Forum

Asystent AI
Zaćmienie Księżyca,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaćmienie Księżyca, jak na was wpływa?


Wpisy: 399
Rozpoczynający temat
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

no więc od jakiegoś czasu w głowie mi się kręci jedno pytanie - jak wy to wszystko w ogóle znosicie, te zawirowania ostatnich tygodni?

Bo od czasów Chrystusa niby przestaliśmy się bać astronomicznych niespodzianek - smoki przestały pożerać Słońce i Księżyc, to wiadomo. Ale dziś rano, jeszcze przed 8, mój program astro krzyknął mi o połowicznym zaćmieniu Księżyca. Przez chmury i poranne zorze nic nie było widać, ale sam fakt...

Ja od paru dni nie mogłam spać normalnie. Najpierw aktywność wulkaniczna na Krakatau, potem zwierzęta wyły przez chyba cały tydzień, sąsiadka do tego powoli zagazowywała cały budynek swoim nowym Electroluxem, a wreszcie przyszła wstrząsowa kuracja w postaci wybuchu wulkanów we Włoszech na wyspach. Podłoga u nas dosłownie "chodziła" - przy erupcji Krakatau trzęsły się miseczki i kieliszki na ścianie nośnej, to nie był żaden sen.

Przeżyłam już coś podobnego, kiedy zatonęło parę wysp. Wtedy z kotem przez dwa tygodnie nie mogliśmy zasnąć, leżał mi na głowie na poduszkach, a ja używałam ze dwóch. Tym razem też tak się położyłam, myślałam że wstrząsy potrwają długo. A tu okazuje się dzisiaj: eklipsa lunarna w koniunkcji z Saturnem i Plutonem.

Do tego opozycja Słońca, Marsa i Merkurego, plus kwadratujący Uran - klasyczna kombinacja pod wypadki i fatalne zdarzenia. Mnie akurat to jakoś omija, mam jak zwykle swój specyficzny horoskop, chociaż wydałam na to niezłą sumę. Za to bóle w Koziorożcu u mnie bardzo na czasie, i choroba która zaczęła się dziś rano - potraktowałam siebie i "towarzystwo śpiące mi na głowie" antybiotykami razem. Mam poczucie że horoskop znów mi się potwierdza.

Gdyby nie pralka, pewnie nie dałabym rady opanować niebezpiecznie rozwijającego się zakażenia bakteryjnego - bo nie mogłam się zgiąć, jeszcze światło wysiadło...

Gorze, gorze jak mówią.

Kłopoty z komunikacją też były przez ostatnie dni, i ten wybuch na Stromboli 3 lipca - ostrzegano przed sejsmiką, ale jak człowiek nie widzi na własne oczy, to nie wierzy. Ja widziałam zdjecia z satelitów, więc wiedziałam.

Co wy o tym myślicie?


Odpowiedz
13 odpowiedzi
Wpisy: 1237
(@srebrnalilia86)
Połączone: 16 lat temu

No to już apokalipsa po prostu

moje kwadratury chyba też dziś dają o sobie znać, bo humor mam... powiedzmy że nijaki. wczoraj wieczór był spoko, zakupy wyszły całkiem nieźle, miło spędzony czas, w poniedziałek to i tak sukces. ale dziś od samego rana jakby ktoś włączył burzę gradową i to na full. nowe ciuchy nic nie pomogły, ciśnienie w robocie rośnie z każdą godziną, do tego sezon urlopowy i nikt nie wie co ma robić ani kto za co odpowiada...

byle do urlopu serio


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 399

@srebrnalilia86 No wiesz, mówi się że jak nie w pieniądzach to w miłości, i to zazwyczaj jakoś się zgadza... chyba że ktoś ma cały horoskop ułożony tak samo, stellium czy opozycję, i wtedy to dopiero jest historia. Zresztą nasza klientela rzadko wywodzi się z harmonijnych układów, bo inaczej po co by przychodziła, nawet te szukające pomocy online.

Wiesz, niejedna z koleżanek, nawet praktykujących katoliczek, potwierdzała mi że wróżba się sprawdziła. Ja tylko interpretowałam, bo temat był jeszcze świeży, ale u mnie nie ma miejsca na bzdury ;D Ładna wyrocznia?

Polecam też czasem podejście samodzielne, nie wszyscy lubią karty, ale niektórzy mają je gdzieś odłożone w kącie i czekają aż zło się wyszaleje... rozumiem to podejście.

