Cześć, mam taki problem od dawna i zastanawiam się czy to może mieć związek z czakrami. Jestem strasznie nieśmiała, unikam kontaktu wzrokowego, nie potrafię zagadać do obcych, a na spotkaniach ze znajomymi siedzę i prawie nic nie mówię. Ktoś mi kiedyś wspomniał, że to może być zablokowana czakra gardła albo sercowa, ale nie wiem od czego zacząć. Czy ktoś miał podobnie i próbował coś z tym zrobić przez pracę z czakrami?
Mnie też to dotyczy, więc pilnuję tego wątku. Sam mam problem z mówieniem o sobie, zawsze coś mnie blokuje. Próbowałem medytacji, ale nie za bardzo wiedziałem na czym się skupić. Czakra gardła to jest ta piąta, tak?
To brzmi jak coś więcej niż czakry, serio pytam. Czy to nie jest po prostu niska samoocena którą trzeba przepracować psychologicznie? Nie atakuję, po prostu zastanawiam się czy praca z energią wystarczy.
Ucisk w gardle podczas medytacji na czakrę gardła to bardzo znamienity znak blokady, czytałem o tym w kilku źródłach. Organizm pokazuje gdzie jest problem. Trzeba to przepracować dźwiękiem, najlepiej mantrą HAM, ona jest specjalnie dla vishuddhy.
Skąd w ogóle można wiedzieć gdzie leży blok jeśli się jest na początku drogi? Jest jakiś sposób żeby to wyczuć samemu bez drogich sesji u kogoś?
Ja mam pytanie może trochę z innej beczki. Czy czakry w ogóle wpływają na kontakty z konkretnymi ludźmi? Bo mam jedną osobę w pracy której zwyczajnie nie mogę znieść i zastanawiam się czy to może być jakaś energetyczna niezgodność.
To bardzo ciekawe spostrzeżenie. Ucisk w klatce piersiowej przy myśli o kontakcie z ludźmi to klasyczny sygnał anahat. Ale mam pytanie, czy ten ucisk był bardziej jak strach czy raczej jak smutek? Bo to może wskazywać na różne aspekty tej czakry.
A czy to w ogóle ma znaczenie który chakra dokładnie, jeśli nie wiem jak ją przepracować? Może ważniejsze jest co z tym zrobić praktycznie.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do wszystkich. Czy ktoś tu faktycznie odczuł poprawę w kontaktach z ludźmi po pracy z czakrami? Konkretnie, nie ogólnie. Bo dużo teorii, a chciałbym wiedzieć czy to działa w praktyce.
myślę że jakieś trzy, cztery miesiące regularnie. Ale regularne to znaczy kilka razy w tygodniu, nie codziennie. I to nie była praca z myślą o kontaktach z ludźmi, po prostu pracowałam z sercem bo czułam tam ciągłe napięcie.
Słuchajcie, może to głupie pytanie, ale jak w ogóle człowiek ma wiedzieć od czego zacząć? Bo tu mówicie o sercu, tu o korzeniu, i jako osoba która zaczyna, czuję się trochę zagubiony. Czy jest jakaś zasada żeby to po prostu sensownie ustalić?
No i właśnie, muladhara. Bezpieczeństwo, nowe środowisko, nieznane osoby, to wszystko lęk pierwotny. Mówiłem że trzeba zacząć od podstawy i chyba teraz to widać lepiej.
Mogę zapytać trochę z boku tej dyskusji? Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy ktoś z was kiedyś próbował po prostu zacząć od jednej konkretnej techniki i sprawdzić co się stanie, zamiast najpierw ustalać która czakra. Czy takie podejście na ślepo ma sens?
A te nagrania z YouTube to w ogóle działają tak samo jak prawdziwe misy? Pytam bo sam zastanawiam się nad tym tematem i nie wiem czy to ma sens bez fizycznego instrumentu w pobliżu.
