Chciałem poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost w kontekście bioenergii. Spojrzenie. Znaczy - kontakt wzrokowy jako realny przekaz energetyczny, nie metafora. Bo kiedy ktoś na ciebie patrzy z bardzo dużą intensywnością, czujesz to fizycznie, prawda? Mrowienie, niepokój, ciepło, zależy od intencji tego spojrzenia. Wydaje mi się że mało kto traktuje to powaznie jako temat, a przecież starożytni mieli całe systemy wiedzy o tym. Zły urok przez oko, nazajutrz masz bóle głowy, coś się psuje w domu. Ale nie chce się ograniczać tylko do uroków, bo to zbyt wąskie. Pytanie jest takie: co się dzieje energetycznie kiedy ktoś na nas patrzy? Czy to dwukierunkowy kontakt, czy raczej jednostronne oddziaływanie? I co z ludźmi, którzy po jakichś traumatycznych zdarzeniach reagują na spojrzenie inaczej niż wcześniej?
@Gracjan82 o, dobry temat. spojrzenie jako kontakt energetyczny to jest coś, czego w bioenergoterapii nie można zbagatelizować. Z perspektywy czakr - trzecia czakra oka odpowiada za ten rodzaj percepcji i emisji. Kiedy kogoś obserwujesz z uwagą, uruchamiasz przepływ energii przez ćzakrę ajna, i ten strumień faktycznie może dotrzeć do osoby, na którą patrzysz. To nie jest bajka, to jest opisywane przez praktyków od dziesiątek lat. Moje pytanie do Gracjana - kiedy mówisz o ludziach po traumie, masz konkretny przykład czy to bardziej teoretyczne?
hmm, no ale zaraz bo tu robi się z fizyki mistyka. Że ktoś czuje spojrzenie - ok, jest kilka badań ktore to potwierdzają na poziomie skórno-galwanicznym, Sheldrake się tym bawił. Ale żeby z tego wnioskować że to przepływ energii przez czakrę? To trochę za duży skok. Możliwe że chodzi o coś znacznie prostszego, peryferyjne widzenie, mikroruchy, zmiana oddechu obserwowanego. Nie mówię że to niemożliwe, mówię że nie ma powodu od razu wyciagac ciężkiego sprzętu.
Basieńka04, to jest sprytna odpowiedz ale trochę za sprytna. Jeśli powiemy że mechanizm nie ma znaczenia, to możemy uzasadnić dosłownie wszystko. Efekt hormonalny i efekt energetyczny to nie to samo i mają różne implikacje praktyczne. Jeśli to kortyzol, pomagasz inaczej. Jeśli to zaburzony przepływ energii, pomagasz inaczej. Nie można tego wrzucić do jednego worka i powiedzieć „ważne że działa”.
o matko, właśnie tego szukałam bo sama przez to przechodzę i nie wiedziałam jak to nazwać. po tym co mnie spotkało rok temu, nie mogę znieść kiedy ktoś się na mnie gapi, nie chodzi o nieśmiałość, to jest coś zupełnie innego, jakby ktoś mnie dotykał bez pozwolenia. i dopiero teraz czytam że to może mieć jakiś związek z energią... czy ktoś to gdzieś opisywał? jakieś źródła?
czytam od początku i wlaśnie ta trzecia kwestia mnie najbardziej interesuje... sama mam z tym problem od dłuższego czasu i nawet nie wiedziałam że można na to patrzeć przez pryzmat energii. zwłaszcza spojrzenie obcych ludzi, w miejscach publicznych. jest jakaś praktyka, ćwiczenie, coś co mozna robić samemu?
a czy ta granica aury przy traumie jest zawsze słabsza, czy może być tesz jakoś nadwrażliwa w inny sposób? pytam bo odnoszę wrazenie że jedno i drugie to nie to samo. tzn. osoba z „dziurawą” granicą czuje za duzo, a osoba z „napiętą” granicą też czuje za duzo ale z innego powodu. czy to w ogóle ma sens?. nie chce sie klocic ale nie kupuje tego
okej ale jak ktoś ma rozroznic jedno od drugiego u siebie? bo jak niewiem co czuję, to skąd wiem czy mam „mur” czy „dziurę”? i czy to w ogóle da się samemu ocenić, czy trzeba kogoś z zewnątrz?