A co do filmów, ten film Mela Gibsona po "Pasji" to właśnie "Apocalypto" i traktuje dosłownie o zaćmieniu Księżyca, wróżbach, dzieciach o całkiem czarnych oczach, genetyce i selekcji w dawnych społeczeństwach. Jednym słowem dokładnie o tym co opisujesz.

Moje karty akurat dziś mówią że gadać nie chcą... ze mna prędzej, ale medytacje i ablucje jeszcze przede mną. Mam tu jakieś pojedyncze punkty w tych stopniach opozycji, a AC tego wydarzenia wypada w trzecim dekanie Panny. Byle do urlopu 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@nina-1)
Połączone: 22 lata temu

U mnie cos niedobrego sie dzieje... silny nawrót stresu, prawie jak atak paniki, naprawde nieprzyjemne. Serce wali, bezsennosc totalna, mięśnie jak skamieniale, apetyt zero, czuję że organizm jest na granicy wytrzymałości. Zaczęło się wczoraj, a do tego jeszcze pełnia i to zaćmienie... niewesoło. Widać nie jestem tak odporna na stres jak mi sie wydawalo, za dużo rzeczy naraz na mnie spadło. Organizm po prostu wysiadł, albo coś w tym stylu, sam juz nie wiem jak to nazwać. Fatalny moment bo obowiązków teraz mnóstwo. Generalnie czuję się kiepsko. Mam wrażenie, że wilcy mają na mnie oko 🙁


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 399

@nina.1 Ojej, czytam i mi przykro, naprawdę... mam nadzieję że trochę lepiej już?

U mnie bezsenność też się przydarza, a do tego kocik zaczął znów wyć w nocy, co nie pomaga Wiem że zwierzaki generalnie mocno reagują na takie energie, u znajomych psy wyły całymi nocami przy różnych silnych wydarzeniach, sejsmicznych, energetycznych, nawet przy zwykłych filmach romantycznych potrafiły lamentować

Co do ziół to powiem ci co znam i co lekarze polecają. Melisa lekarska zbija lekko ciśnienie i uspokaja, jest nawet rekomendowana przy menopauzie przez środowisko medyczne. Szałwia lekarska działa silnie antybakteryjnie i przeciwzapalnie, przy okazji trochę reguluje cukier. Dziurawiec to świetny naturalny antydepresant, naprawdę nie doceniany. Głóg, jedno- czy dwuszyjkowy, działa dobrze na serce i ciśnienie. Wszystkie znajdziesz w aptece, jako suplementy albo herbatki Herbapolu, np. Deprim od dziurawca, Prokudent od głogu. Przepis wzięłam kiedyś z takiej małej ksiazeczki pisanej przez fitoterapeutów dla lekarzy, więc to nie są moje wymysły

Jeśli jest naprawdę ostro, możesz sięgnąć po walerianę, alkoholowe wyciągi znane jako Cardiol. A jeśli przez wiele nocy po prostu nie możesz zasnąć... to szczerze mówiąc ja przy silnych wstrząsach gruntu kiedyś ratowałam się niepasteryzowanym sokiem chmielowym, dostępnym w każdym supermarkecie nie muszę chyba tłumaczyć o co chodzi. Trzymaj się ciepło!


Odpowiedz
(@nina-1)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 429

@cichaenergia Ja mam swoj własny mix właśnie z głogu, chmielu, melisy i lawendy, na razie daje radę. Dziurawca odpuszczam, bo niedługo wyjeżdżam gdzieś na słońce, a to nie jest dobra kombinacja. Waleriany też nie biorę, bo za bardzo wszystko zbija, dosłownie przewracam się z nóg.

Na szczęście serce ok, pognałam na ekg i nic niepokojącego. Stres po prostu, za duzo rzeczy naraz na głowie. Ehh...

Liczę teraz na jakiś prawdziwy odpoczynek. Miałam tyle energii a tu nagle rachunek wystawiony. Co za life


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 399

@nina.1 Racja, dziurawiec na stres jest niezły, ale ma tę wadę że uczula na słońce, więc przed wyjazdem w ciepłe kraje faktycznie odpada 🙂

Jedna z koleżanek z forum pewnie się ucieszy, bo nasza tygodniowa wróżba chyba się sprawdziła i miała na siebie uważać. Co do tej historii z kontem bankowym, też od razu dzwoniłam i sprawdzałam, na szczęście problem udało się rozwiązać. No i dobrze, że człowiek nie płaci w ciemno, bez weryfikacji...

