Większość poradników skupia się na blokadach czakr i sposobach ich odblokowywania. Ale jest też druga strona medalu, o której mówi się znacznie rzadziej - nadaktywność poszczególnych ośrodków energetycznych. Gdy czakra „kręci się" zbyt szybko, zamiast równowagi pojawia się chaos: nadmiar energii w jednym miejscu powoduje jej niedobór w pozostałych. Nadaktywna czakra podstawy może zamienić nas w osoby obsesyjnie kontrolujące otoczenie, nadaktywna czakra gardła - w kogoś, kto mówi kompulsywnie, nie słuchając nikogo. A nadaktywna Ajna potrafi oderwać od rzeczywistości skuteczniej niż jakakolwiek blokada.
Hej, temat chyba niedoceniony na naszym forum. Wszyscy piszemy o medytacjach, krysztalach, oddychaniu - a tymczasem jemy trzy, cztery razy dziennie i malo kto zastanawia sie, jak to wplywa na osrodki energetyczne. W ajurwedzie i jodze podzial jest jasny - pokarm sattwiczny, radzasowy, tamasowy - ale to dopiero wierzcholek gory lodowej. Jest jeszcze kwestia kolorow jedzenia i ich przypisania do konkretnych czakr, sezonowosc, posty, podejscie do miesa. Sama przez lata zmienialam diete na rozne sposoby, czesc zmian czulam wyraznie w polu energetycznym, czesc okazala sie kompletna strata czasu. Dlatego pytam - kto z was swiadomie dobiera jedzenie pod katem czakr? Co wam zadzialalo, co nie? Jakie macie doswiadczenia z postem albo zmiana diety a odczuwaniem energii? Piszcie, bo temat jest szeroki i pewnie kazdy ma swoja historie.
Ja podchodzilem do tego od strony kolorow - czerwone jedzenie dla Muladhary, pomaranczowe dla sakralnej, zolte dla splotu i tak dalej. Na papierze wyglada pieknie i logicznie. W praktyce? Nie potrafie powiedziec, zebym poczul jakas roznice jedzonc wiecej burakow czy pomidorow. Moze robie cos zle, a moze to jest zbyt uproszczone podejscie.
Chce tu wtracic cos z mojego doswiadczenia z postem. Poszczenie - szczegolnie jednodniowe posty na wodzie - ma moim zdaniem najbardziej wyrazny wplyw na gorne czakry. Korona i trzecie oko po dniu postu staja sie wyczulone, medytacja jest inna jakosciowo. To zreszta ma potwierdzenie w tradycji - dla Sahasrary zaleca sie lekki pokarm lub post, bo ta czakra „zywi sie” raczej praktyka duchowa niz fizycznym pozwywieniem.
Odniosl sie do tematu miesa, bo wiem, ze to jest kontrowersyjne i zaraz sie zacznie. W klasycznej tradycji jogicznej mieso jest traktowane jako pokarm tamasowy - obciazajacy, spowalniajacy, tlumacy wyzsze osrodki. Ale ja znam osoby, ktore jedza mieso i maja swietny kontakt z czakrami. I znam wegetarian, ktorzy sa energetycznie kompletnie zamuleni. Wiec nie jestem zwolenniczka dogmatow dietetycznych w kontekscie pracy z energia.
@Paradoxa Dokladnie. W tradycji tantrycznej, w odroznieniu od klasycznej jogi wedyjskiej, mieso nie jest kategorycznie zakazane. Kaula tantra wreca wlacza pewne „zakazane” pokarmy do praktyk rytualnych - tzw. panchamakara, piec „M”, w tym mamsa, czyli mieso. Chodzi o przekraczanie ograniczen umyslu. Wiec nawet w obrebie tradycji hinduistycznych nie ma jednego stanowiska.
