ojej ojej, hej, chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio bardo zastanawia. Pracuję z energią już jakiś czas i zaczęłam zauważać że podczas sesji czuję różne zapachy, których źródła nie ma w pokoju. Raz to był zapach kwiatów, raz coś jakby dym, innym razem coś słodkiego jak wanilia. Czy to możliwe że energia ma jakiś zapach? Albo że węch jest jednym ze sposobów odbierania energii? 🙂 Słyszałam że to się nazywa synestezja energetyczna ale nie do końca rozumiem na czym polega. Czy ktoś ma podobne doświadczenia?
O, to jest naprawde ciekawy temat. Pracuję z energią od lat i mogę ci powiedzieć że zmysł węchu jest jednym z bardziej niedocenianych w tej pracy. Większość ludzi skupia się na tym co widzą albo czują dłońmi, a zapach potrafi dać naprawdę konkretne informacje. U mnie na przykład siarka albo coś gnijącego często sygnalizuje zablokowaną energię, a coś świeżego jak po deszczu to zwykle dobry znak. Natomiast to co opisujesz z wanilią to trochę inne, bardziej jakbyś odbierała energię klienta a nie stan pola. Czy te zapachy pojawiają się przy konkretnych osobach czy losowo?
Ojej, ja miałam dokładnie to samo! Pamiętam jak w domu mojej babci zawsze czułam zapach lawendy kiedy siadałam do medytacji, a babcia nie miała żadnej lawendy, nic. I przez lata myślałam że mi sie wydaje albo że to z zewnątrz. Dopiero niedawno ktoś mi powiedział że to może być właśnie takie odczuwanie energii przez nos. Ale nie wiedziałam że ma to jakąś oficjalną nazwę, synestezja energetyczna to brzmi poważnie. Co to właściwie jest?
Synestezja to termin neurologiczny i oznacza mieszanie się zmysłów, np. słyszysz muzykę i widzisz kolory. To jest zjawisko opisane i udokumentowane. Natomiast „synestezja energetyczna” to już termin ktury ktoś sobie po prostu wymyślił i przykleił do czegoś zupełnie innego. Zapachy podczas pracy z energią mogą mieć mnóstwo prozaicznych wyjaśnień, wliczając w to autosugestię, stany relaksacji które wyostrzają zmysły, albo zwykłe zapachy z otoczenia których normalnie nie rejestrujesz. Nie mówię że to nieprawda, mówię że nazywanie tego „synestezją energetyczną” jest trochę naciąganiem.
@Morganitka No ba, boze, bardzo dziekuje ze ten temat w ogole powstal bo ja tez to przezywam i balam sie ze to cos ze mna nie tak 🙂 Mialam ostatnio medytacje i w pewnym momencie poczulam zapach rozyczki tak intensywnie jakby ktos trzymal mi kwiat pod nosem, a bylam sama w pokoju i nie mialam zadnych kwiatow ani olejkow. Nie wiedzialam zupelnie co o tym myslec. Czy to jest to samo o czym mowi Morganitka?
Żeby nie było ze tylko sceptyczne głosy tu sa,bo te zapachy podczas pracy to rzecz o której slyszalam od wielu osob i którą sama znam. Natomiast mam zastrzeżenie do jednego: bardo latwo jets zaczac interpretować każdy zapach jako „wiadomość” albo „diagnozę”, i to jest moim zdaniem niebezpieczne zwłaszcza jeśli ktos pracuje z innymi. Slodka wanilia to dobra energia, siarka to blokada, i tak dalej, taki system znaczen budujemy sami i on niekoniecznie cokolwiek znaczy. Mam racje??
nadrabiam ten watek z ciekawością bo jestem tu bardziej z pozycji osoby sceptycznej,ale szczerze mówiąc te opisy mnie zastanawiaja. jedno pytanie: czy ktokolwiek z was próbował jakoś zweryfikować czy ten zapach istnieje obiektywnie? ze tak brzydko powiem, np. zapytać kogoś kto byl w tym samym pokoju czy tesz cos czuł? Ciekawi mnie czy to jest cos co odbieracie tylko wy czy też inni w pobliżu.
o kurcze, a to jest dobre pytanie Marlenka. Ja kiedys pracowałam z klientką i w połowie sesji zapytałam ją cos tak od niechcenia czy coś czuje i ona mówi „tak jakis kwiatowy zapach”. Ja wtedy czułam to samo, coś różanego. Żadna z nas nic nie miała w pokoju. I to mi zostało w głowie bo byłysmy dwie osoby. Nie mowie że to dowód na cokolwiek, ale jakoś trudno to zbyć.
a moze to poprostu ktos wczesniej tam byl z perfumami albo czyms i zapach sie utrzymal? nie chce wychodzic na sceptyka no ale... serio, wiele zapachow trwa dlugo w pomieszczeniu
Wiecie co, ja mam wrażenie że to zależy też od samego bioenergetyka. Tzn. 🙂 jedni odbierają energię bardziej przez ręce, inni przez wzrok, widzą kolory czy kształty aury, i może są tacy co odbierają przez węch. To takie indywidualne „ustawienie”. Nie każdy musi czuć zapachy, ale jeśli ktoś ma ten zmysł silniejszy to może to być jego własny język energetyczny. Morganitka, czy od zawsze byłaś wrażliwa na zapachy w ogóle, poza pracą z energią?
Dobra,wrzucę tu co wiem z praktyki,bo to nie jets nowy temat. zapachy podczas pracy z energią to klasyks, mnóstwo praktyków to odnotowuje. kwestia interpretacji to już osobna sprawa i zgadzam się z Kupalą że można tu łatwo wpaść w pułapkę. Ale samo zjawisko, czucie zapachów których fizycznego źródła nie ma, to nie jest wymysł Morganitki ani żadna nowość. Co do nazwy „synestezja energetyczna”, to bym tego nie używał bo to kalka terminu neurologicznego i powoduje tylko niepotrzebne zamieszanie. mówię poprostu: zmysłowe odczytywanie pola.
o matko,wiem że wchodzę późno alebo kompletnie nie orientuję się w tym temacie. Czy to znaczy że osoby kture nie czują żadnych zapachów ani nie widzą żadnych kolorów nie mogą pracować z energią? Albo że są mniej wrażliwe? pytam bo sama próbowałam kilka razy medytować i nic takiego nie miałam i trochę się zastanawiam czy to znaczy że u mnie to nie działa
Wiesz, czytam tutaj o tym zmyśle wiodącym i przypominam sobie jak u nas w domu babcia zawsze mówiła że „czuje” gdy ktoś był chory. I dosłownie - mówiła że chora osoba inaczej pachnie. Wszyscy myśleliśmy że to taki zwykły babciny tekst, ale teraz jak czytam te posty to mi się to inaczej układa w głowie. Może ona miała właśnie coś takiego, ten węch jako zmysł główny do odbierania? Ona nigdy nie mówiła o żadnej bioenergii ani niczym, ale to działało.
No ale hej, to akurat jets w pełni wytłumaczalne biologicznie. Chore ciało produkuje inne związki chemiczne, zmienia się skład potu, oddechu itd. To że babcie i mamy to czuły to dowód na sprawny zmysł węchu, nie na bioenergię. Nie mieszajmy tych rzeczy
To jets sensowne pytanie. i tak żeby nie było, te dwa opisy nie muszą się wykluczać. ciało produkuje sygnały chemiczne, energetyczne, elektryczne - i może wrażliwy człowiek to poprostu odbiera różnymi kanałami. kwestia czy to świadomie czy nie. Morganitko, próbowałaś kiedyś celowo „użyć” tego węchu, czyli skupić się na nim podczas sesji zamiast go traktować jako coś co po prostu się pojawia?
Ja bym tu trochę zwolniła. Celowe wywoływanie takich wrażeń to już inna para kaloszy i można przez to nabrac zlych nawyków, tzn. zacząć „tworzyć” zapachy których nie ma bo podswiadomość chce spełnić oczekiwanie. Morganitko, ile mniej więcej sesji masz za sobą i czy te zapachy są powtarzalne przy tych samych osobach czy za każdym razem inne?
no i proszę, wydaje mi się że to wlasnie to na co zwracam uwagę. Jeśli przy tej samej osobie pojawia się podobny zapach to jets przynajmniej jakaś wewnętrzna spójność. to mniej niepokojące niż gdyby bylo losowo. Choć nadal nie wiemy czy to cos „wysyła” ta osoba, czy twój mozg ją tak zakodowal i sam odtwarza przy kontakcie.
A wiecie co, ja to trochę porównałabym do skojarzeń które mamy z ludźmi, każdy chyba zna to ze ktoś „kojarzy mu się” z jakimś kolorem albo muzyką? Może to jest to samo tylko przez inny zmysł. Morganitka po prostu ma to przez węch. Nie wiem czy to „energia” w sensie dosłownym ale to jest jakiś realny odbiór.
okej ale to co piszesz Lirka to tez moze byc poprostu to ze ludzki mozg lubi kategoryzowac i tworzyc skojarzenia. tak dziala pamiec asocjacyjna. nie musi to byc nic energetycznego
wcinam się mnie totalnie wciągnął 🙂 Mam pytanie do Morganitki - ten zapach waniliowy przy przyjaciółce, czy kiedykolwiek ten zapach „nie pasował” do jej nastroju albo sytuacji? Bo zastanawiam się czy to jets stałe dla osoby czy zmienne zaleznie od jej stanu
To jets bardzo ciekawy szczegol Morganitko, ten slabszy zapach przy gorszym stanie osoby. Slyszalam o tym od innych praktykow, ze energia „schodzi” przy wyczerpaniu i wrazenia zmyslowe tesz sa wtedy mniejsze. jesli to jest powtarzalne to jest to cos warte zanotowania, serio. Prowadzisz jakis dziennik tych doswiadczen?
Dziennik to podstawa przy takich rzeczach. Serio, bez tego człowiek leci z pamięci i potem nie wie czy to bylo powtarzalne czy nie. Pamięć działa wybiórczo, szczególnie przy rzeczach w kture chcemy wierzyc.
A ja mam jeszcze inne pytanie bo mnie nurtuje od początku tego wątku - czy te zapachy mogą być „złe” w sensie ostrzegawcze?? Tzn. czy ktoś czuł coś nieprzyjemnego i póżniej okazało się że faktycznie była jakaś trudna sytuacja z tą osobą? Pytam bo mam koleżankę przy której zawsze czuję jakiś dziwny chemiczny zapach i niewiem co z tym zrobić.
no ale hej, kwaśny zapach przy kłamstwie to tesz można tłumaczyć biochemicznie. stres powoduje zmiany w wydzielinach ciała, adrenalina i kortyzol zmieniają pot, oddech. osoba kłamiąca jets w stanie napięcia i jej ciało dosłownie wydziela inne substancje. nie musi to mieć nic wspólnego z energią. wrażliwy nos to wrażliwy nos
generalnie zgadzam się z Simargl że tu mozna szukac fizycznych wyjasnien. ale mam pytanie do calej dyskusji: czy wy wogole rozróżniacie te dwie rzeczy w praktyce? tzn. czy w trakcie sesji zastanawiacie sie czy to biochemia czy energia, czy po prostu działacie na tym co macie bez roztrząsania skad to pochodzi?
w praktyce nikt się nad tym nie zastanawia i niema sensu. sygnał to sygnał. pytanie czy to użyteczne, a nie skąd pochodzi. i tutaj węch jets ciekawym przypadkiem bo jest bardo niespecyficzny, ciężej go interpretować niż np. ciepło czy mrowienie, kture mają dość ustalone znaczenia w pracy z energią. zapachy są bardziej osobiste
właśnie to jest chyba mój problem z tym wszystkim, że nie wiem czy to co czuję ma jakieś ustalone znaczenie czy to jest całkowicie moje. jak Wickuś pisze ze zapachy są bardziej osobiste to trochę mnie to uspokaja ale tez nie wiem co z tym robić. tzn. jeśli to jest tylko moje skojarzenie to czy mogę na tym polegać przy pracy z inną osobą?