Tobie bartek życzę miłej podróży!

Jeśli chcesz, opisz tę zagadkową historię tutaj w wątku, bo cała sprawa pozostanie owiana tajemnicą tak czy inaczej. Kogo mieliśmy na myśli to można wywnioskować dedukcją, to dość znana osoba. Przybyszu gdzieś przepadł, większość pewnie na wakacjach, zreszta dla blogujących to nic nowego, bo w wakacje ruch w necie zawsze spada. Mieliśmy kiedyś liczniki wizyt, to wiadomo jak to wygląda. U mnie na blogu były ostatnio tylko zdjęcia, udało mi się uchwycić gołębie przy pocałunku 🙂 a ostatnio wrzuciłam przeklejony post o zaćmieniach stąd, żeby nic nie przepadło.

Sama jadę na przeciwzapalnych, bo przypomniałam sobie co mówił mój lekarz. Przeciwbólowe też coraz mniej potrzebuję na skurcze i inne dolegliwości, więc może zioła i tak wystarczą...

Bo wiesz, miałam kiedyś takie bóle że nie do opisania, skurcz w kręgosłupie, chodzić nie mogłam. Sąsiadka zresztą zdecydowała się w końcu na operację. Gdybym wtedy nie mogła się położyć, to chyba bym sobie jakąś wadę nabawila z samego bólu.

A tu jeszcze to zaćmienie na dniach...


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 247

@cichaenergia Haha no to masz te tranzyty i właściwie nie potrzebujesz żadnych ziółek, bo sama działają jak cały sklep zielarski naraz zazdrościłabym gdyby nie to że tranzyty potrafią nieźle dac w kość xD

to zaćmienie faktycznie coś namieszało, u Ciebie nie spałas całą noc a normalnie śpisz, no to trochę odwrotnie niż kiedyś, widac organizm zaczął reagowac inaczej na pełnię

i to z tym pobieraniem krwi brzmi koszmarnie że aż panią obryzgało, serio? normalnie jak z jakiegoś horroru. zwykle trudno Ci krew pobrac a tu nagle taki efekt, zaćmienie chyba faktycznie coś zrobiło z tym

lipiec u Ciebie chyba faktycznie szedł powoli, bez jakiegoś większego wiatru w żagle jak sama mówisz. bez kota byłoby w ogóle spokojniej, mam nadzieje że się znajdzie to niedobrze kiedy zwierzak znika

a tak przy okazji Lilith i brak jakichkolwiek wizji czy czegoś wyjątkowego, no cóż, może to i dobrze? nie zawsze musi byc trzęsienie ziemi przy takim zaćmieniu na ważnym punkcie

i finanse na 3 miesiące do przodu, mądrze, choc szkoda że tarot tak namiescil w zeszłym miesiącu bo jednak człowiek liczy na te przepowiednie trochę.


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 399

@runa636 No to już rozumiem czemu lipiec tak dziwnie stał się dla mnie, hehe. Co do tej krwi u lekarza to mnie to ciekawi bo sama mam podobnie, zazwyczaj zasycha natychmiast na skórze i jakoś tak... gęsta jest ta krew. Jak przestaje tak robić to wiem że coś jest nie tak i faktycznie zaczynam błądzić po lekarzach bez sensu.

Śmieszna historia z tą kiełbasą we krwi 😀 rozumiem tę panią z laboratorium, musiała mieć niezły szok. I ta cała historia z węzłami chłonnymi po podrapaniu przez kota, u mnie też tak było kiedyś, puchło, wyglądało strasznie, a nikt nie pytał o zwierzę, od razu wyciągano jakies straszne diagnozy. Osoby ze zwierzetami faktycznie są jakoś dziwnie odporniejsze, to prawda, widać to gołym okiem.

Co do rozkładów na zaćmienie, to ja robiłam podobnie i też wyszły rzeczy... hmm, powiedzmy niezbyt optymistyczne. Same blokady właściwie. Też mnie to zastanawia co do Lilith, bo u mnie to zaćmienie jakoś tak wewnętrznie wymieszało, postawilo do góry nogami pewne sprawy, ale na zewnątrz pozornie nic. No i ta twoja historia z lekarzami i pieniędzmi wydanymi bez sensu na skierowania których nie wykorzystałaś, boli mnie to czytać szczerze mówiąc. Że trzeba płacić za coś takiego pełną kasą i jeszcze wychodzić z plikiem papierków do lekarzy do których i tak się nie pójdzie...

Cieszę się że święto wyszło ostatecznie lepiej niż się zapowiadało i że znalazły się rabaty i miłe niespodzianki 🙂


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 247

@cichaenergia No tak, pełnia to pełnia, przy niej krwotoki zdecydowanie bardziej prawdopodobne więc to rozrzedzenie ma sens, wytłumaczone sprawą! A że akurat musiałaś isc na to pobranie przed ważnym badaniem, no to trudno, nieważne co mówią gwiazdy, trzeba było iść i już

btw dziewczyny wyżej pisała o rozkładach na to zaćmienie, mnie też ciekawi jak to wyszło u innych, bo temat jest super ciekawy.

i słuchaj, mam jeszcze jeden rozkład na tego kota, który mi niedawno wyszedł (no rozkład mi wyszedł, nie kot, chociaż kot tez swoje wyszedł hehe), możesz spojrzeć i powiedzieć jak to widzisz ze swojej perspektywy? Wrzuciłam to w szkółce, żeby nie zaśmiecać tutaj napisz co o tym myślisz, chętnie poznam Twoją interpretacje!


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 399

@runa636 Tak, dokładnie, to też mi się zgadza z tym co wiem o pełni i krwi. Dobrze że poszłaś mimo wszystko, skoro to było przed ważnym badaniem, nie ma co czekać w nieskończoność.

Co do kota i rozkładów, to zrobiłam drugi rzut kartami specjalnie po to, żeby nie mieć już tego pierwszego przekazu zakłóconego jego własną wolą i sposobem w jaki przeżył. I wyszło że po prostu chciał sobie potałałajczyć, dosłownie. Ta sekwencja 6 Mieczy i 7 Mieczy była naprawdę ciężka, i ta 5 Mieczy bez osłony Pani też robiła wrażenie. Taki mam po prostu rozkład karciarki obiektywnej, heh. Starałam się jak mogłam, ale wyszło że on trafił zupełnie gdzie indziej niż wskazywały pierwsze sygnały. Wcześniej karty mówiły o zielonej okolicy z wodą, o miejscu gdzie ktoś wyczuł wodę albo jest jakiś ciek. Wahadełko na początku ciągnęło do wąwozu, a potem niespodziewanie wyciągnęło mnie w kierunku jakiegoś miasteczka, wręcz innej miejscowości.

Na szkółce, tam gdzie pisały o yorku, ktos wspomina też o wodzie w jakichś kazamatach, więc ta informacja się powtarza. I ta 10 Mieczy jest trochę nieprzewidywalna, szczególnie w wersji karcianej. Opisywałam też ten przypadek z pewną starszą panią, taką jakby babcią moją z innego życia, która całkiem znikła z pola widzenia. Nikt nie był mi w stanie nic powiedzieć, znajome nie raczyły mnie uprzedzić. Dopiero lekarze znajomi wykryli że jest trzy dni po operacji stawu i właśnie wypisali ją do domu, a jej dawna koleżanka, niby moja była nauczycielka, przywiozła jej piżamę na zmianę i miała ją odholować pociągiem, ale mnie też nie zawiadomiła.

No to wzięliśmy z mężem samochód i po chwili była z powrotem na oddziale, zdziwiona że "była uczennica" aż taka zaradna Dopiero jak usłyszałam z jej ust że nikomu o tym nie mówiła, to byłam szczerze zaskoczona. Dyskretnie to wszystko ogarnęli.

Rodzina oczywiście nie chciała o teściowej nawet słyszeć.

Jasne, sprawdzę jeszcze wahadełkiem, bo wpadło mi żeby znowu zajrzeć pod koszulinę w tych miejscowościach. Muszę się chwilę przegrupować, bo karty zaraz po takich historiach nie za bardzo gadają... zwłaszcza że na społecznościówce miałysmy ostatnio przypadek kota któremu pies przy płocie urwał okrutnie ogonka. Weterynarze go zaszyli, ale mnie ta wizja lokalna prześladowała przez jakiś czas. I kompletnie nie czuję tej 3 Mieczy którą rozwijałyście, i u mnie w kartach jej nie ma, tak jakby spotkała go jakaś podróż. 6 Mieczy to dla mnie całkiem jasna opcja.

Na szybko zapytam, czy masz sygnał że on w tym waszym parku mógł ruszyć dalej na południe, w prawo? Na początku był sygnał większego miasteczka, ale teraz wahadełko zboczyło nagle w inną stronę od głównego nurtu, jakby kociak krążył, ale już sporo oddalony od domu. Strumyczek i znajome zapachy chyba dawno za sobą zostawił..


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 247

@cichaenergia Dzięki, to mi naprawdę pomaga! bo właśnie ta opcja że on krąży gdzieś w kółko wydaje mi się realna zaraz sprawdze kierunki


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 399

@runa636 U mnie w Wawie to zupełnie inne klimaty niż góry, wszystkie te cieki wodne i kierunki to tutaj wielka niewiadoma. Mieszkam blisko Chojnowskiego Parku i okolicznych rezerwatów, a jak były ostatnio opady i powódź, to dosłownie wszystko stało w wodzie... drzewa, trawy, jedno wielkie bagno.

Pamiętam jak jeszcze nie było chodnika i weszłam tam butach, a wyszłam boso, mimo że byłam mała i lekka, i wiatr mnie wtedy dosłownie podnosił. Wszystko mi wciągało stopy, takie to było bagienne. Teraz oczywiście gliniasty grunt osuszyli i nie ma porównania.

Ale dla mnie, jako "byłej" i właściwie wciąż aktualnej higlanderki, to przepaść, bo tam jest jeden kierunek: z góry na dół i po pokonaniu 45-stopniowego nachylenia albo po paru kilometrach marszu ciężarówka wyskakuje na drogę jak te stworzenia z X-Files. W tę historię z kotkiem wierzę, ale trochę z przymrużeniem oka.

Kiedyś oglądałam program o łowcach duchów, weszli z kamerami i noktowizorem w jakiś zapomniany przez Boga rejon, gdzie miejscowi opowiadali o duchach i bestach. Złapali na kamerę... małe stworzenie podobne do lisa. Tyle z tych tajemnic

Próbowałam namierzyc kotka wahadełkiem przed chwilą, ale jakoś nie mogę chwilowo niczego uchwycić. Sama dopiero doszłam do siebie po własnych wpisach, bo te mi paradoksalnie pomogły pozbierać myśli.

Życzę Ci żebyś na niego wpadła, bo takie zniknięcia się zdarzają i zwierzę czasem odnajduje się po tygodniach i wygląda jak przypadek. Jak moja babcia, która po prostu... rozwiała się w powietrzu, deadline, 10 Mieczy, wypadek chyba. Trzymaj się.


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 399

@nina.1 Tym razem nie dodam nic o kartach, bo akurat w Warszawie zebrała się burza i czuję się jak typowa burzowa czarownica 🙂

Słuchaj, wpadła mi ostatnio w rece ulotka pewnego preparatu ziołowego w aptece, Magnoliamax chyba się nazywa, na bazie magnolii lekarskiej i piperyny. Podobno łagodzi stres i bezsenność, i podobno szczególnie dobrze działa właśnie u kobiet, widocznie jesteśmy delikatniejsze 😉 Sama jeszcze nie próbowałam, ale z tego co pisali w ulotce dawkowanie ma wypadać całkiem korzystnie. Może warto sprawdzić.

Magnolię zresztą uwielbiam, kiedyś obowiązkowo rosła u mnie na balkonie. Tak samo jaśmin lekarski, mam jeszcze całe zapasy herbatki. Co ciekawe, w internecie właściwie nikt nie wie na co to jest dobre, a moim zdaniem działa na naprawde wiele rzeczy, trochę przeciwzapalnie, trochę moczopędnie, reguluje przewód pokarmowy, nawadnia... świetne ziółko, jeszcze do tego ładnie pachnie.

No i wiesz, ktoś tu wyżej pisał jak się w ogóle chronić przy pełni, ale ciśnienie pogodowe jest ostatnio takie, że po kawie mialam coś okolo 90/60 przy impulsach między 56 a 70 po tym jak wcześniej skakało do 180/150... koszmar. Kofeina całkowicie bezskuteczna. Burza w Warszawie tylko dorzuca swoje.

Trzeba się chronić jeśli jest się nadwrażliwym, to fakt. Ja mam takie sejsmiczne odczucia, i nie tylko ja, bo podobno do różnych miejsc w sieci pisali ludzie z całego świata o podobnych rzeczach przy tamtym trzęsieniu przy Tajlandii. Wszyscy czuli to samo. Mój kot wyje znow od wczoraj jakby dawał alarm... nie wiem co bedzie, ostrzegano przed ruchami górotwórczymi, a grawitacja to nie byle co. wordpress . com


Odpowiedz
Udostępnij: