Dobra, postaram się napisać konkretnie bo sytuacja brzmi poważnie.
Dwa tygodnie temu ktoś mnie "oczyścił" u bioenergoterapeuty i od tamtej pory jest tylko gorzej. Mam stale gorąco, pocę się, puls i ciśnienie poszły w górę, myśli gonią jedna za drugą, lęki i niepokój się nasiliły, sypiam może ze dwie godziny na dobę i cały czas jestem nakręcony. Do tego brak apetytu i pragnienia, skóra mnie dosłownie parzy mimo że gorączki nie ma. Część tych objawów miałem już wcześniej, ale teraz to jakby ktoś przykręcił kurek i wszystko się zwielokrotniło. Wyniki tarczycy mam w normie, wychodzą raczej bliżej niedoczynności, a mimo to czuję się jak przy nadczynności.
Przed tą wizytą byłem spokojniejszy. Teraz dwie tygodnie minęły i szczerze nie wiem jak długo mam to wytrzymywać.
Prosiłbym kogoś kto ma rzeczywistą wiedzę żeby mi powiedział czy to jest normalne po takim zabiegu, czy może coś poszło nie tak i kiedy to w ogóle powinno minąć. Bo przeraza mnie to co się dzieje z moim ciałem i nie chcę czekać w ciemno nie wiedząc co się tak naprawdę dzieje.
Czytałam kiedyś taki artykuł w Gościu Niedzielnym gdzie opisywali jak takie całe "oczyszczanie" może naprawdę narobić szkód. Dziewczyna i jej chłopak opisywali dokładnie to co przeszli i skończyli u księdza egzorcysty, bo nikt inny im nie pomógł.
To co opisujesz brzmi podobnie do tego co oni mieli, chociaż może to też być zwykła nerwica, serio, nie zawsze od razu trzeba szukać duchowych przyczyn. Polecałabym wizytę u neurologa albo psychiatry, nie ma co się wstydzić.
Sama przez to przechodziłam, próbowałam różnych rzeczy i ci "specjaliści" zamiast pomoc to mi jeszcze pogorszyli sprawę. Dopiero dobry neurolog i no... miłość chyba 🙂 sprawiły że dzisiaj czuję sie dobrze.
Trzymaj się, powodzenia!
hmm, szczerze mówiąc chyba nikt tutaj za bardzo nie będzie w stanie Ci pomóc w takiej sprawie... lepiej idź do zwykłego lekarza, naprawdę. Jak sama widzisz, ludzi którzy potrafią normalnie i kulturalnie porozmawiać jest tu niestety niewielu
życzę wszystkiego dobrego
no dobrze, i tego pana który tu pisał z prośbą o pomoc... jakoś nie ma cóż, można się zastanawiać co z tym zrobić, pytanie chyba retoryczne
Czasem warto się zastanowić czy nie chodzi o coś głębszego... czy masz coś na sumieniu, albo czy jest ktoś, kogo kochasz a nie możesz o tej osobie po prostu zapomnieć. Może to lęk, przed śmiercią, przed jakąś poważną chorobą??? Albo to takie uczucie ciągłego niedosytu, że czegoś brak, mimo że jak się trzeźwo spojrzy to naprawdę masz wiele.
W takich sytuacjach dobre oczyszczenie energetyczne to nie wszystko. Pomóc może modlitwa, uczciwa relacja z Bogiem i po prostu szczerosc wobec bliskich. Bez tego inne działania będą tylko przykrywką.
Życzę wszystkiego dobrego.
no to odpiszę ci tu publicznie, skoro pytasz kim jestem.
Jestem jednym z lepszych egzorcystów na tej planecie. I nie dlatego, że tacy "życzliwi" jak ty mi w tym pomogli, ale dlatego że towarzyszyli mi ludzie, którzy naprawdę stawiali wszystko na jedną kartę walcząc o drugiego człowieka. Wspaniali ludzie, na których takie osoby jak ty bez przerwy narzekają i pouczają wszystkich dookoła.
Sypiesz się dosłownie na każdym kroku. Bóg dla ciebie to taki Święty Mikołaj z workiem pełnym przebaczenia co lata i rozdaje wszystkim bez wyjątku, tak? I pewnie chciałabyś tym workiem trochę pokierować...
No niestety, tak to nie działa.
I jeszcze jedno: nie podrzucaj mi rad o modlitwach, bo modlitwa zadziała albo nie, i konsekwencje tego mogą ponieść ci biedni, skrzywdzeni ludzie którzy szukają pomocy. To nie jest zabawa.
Miłego dnia