ja probowalam wizualizacje bariery swietlnej i troche pomagalo, ale nieregularnie. tzn. jak robilam codziennie to było ok a jak zapominalam na kilka dni to wracalo mocniej. nie umiem stwierdzić czy to jest „prawdziwa” praca z polem czy po prostu nawyk ale efekt był
a ja mam takie pytanie bo nikt tego jeszcze nie powiedział wprost - czy ta praca ze splotem słonecznym przy reaktywności na spojrzenia, to chodzi o poczucie naruszenia granic w ogóle, czy specyficznie o wzrok? bo zastanawiam sie czy to jest ta sama czakra co odpowiada za wzrok czy inna
okej ale chwila. czy ktoś ma jakies źródło na to że wzrok to trzecie oko i gardłowa? bo to brzmi logicznie ale też trochę jak coś co można powiedzieć o czymkolwiek i też będzie brzmiało logicznie. pytam szczerze, nie złośliwie
tu chce zapytac bo mi sie to kojarzy z czyms - czy to jest podobne do tego jak w akupunkturze sa meridany i powiazane punkty? nigdy sie nie interesowalam ale kolezanka robia i mowi ze podobno tez pracuja z polami energetycznymi czy to jest ten sam system czy inny
meridany i czakry to są dwa różne systemy z różnych tradycji (chiński i indyjski) które na zachodzie lubią wrzucać do jednego worka „energia”. da się zrobić analogie, ale to trochę jak porównywać system drogowy do sieci rzecznej - jedno i drugie „prowadzi gdzieś”, ale inna logika, inna mapa. nie znaczy że jedno wyklucza drugie, ale warto wiedzieć że to nie to samo. to juz lekka przesada moim zdaniem.
słyszę obie i rozumiem. naprawdę. ale chcę powiedzieć że te dwa tory dla mnie nie konkurują, one dotykają roznych warstw tego samego. na terapii rozmawiamy o tym co się stało, o reakcjach, o strategiach. tu szukam języka dla czegoś co jest bardziej... fizycznie odczuwane? to nie jest to samo pytanie.
eh, mam w notatkach że kiedyś trafiłam na rozróżnienie między „wzrokiem aktywnym” i „wzrokiem pasywnym” w jednej z zachodnich szkół bioenergii, chyba Reich albo coś poreichowskiego, i tam chodziło właśnie o to czy patrzący ma intencję energetyczną czy nie. znaczy, większość ludzi patrzy biernie, ale niektórzy jakby... wysyłają. i to właśnie to „wchodzenie”. Gorzysław to może odpowiada na twoje pytanie o etykietki - może mówimy o tym aktywnym patrzeniu
dodam do tego że w pracy z czakrami wlaśnie ajna czakra to nie tylko „trzecie oko” w mistycznym sensie, ale też dosłownie obszar wokół fizycznych oczu, przesada napięcia we wzroku, sposób patrzenia. osoby po traumie bardzo często mają specyficzny wzrok, rodzaj skanowania otoczenia - i to jest coś co widać gołym okiem zanim się cokolwiek poczuje energetycznie. czy to jest to samo co bioenergoterapia, Reich, czakry - moze tak, może nie, ale obserwacja jest podobna
to skanowanie wzrokiem - tak, to jest coś co sama robię i byłam przekonana że nikt tego nie widzi. a rodzina mi niedawno powiedziała że jak wchodze do pokoju to „ogarniam” wszystkich po kolei zanim cokolwiek powiem. nie miałam pojęcia że to jest tak widoczne 😛
ale czy to że to ma nazwę psychologiczną wyklucza że ma też wymiar energetyczny? pytam bo sama nie wiem, ale wydaje mi się że to mogłoby być jedno i drugie naraz, nie albo-albo. ciało i pole to chyba nie są rozdzielne ^^
no nie wlasnie chciałem się tu wtrącić bo ta rozmowa zaczyna kleić różne rzeczy razem w sposób ktury mnie trochę niepokoi. hypervigilance to konkretny mechanizm neurologiczny. bioenergoterapia to konkretna modalność pracy z ciałem. czakry to koncepcja z tradycji wedyjskiej. to nie jest jeden fenomen opisywany różnymi językami - to mogą być trzy różne rzeczy, ktore mają pewne obszary przeciecia. nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka
słyszę to co Gorzysław mówi i nawet rozumiem, ale mam takie pytanie - czy to jest rozmowa którą powinniśmy prowadzić ze sobą na forum, czy raczej każda osoba powinna przepracować to z własnym terapeutą? bo tu nikt z nas nie zna historii drugiej osoby. ja mam terapeutę i to mi daje pewne bezpieczeństwo. ale nie każdy musi mieć i nie wiem czy to forum jest właściwym miejscem żeby diagnozować czy ktoś „wystarczająco” rozumie swój stan
wracajc trochę do samego spojrzenia bo mam pytanie które mi tu krąży od jakiegoś czasu - czy jest jakaś różnica energetyczna między tym jak ktoś na ciebie patrzy z troską a jak patrzy z oceną albo złością? bo dla mnie to są fizycznie różne doznania, nie tylko emocjonalnie. jak ktoś patrzy na mnie z cieplem to coś jakby miękkiego w klatce, jak z oceną to napięcie w brzuchu. to jest to samo zjawisko tylko ze znakiem plus i minus, czy to jest coś innego?
a ja chce zapytać o ten watek z Gorzysławem bo on mnie trochę nie puśił - on napisał ze hypervigilance to mechanizm neurologiczny i że nie należy go mylić z bioenergia. ale czy mechanizm neurologiczny i pole energetyczne to w ogóle porównywalne poziomy opisu? bo to jakby powiedziec ze emocje to tylko chemia i tyle. no może i tak ale to nie wyczerpuje tematu
