masz pod sobą gruntu, ciągły lęk o byt nawet jeśli obiektywnie jest okej, i trudność z byciem tu i teraz. Czy coś z tego brzmi znajomo?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Rodis Ten środkowy punkt, zdecydowanie. Ten lęk o byt mimo że wszystko gra. To mnie trochę niepokoi że to może być korzeń.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Galia okej, ale mam pytanie może naiwne. Jak to fizycznie wygląda, ta praca z korzeniem? Bo zawsze słyszę "pracuj z czakrą" i nie wiem co to znaczy w praktyce. Siadasz i co robisz?


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Mara Ja robiłam tak, że siadałam na podłodze, dosłownie na podłodze a nie na krześle, i próbowałam poczuć kontakt z ziemią. Brzmi banalnie, ale podobno o to chodzi w zakorzenienie, żeby fizycznie poczuć że stoisz na czymś stałym. Indaphoros, czy to ma jakiś sens z punktu widzenia energetycznego?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Honorata Ma sens, bo ciało jest tu wejściem do pracy energetycznej, nie tylko jej tłem. Kontakt z ziemią, chodzenie boso, siedzenie na trawie, to wszystko angażuje tę samą energię co wizualizacje, tylko inną drogą. Niektórzy reagują lepiej właśnie na to fizyczne wejście.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Zaczynam się gubić między tym korzeniem, sercem a tą drugą czakrą. Czy to znaczy, że mogę mieć blokadę w kilku miejscach jednocześnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Luiza75 tak, oczywiście. Czakry nie działają w izolacji i bardzo rzadko blokada jest tylko w jednym miejscu. Ale warto zacząć od jednej, bo inaczej można się pogubić. Powiedz mi, czy to tkwienie w przeszłości bardziej objawia się u ciebie jako ciągłe myślenie i analizowanie, czy raczej jako silne emocje, tęsknota, ból?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Zdecydowanie emocje. Analizowanie też jest, ale to emocje mnie blokują. Tęsknota głównie.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A może w ogóle nie chodzi o konkretną czakrę, tylko o to, że trzeba po prostu wyjść do ludzi? Czytam to wszystko i mam wrażenie, że tu jest dużo teorii, a problem jest chyba bardziej praktyczny, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Mara No ale "wyjść do ludzi" to łatwo powiedzieć. Jak ktoś ma zablokowaną czakrę korzenia albo serce pełne nierozpuszczonego bólu po stracie, to samo pójście na spotkanie towarzyskie nic nie da. Energia ciągnie w stronę tego, co zna. Praca z czakrami to nie zamiast działania, ale przed albo obok.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak w ogóle można to odróżnić? Znaczy, skoro obydwa scenariusze wyglądają podobnie od środka, to jak wiadomo które jest które?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Mara Dobre pytanie. Jeden sposób to zobaczyć co się dzieje jak tej zewnętrznej rzeczy nie ma. Jak zakorzenienie pochodzi z wewnątrz, to jesteś stabilna nawet kiedy jesteś sama. Jak pochodzi z zewnątrz, to kiedy tamtego brakuje, człowiek się gubi. Luiza właśnie to opisuje.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to rozróżnić, kiedy to jest przekonanie energetyczne, a kiedy po prostu zdrowy rozsądek oparty na doświadczeniu? Bo jeśli kilka razy coś się rozpadło, to może to jest po prostu racjonalna obserwacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Mara Dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Różnica jest chyba w tym, czy to przekonanie dotyczy konkretnych sytuacji czy jest uogólnione na wszystko. Jeśli myślisz "ta konkretna grupa może się rozpaść", to jedno. Ale jeśli myślisz "każda grupa której jestem częścią zawsze się rozpadnie", to to działa inaczej, bo wtedy blokuje działanie zanim cokolwiek się zacznie.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A czy jest jakaś czakra która odpowiada właśnie za takie stare przekonania? Bo słyszałam że solar plexus to jest bardziej o sile i działaniu, ale nie wiem czy o takich głębokich wzorcach.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Galia Manipura jest o sile i tożsamości, ale wzorce które dotyczą przynależności i bycia bezpiecznym w grupie to jest jednak bardziej muladhara i svadhisthana razem. Muladhara mówi o poczuciu bezpieczeństwa w ogóle, svadhisthana o relacjach i emocjach. Luiza wygląda jakby obydwie były w grze.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Faddi Ale skoro obydwie są w grze, to od której w ogóle zaczynać? Czy nie ma takiej zasady że idzie się od dołu do góry, bo jedna musi być zrównoważona żeby następna mogła działać?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kasieczka Ta zasada istnieje, ale nie jest absolutna. Możesz pracować z kilkoma jednocześnie, zwłaszcza jeśli są ze sobą powiązane. Tylko wtedy trzeba bardziej uważać, bo można wchodzić w coraz głębsze warstwy i zgubić wątek. Rodis, jak ty to widzisz w praktyce?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Indaphoros Zgadzam się że nie jest absolutna. Ale jeśli miałabym powiedzieć Luizie od czego zacząć, powiedziałabym muladhara, bo przekonanie o rozpadaniu się wszystkiego jest w gruncie rzeczy przekonaniem o niebezpieczeństwie. I to jest grunt, dosłownie. Jak ten grunt poczuje się trochę pewniej, svadhisthana ma łatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ja to czytam i coś mi się w środku dzieje. Chyba nigdy nie myślałam o tym, że moje szukanie grupy i te stare straty są tak ze sobą związane. To znaczy, wiedziałam że to się wiąże, ale nie tak... dosłownie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Luiza75 to co teraz powiedziałaś brzmi jak coś ważnego. Czy możesz powiedzieć więcej, co masz na myśli mówiąc "nie tak dosłownie"?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Caroletta Chyba myślę że... wiedziałam że przeszłość wpływa na teraźniejszość, ale traktowałam to jak psychologię, nie jak coś co siedzi w ciele albo w energii. A teraz słuchając was zaczynam czuć że to jest właśnie w ciele. Trudno mi to wytłumaczyć.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Luiza75 mnie to bardzo wzrusza co mówisz. Też miałam taki moment kiedy przestałam to traktować tylko jako myśli i poczułam że to jest fizycznie. Gdzieś w klatce piersiowej albo w brzuchu. Czy u ciebie jest jakieś miejsce w ciele, gdzie to czujesz?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Honorata No właśnie, w brzuchu. Jak o tym myślę, to mam takie zwieranie gdzieś między żołądkiem a pępkiem.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75 to jest dokładnie obszar svadhisthany. To zwieranie które opisujesz w tym miejscu, to jest klasyczna reakcja ochronna tej czakry. Ona zamyka się kiedy jest wspomnienie bólu związanego z relacją. Wiesz kiedy to czujesz najsilniej, w konkretnych sytuacjach czy tak bez powodu?


