Ze wszystkich praktyk energetycznych ta budzi najwięcej wątpliwości. Jak działanie ma przebiec przez pół kraju, skoro nie ma dotyku ani obecności? Odpowiedź zależy od tego, czego się od takiej sesji oczekuje.
Cały wpis dostępny tutaj: Uzdrawianie na odległość - jak wygląda sesja, zgoda i granice praktyki
cieszę się, że jest tu wprost napisane o zgodzie. w wielu miejscach traktuje się to jak drobiazg, a to jest sedno sprawy
a co jak ktos jest nieprzytomny w szpitalu. wtedy zgody nie ma i co wtedy, przeciez rodzina chce pomoc
Mam pytanie do osób praktykujących. Czy odczuwacie różnicę między sesją dla kogoś, kogo znacie, a dla obcej osoby z samego imienia?
uzdrawianie na odleglosc dziala tylko do 100 kilometrow, dalej sie rozprasza. conieco o tym czytalem w jednej broszurze
byłam raz na takiej sesji jako odbiorca. nic nie poczułam w trakcie, ale spałam tej nocy pierwszy raz od miesiąca. nie wiem, czy to się liczy
u mnie największym problemem jest to, że po sesji dla kogoś bliskiego sama chodzę potem rozbita przez dwa dni. robię coś źle czy tak po prostu jest
ta lista sygnałów ostrzegawczych powinna wisieć w każdym gabinecie. zwłaszcza punkt o klątwie do zdjęcia za dopłatą, bo znam osobę, która straciła na tym oszczędności
prowadzę zeszyt od roku i faktycznie widać wzory. najciekawsze jest to, że moje własne gorsze dni odbijają się w zapisach bardzo wyraźnie
czytam to i mam mieszane uczucia. z jednej strony rozsadnie napisane, z drugiej dalej nie wiem czy w to wierze. chyba musze sprobowac sam
wracam po miesiącu. umówiłam się z koleżanką na cotygodniowe sesje i prowadzimy obie zapiski osobno. dopiero po ośmiu tygodniach chcemy je porównać
