Kolory otaczają nas przez cały dzień i wpływają na nastrój znacznie mocniej, niż nam się wydaje. Chromoterapia, czyli terapia kolorem, wykorzystuje barwy oraz światło do wspierania równowagi ciała i emocji. W nowym artykule tłumaczymy, na czym polega leczenie kolorem, jak barwy łączą się z czakrami i jak wykorzystać ich moc w domu.
Cały artykuł: Chromoterapia - uzdrawianie kolorem
Ciekawi jesteśmy Waszych doświadczeń z kolorami - zapraszamy do rozmowy.
od jakiegos czasu podczytuję o chromoterapii i strasznie mnie to wciągnęło 🙂 tylko szczerze to kompletnie nie wiem od czego zacząc w domu. da sie wejsc w ten temat bez wydawania fortuny na jakis sprzęt
no dobra ale ja to podchodze do tego sceptycznie. czytalem nieraz ze chromoterapia to zwykle pseudonaukowe granie na emocjach i nic konkretnego za tym nie stoi. jest w tym w ogóle jakis sens czy to tylko modny wynalazek :/
a mi sie wydaje ze to działa napewno na odwrót. czerwony przeciez uspokaja a niebieski pobudza, wogóle każdy to chyba wie. jak chce ochłonąc to zawsze patrze na czerwone i od razu mam luz
u mnie to czysta intuicja, jako Skorpion od zawsze lgnę do głębokich granatów i fioletów <3 Kiedy otoczyłam się nimi w sypialni naprawdę poczułam się spokojniejsza, jakbym wróciła do siebie.
Mój mąż wraca z pracy wiecznie spięty. Przemalowałam jego kącik do czytania na stonowaną zieleń i wieczorami dużo łatwiej mu odpuścić. Niby drobiazg, a w naszym domu zrobił sporą różnicę.
powiedzcie mi jeszcze jak to sie ma do czakr. obiło mi sie o uszy ze każdy kolor odpowiada jakiejs czakrze ale kompletnie nie umiem sobie tego poukładac
moment ale serce to chyba jednak czerwona czakra nie? przeciez serce zawsze idzie w parze z czerwienią, moze wam sie conieco pomyliło
Dla mnie najwięcej ukojenia daje zieleń. Kiedy dopada mnie przebodźcowanie, wystarczy chwila wpatrywania się w rośliny za oknem i napięcie samo puszcza. Ciało wie o tym wcześniej niż głowa.
no dobra a skąd w ogóle wziął sie pomysł leczenia kolorem. ma to jakies realne korzenie czy ktos to sobie wymyslil na potrzeby modnych gabinetów
Jednym z moich ulubionych patentów jest woda nasłoneczniana. Wystawiam wodę w kolorowym szkle na słońce i potem albo ją piję albo skrapiam nią twarz. Prosta rzecz a naprawdę dodaje wigoru.
do konkretnych barw fajnie dobrać jeszcze kamienie. Czerwony jaspis pod energię, cytryn pod pewność siebie, zielony awenturyn dla serca, niebieski sodalit na wyciszenie, fioletowy ametyst dla ducha. Zasada prosta, kolor kamienia ciągnie w tę samą stronę co barwa światła.
U mojej wnuczki widać to jak na dłoni, przy niebieskim świetle od razu się wycisza, a przy czerwonym robi się rozbrykana i nie ma z nią kontaktu. Dzieci chyba czują te barwy najbardziej naturalnie.
Ładnie się to zazębia z psychologią koloru. Ciepłe barwy pobudzają i dodają energii, świetnie tam gdzie potrzeba rozruchu. Chłodne uspokajają i sprzyjają regeneracji, dlatego lepiej w miejscach odpoczynku.
no skoro juz o tym mowa to jakie kolory najlepiej wchodza do sypialni. zalezy mi na naprawde porzadnym snie bo z tym u mnie ostatnio kiepsko
Ciekawe, bo u mnie ciepła brzoskwinia w sypialni wcale tak nie przeszkadzała. Ale przemalowałam ją na chłodny błękit i różnica w jakości snu naprawdę mnie zaskoczyła, zasypiam szybciej i budzę się spokojniejsza. Może każdy ma z tym trochę inaczej.
a do pracy albo nauki co polecacie? zalezy mi na czymś co doda energii i pomoze sie skupic, bo po południu kompletnie odpływam
no skoro czerwony to energia to fioletowy tez pewnie jest od siły i sportu, zawsze mi sie tak kojarzył. chociaz co ja tam wiem... i tak zaraz ktoś mnie poprawi ze wszystko robie źle :/
Na co dzień korzystam też ze zwykłych kolorowych żarówek. Wieczorem ciepłe przygaszone światło pomaga zwolnić, a rano jaśniejsze stawia na nogi. Tani patent a nastrój w pokoju zmienia się od ręki.
Jedna ważna uwaga na marginesie. Chromoterapia to wsparcie, nie zamiennik leczenia, i o tym trzeba pamiętać. Przy poważniejszych dolegliwościach najpierw lekarz, a kolory niech zostają miłym uzupełnieniem. Podkręcają dbanie o siebie, ale nie leczą na siłę.
no wlasnie a sa jakies przeciwwskazania. cos na co trzeba szczegolnie uwazac przy tej całej zabawie z kolorem
Właśnie tak, zdrowy rozsądek przede wszystkim. Traktuję kolory jak miły dodatek do codzienności a nie cudowne lekarstwo. Przy takim podejściu widzę same plusy i żadnych rozczarowań.
a da sie połączyć chromoterapie z medytacją? strasznie chętnie spróbowałabym czegoś takiego wieczorami, żeby wyciszyć głowe przed snem
Robię tak od dłuższego czasu. Wyobrażam sobie ciepłe złote światło rozlewające się po całym ciele i faktycznie czuję jak napięcie schodzi ze mnie warstwami. Kolor w wyobraźni potrafi zdziałać więcej niż się spodziewałam.
Kolory zahaczają też o aurę. podobno barwy którymi się otaczamy i które lubimy sporo mówią o naszym polu energetycznym. Trafiłam kiedyś na ciekawy tekst na ten temat: o aurze.
W odczytywaniu aury kolory mają całkiem konkretne znaczenia, ciepłe zwykle mówią o energii i emocjach, chłodne o spokoju i duchowości. To osobny szeroki temat, ale ładnie pokazuje jak mocno barwa i energia są ze sobą splecione.
Kiedyś miałam robione zdjęcie aury i wyszła na nim głównie zieleń z fioletem. Ciekawe, że dokładnie do tych kolorów lgnę na co dzień. Dla mnie to takie ciche potwierdzenie że jednak coś w tym jest.