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

To zwieranie najsilniej czuję chyba kiedy ktoś mnie zaprosi gdzieś nowego, na jakieś spotkanie czy grupę. Zamiast radości, to od razu ten skurcz. Jakby ciało mówiło "nie idź, i tak się skończy".


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

A czy ten skurcz pojawia się zanim jeszcze zaczniesz myśleć, czy już po tym jak przyjdzie myśl? Bo to ważne, żeby wiedzieć czy ciało reaguje pierwsze.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Chyba... ciało pierwsze. Zanim zdążę pomyśleć, to już jest ten ucisk. A potem dopiero przychodzi myśl że i tak nie warto.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75 to jest bardzo istotne co mówisz. Jeśli ciało reaguje przed myślą, to znaczy że ten wzorzec jest bardzo głęboko zakodowany. Nie w głowie, właśnie w ciele i w energii. Praca afirmacjami niewiele tu da, bo dociera do warstwy która przychodzi druga.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Faddi A co w takim razie dociera do tej pierwszej warstwy? Bo rozumiem że nie myśl, ale co? Oddech, ruch, coś innego?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Honorata Oddech jest jedną z dróg, tak. Ale też świadoma praca z ciałem w momencie kiedy ten skurcz się pojawia, nie po fakcie. Chodzi o to żeby być przy tej reakcji zamiast od niej uciekać.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Tylko jak to wygląda w praktyce, być przy skurczu? Bo brzmi jakby chodziło o siedzenie z bólem i nic nie robienie, a to mi się nie wydaje szczególnie pomocne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Mara Nie o siedzenie z bólem chodzi, tylko o obserwowanie bez oceniania. Różnica jest taka, że zamiast od razu gasić reakcję albo ją napędzać myślami, po prostu zauważasz: jest skurcz, jest w tym miejscu, jest o takiej intensywności. To zmienia relację z tą reakcją.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Indaphoros No dobra, ale czy to nie jest po prostu mindfulness? Bo zdaje się że to samo mówią w psychologii, żeby obserwować emocje bez oceniania. Gdzie tu jest czakra?


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie Mary mnie zatrzymało. Bo rzeczywiście, granica między pracą z czakrami a pracą psychologiczną jest tu bardzo cienka. Czy wy myślicie że to są dwa opisy tej samej rzeczy, czy jednak czegoś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Caroletta Myślę że to są różne mapy tego samego terenu. Możesz iść przez jeden las korzystając z różnych map i każda pokaże ci coś innego, ale las jest ten sam. Czakry dają konkretne miejsca w ciele jako punkt odniesienia, co psychologia nie zawsze robi wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy do pracy z czakrami potrzebne są jakieś konkretne rzeczy, kamienie, kadzidło, coś takiego? Bo słyszałam że do svadhisthany jest pomarańczowy kolor i konkretne kamienie, ale nie wiem czy to jest konieczne czy tylko pomaga.


Odpowiedz
18 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Galia To są wspomagacze, nie warunki konieczne. Pomarańcz, karneol, sandałowe kadzidło, to wszystko może pomóc wejść w kontakt z energią tej czakry, ale jeśli nie masz nic z tych rzeczy i po prostu skupiasz uwagę na tym obszarze ciała, też się dzieje.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Indaphoros A czy nie ma ryzyka że bez tych wspomagaczy trudniej trafić we właściwe miejsce? Ja na przykład jak próbuję medytować bez żadnych zewnętrznych sygnałów, to trudno mi się skupić na konkretnym miejscu w ciele.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kasieczka To jest całkowicie normalny problem na początku. Zewnętrzne sygnały, właśnie kolor, zapach, dźwięk, działają jak kotwice dla uwagi. Tylko warto wiedzieć że to kotwice, nie sama praca. Luiza, czy ty w ogóle próbowałaś kiedyś czegoś takiego, skupiać się na tym miejscu w brzuchu świadomie?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis Nie świadomie. Raczej uciekałam od tego miejsca, jak czułam ten skurcz, to starałam się go nie zauważać. Teraz jak to mówię, to widzę że to trochę absurdalne.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Luiza75 nie absurdalne, myślę że bardzo ludzkie. Ja też długo uciekałam od pewnych odczuć w ciele zanim w ogóle zrozumiałam że to coś mówi. Ale ciekawi mnie, Luiza, co to uczucie w brzuchu chciałoby żebyś zrobiła? Gdybyś dała mu głos?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Honorata Nigdy o tym tak nie myślałam. Chyba... chciałoby żebym zatrzymała się zanim zadziałam? Jakby ostrzegało mnie, ale ja interpretuję to jako zakaz zamiast jako ostrzeżenie do sprawdzenia.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Luiza75 to rozróżnienie jest naprawdę ważne. Zakaz kontra ostrzeżenie do sprawdzenia, to dwie zupełnie różne instrukcje. Zakaz zamyka, ostrzeżenie prosi o uwagę. Czy widzisz teraz jakieś konkretne sytuacje, gdzie mogłaś zareagować na to inaczej?


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Luiza75 mam wrażenie że ta rozmowa właśnie dotarła do czegoś bardzo konkretnego. Luiza zaczęła od pytania o czakrę do uwolnienia się od przeszłości, a teraz rozmawiamy o tym jak interpretuje sygnały z własnego ciała. Czy to jest ta praca, o którą ci chodziło?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Caroletta Chyba tak. Nie spodziewałam się że zajdziemy tu tak daleko, ale... tak. To jest ta praca. Chociaż nadal nie rozumiem do końca czemu tak trudno mi było to zobaczyć wcześniej.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Luiza75 ale żeby się upewnić, bo chcę to dobrze rozumieć, to znaczy że ta praca z czakrą to jest właśnie to, co robicie teraz tutaj? Że Luiza rozmawia o tym co czuje i jak interpretuje te odczucia? Bo to wciąż mi brzmi jak terapia, nie jak praca energetyczna.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Mara A czy te dwie rzeczy muszą być różne? Serio pytam, bo mi ta granica od dawna nie jest ostra. Praca z energią ciała zmienia coś psychicznie, praca psychiczna zmienia coś w ciele. Gdzie chcesz postawić słupek graniczny?


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Faddi No ale to trochę znaczy że można by wszystko nazwać pracą z czakrami i wtedy to słowo przestaje cokolwiek znaczyć, nie?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Mara Nie wszystko, ale tak, granice są płynne. Praca z czakrami ma konkretne obszary ciała, konkretne odczucia, konkretne wzorce energetyczne. To nie jest abstrakcja. Ale że te wzorce nakładają się na psychikę, to fakt. Kartografia ciała i kartografia umysłu pokrywają się w wielu miejscach.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Luiza75 mnie bardziej zastanawia coś innego. Luiza mówiła że interpretuje sygnał z brzucha jako zakaz zamiast ostrzeżenie. Czy to znaczy że svadhisthana może być zablokowana w taki sposób, że zmienia jak odczytujemy własne sygnały? Że nie tylko blokuje energię, ale też niejako przekłamuje informacje?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kasieczka Bardzo dobre pytanie. Tak, to jest jeden z opisów blokady tej czakry, że jej komunikaty są zniekształcone zamiast po prostu wyciszone. Jakbyś miała zepsuty filtr, który wszystko zabarwia na czerwono, ale myślisz że tak właśnie wygląda świat.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Rodis To brzmi naprawdę znajomo, i nie tylko w kontekście Luizy. Czy jest jakiś sposób żeby w ogóle sprawdzić czy mój filtr jest w porządku, czy też coś przekłamuje? Bo jeśli filtr jest zepsuty, to skąd mam wiedzieć że jest zepsuty?


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Rodis to jest pytanie które chyba każdy powinien sobie zadać. Sama nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Rodis, masz jakiś punkt odniesienia do tego?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Caroletta Jednym ze sposobów jest obserwacja czy twoje reakcje są proporcjonalne do sytuacji. Jeśli bardzo małe rzeczy wywołują bardzo duże odczucia w ciele, to często znak że tam jest coś więcej niż tylko ta konkretna sytuacja. Ale to nie jest pewnik, to tylko trop.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Bo wcześniej patrzyłaś na to jako na problem do rozwiązania, a nie jako na sygnał do wysłuchania. To fundamentalna różnica w podejściu i nie ma w tym nic oczywistego. Większość ludzi latami nie robi tego rozróżnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do tego co pisałam wcześniej o kamieniach, zapytam inaczej, czy kamienie mogą pomóc właśnie z tym, żeby ten filtr trochę kalibrować? Słyszałam że karneol pomaga w odzyskiwaniu kontaktu z własną intuicją, a to brzmi jakby mogło być związane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Galia Karneol jest kojarzony ze svadhisthaną i z przepływem energii emocjonalnej, tak. Ale ja bym nie zaczynał od kamienia, tylko od samego kontaktu z ciałem. Kamień może być miłym dodatkiem, ale jeśli nie ma wyjściowego skupienia, to jest jak dekoracja bez fundamentu.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej całej rozmowy i mam teraz pytanie do siebie, a właściwie do was, bo nie wiem jak to sprawdzić. Czy ta trudność z przynależnością do grupy, bo o tym ten wątek się zaczął, jest naprawdę połączona z tym co robimy teraz? Bo mam wrażenie że tak, ale nie widzę jeszcze jak.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Luiza75 myślę że pierwszym krokiem jest dokładnie to co Luiza powiedziała wcześniej, zatrzymać się w momencie kiedy pojawia się ten skurcz, zanim zinterpretuje go jako zakaz. Jeden krok wcześniej. Nie eliminować odczucia, tylko zmienić co z nim robi. To jest praca. Małe, powtarzalne momenty, nie jednorazowy rytuał.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Rodis Ale jak to wygląda kiedy jesteś w środku sytuacji społecznej? Bo jedno to medytować w domu i mieć czas na zatrzymanie, a drugie to być na przykład na spotkaniu, czuć ten skurcz i nie dać się ponieść staremu wzorcowi. To chyba trudniejsze?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Kasieczka To jest dokładnie to co mnie blokuje. W domu jestem w stanie to obserwować, ale w sytuacji z ludźmi wszystko idzie szybciej i nim się zorientuję to już po wszystkim. Czy to znaczy że muszę najpierw pracować z tym w spokoju zanim będę mogła w ruchu?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kasieczka Tak, to jest inna skala wyzwania. Ale nie powiedziałabym że musisz najpierw opanować jedno żeby przejść do drugiego. Raczej że to są dwa różne ćwiczenia i oba potrzebne. W spokoju uczysz się rozpoznawać sygnał. W ruchu uczysz się go nie ignorować. Jedno bez drugiego kuleje.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Rodis to trochę ulga że nie muszę czekać aż będę doskonała w medytacji zanim wyjdę między ludzi. Bo miałam takie myślenie że najpierw to naprawię, a dopiero potem wyjdę. Ale jak słucham tego co piszesz, Rodis, to brzmi jakby samo wychodzenie też było częścią naprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Połączenie jest takie, że jeśli interpretujesz sygnały ciała jako zakazy, to każde wyjście ku grupie, każde otwarcie się, będzie zatrzymywane przez te zakazy zanim jeszcze do czegoś dojdzie. Ciało mówi stop, ty słyszysz nie warto, nie wychodzisz. Przynależność wymaga ruchu ku innym, a ten ruch jest zablokowany u źródła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Indaphoros Okej, to jest pierwsze wyjaśnienie w tej rozmowie które naprawdę do mnie dotarło. Ale jak to zmienić praktycznie? Co Luiza ma zrobić jutro rano żeby to ruszyć?


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Też chcę wiedzieć. Rozumiem diagnozę, ale co dalej? Medytacja, oddech, coś z tymi kamieniami? Czy po prostu rozmawiać tak jak teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

To jest dokładnie ten mechanizm który sprawia że ludzie latami pracują nad sobą w izolacji i są zdziwieni że nadal mają problem z grupą. Bo przynależność ćwiczy się w kontakcie, nie przed nim. Svadhisthana potrzebuje przepływu, nie kontrolowanego środowiska.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Indaphoros Ale poczekaj, bo to trochę brzmi jak sprzeczność. Z jednej strony mówiłeś wcześniej że sygnały z ciała są zniekształcone, z drugiej teraz mówisz żeby wychodzić do ludzi. Jeśli filtr jest zepsuty to wyjście może tylko wzmocnić stary wzorzec, nie?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Mara To dobre pytanie, ale myślę że różnica jest w tym czy wychodzi się nieświadomie czy z jakąś obserwacją. Nie chodzi o to żeby rzucić się w tłum i liczyć że samo przejdzie. Chodzi o to żeby wyjść i zauważać co się dzieje w ciele, nawet jeśli wzorzec się powtarza.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Faddi mam pytanie bo trochę gubię się w tym co jest czakrą a co jest psychologią. Czy ta obserwacja ciała którą Faddi opisuje to jest praktyka energetyczna, czy to jest bardziej technika terapeutyczna? Bo mi to zaczyna brzmieć bardzo podobnie do mindfulness.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Honorata A czy mindfulness nie może być jednocześnie pracą z energią? Serio, nie pytam retorycznie. Zastanawiam się czy te etykietki w ogóle pomagają czy tylko komplikują.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Mindfulness i praca z czakrami mają wspólny rdzeń, którym jest kontakt z ciałem i obserwacja bez natychmiastowej reakcji. Ale praca z czakrami ma też warstwy których mindfulness nie adresuje, mianowicie konkretne ośrodki energetyczne, ich wzajemne relacje, kierunek przepływu. To nie jest to samo, chociaż się nakłada.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Rodis ta sekunda przerwy to chyba jest właśnie to o czym Rodis mówiła wcześniej, jeden krok wcześniej przed interpretacją. Tylko ja sobie nie wyobrażam jak to robić naturalnie w rozmowie. Czy wy to macie wyćwiczone że naprawdę w środku rozmowy potraficie się tak zatrzymać?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kasieczka szczerze? To jest kwestia lat, nie tygodni. I nadal nie zawsze. Są sytuacje gdzie wszystko idzie za szybko i dopiero po fakcie widzę że stary wzorzec przejął stery. Ale z czasem to "po fakcie" przesuwa się coraz bliżej momentu kiedy to się dzieje. I to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A można zapytać czy kamienie podczas tej obserwacji w kontakcie z ludźmi mają sens? Znaczy nie wiem czy to głupie pytanie, ale wyobraziłam sobie że ktoś idzie na spotkanie i ma przy sobie karneol właśnie po to żeby mieć jakieś zakotwiczenie. Czy to działa tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Galia Jako zakotwiczenie psychiczne może działać, bo przypomina ci o intencji. Ale nie powiedziałbym że kamień sam w sobie zmienia co dzieje się w svadhisthanie w czasie kontaktu z człowiekiem. Raczej że możesz go dotknąć kiedy czujesz skurcz i to ci daje sekundę przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

To jest pocieszające i jednocześnie trochę przytłaczające. Pocieszające że to jest proces i nikomu nie wychodzi idealnie. Przytłaczające że to lata. Choć z drugiej strony co innego miałabym przez te lata robić, prawda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Luiza75, to co napisałaś na końcu to jest chyba najważniejsza rzecz w całym wątku. To pytanie "co innego miałabym przez te lata robić" brzmi jak przełom w myśleniu.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiam się czy ktoś tu pracował z muladhara i svadhisthana jednocześnie. Bo Luiza mówiła na początku że ma poczucie że nie należy do żadnej grupy, a muladhara to jest chyba ta czakra od poczucia bezpieczeństwa i zakorzenienia, nie? Czy to może być powiązane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Riksza Tak, to jest bardzo dobre spostrzeżenie. Muladhara odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia w ogóle, a svadhisthana za relacje, przepływ emocjonalny i przynależność. Często kiedy jedna jest zaburzona, druga też ma problemy, bo energia idzie od dołu. Trudno o przynależność kiedy nie ma gruntu.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Muladhara. Muszę się dowiedzieć więcej o tej czakrze bo właśnie poczułam że to też o mnie. Czy to znaczy że zanim w ogóle będę mogła pracować ze svadhisthaną, powinnam zająć się korzeniami? Czy można równolegle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Luiza75 nie ma jednej odpowiedzi. Niektóre podejścia mówią że idź od dołu, najpierw zakorzenij, potem relacje. Inne że praca z jedną czakrą naturalnie wpływa na sąsiadujące. Ja bym powiedział żebyś obserwowała w której odczuwasz coś intensywniej i tam zacznij. Ciało często samo wskazuje.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Luiza75 czyli to wychodzi na to że Luiza musi trochę posłuchać własnego ciała żeby zdecydować od czego zacząć? Ale ona wcześniej mówiła że ma trudność z odczytywaniem tych sygnałów. To trochę błędne koło, nie?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Honorata Błędne koło, ale nie bez wyjścia. Nawet zniekształcony filtr daje jakiś sygnał. I można zacząć od najprostszego pytania do ciała, gdzie czujesz więcej napięcia, niżej czy wyżej. To nie wymaga precyzyjnego odczytu, tylko przybliżonego.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o napięcie niżej czy wyżej wydaje mi się na tyle konkretne że mogę to spróbować. Ale nie wiem czy to co czuję jako napięcie to napięcie w sensie energetycznym czy po prostu stres mięśniowy. Czy to ma znaczenie z jakiego źródła pochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

A czy te dwie rzeczy muszą być różne? Napięcie mięśniowe w okolicach bioder i dolnej części brzucha to jeden z sygnałów zaburzeń w svadhisthanie. Ciało nie rozdziela tak ładnie "energetyczne kontra mięśniowe". Czujesz coś w konkretnym miejscu i to jest informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to można w ogóle zweryfikować? Tzn. jeśli napięcie mięśniowe i energetyczne to to samo, to skąd wiemy że praca z czakrą cokolwiek zmienia, a nie po prostu rozluźniamy mięśnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Mara Nie wiem czy w ogóle można to rozdzielić i szczerze nie jestem pewien czy to pytanie ma praktyczny sens. Ludzie którzy pracują z czakrami i rozluźniają napięcia w ciele jednocześnie przestają mieć problemy z przynależnością do grupy. Czy to energia czy mięśnie, efekt jest ten sam.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Indaphoros Ale to jest argument który można przyłożyć do wszystkiego. Że jeśli działa to nieważne jak. Tylko że jeśli nie rozumiemy mechanizmu, to nie wiemy co robić kiedy nie działa.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: