To co Krysia opisuje z tym 'myśl przychodziła i wychodziła prawie jednocześnie' to brzmi jak bardzo czyste działanie Urana. On nie daje czasu na przetworzenie, bo jest planetą błyskawicy dosłownie. Zastanawiam się, czy ktoś z Uranem w III i silnym Merkurym np. w powietrznym znaku ma to jeszcze bardziej skondensowane.
Merkury w Bliźniętach albo Wadze z Uranem w III to jest dopiero kombinacja. Wtedy myśl nie tylko przychodzi szybko, ale jest jeszcze rozbita na kilka wątków naraz. Wypowiedź może być niespójna dla słuchacza, choć dla mówiącego jest absolutnie logiczna. Sam mam coś podobnego i naprawdę długo mi zajęło, zanim zrozumiałem, dlaczego ludzie patrzą na mnie z pytającą miną.
Właśnie to 'rzetelne notowanie' mnie zawsze zatrzymuje. Żeby naprawdę zweryfikować tranzyty, trzeba być bardzo konsekwentnym. A czy ktoś z was faktycznie to robił systematycznie, nie raz czy dwa razy, tylko przez wiele miesięcy? Bo zawsze mam wrażenie, że ludzie pamiętają trafienia i zapominają pudła.
Myślę, że to jest uczciwa granica dla astrologii w ogóle, nie tylko dla Urana w III. Nikt tutaj nie twierdzi, że mapa determinuje. Ale ten wątek zaczął się od pytania, czy Uran w III czyni nas buntowniczymi mówcami, i mam wrażenie, że odpowiedź, do której dochodzimy, jest taka: może tak, ale wszystko zależy od reszty mapy i od tego, co z tym robimy. Czy to jest dobry punkt wyjścia do dalszej części tej rozmowy?
To co Salomea podsumowała brzmi uczciwie, ale mam jedno pytanie do tej 'tendencji bez determinowania'. Jeśli ktoś ma Urana w III i NIE mówi szokujących rzeczy, nie ma żadnych tarć w komunikacji, wszystko mu gładko idzie, to co wtedy? Czy astrologia powie, że po prostu stłumił ten Uran, czy że go przepracował, czy może po prostu że mapa się nie zadziałała? Bo mam wrażenie, że to jest zawsze wytłumaczalne w obie strony.
Myślę, że Wiktor dotyka czegoś ważnego i dobrze, że to mówi wprost. Ale chcę dorzucić inną perspektywę do tematu wątku, bo trochę odpłynęliśmy. Nawet jeśli astrologia jako system nie jest falsyfikowalna w sensie naukowym, to pytanie Toli o Urana w III jako buntowniczego mówcę ma wartość praktyczną dla tych, którzy to mają w mapie i rozpoznają wzorzec u siebie. I z tego co tu czytam przez tyle postów, spora część z was ten wzorzec rozpoznała. To jest coś.
Ja rozpoznałam i cały czas nie wiem, czy to dobrze czy źle, że rozpoznałam. Bo z jednej strony jest jakaś ulga, że to ma jakieś miejsce w mapie. A z drugiej zastanawiam się, czy nie zaczynam teraz każdą swoją szorstką wypowiedź tłumaczyć Uranem, zamiast po prostu powiedzieć, że byłam nieuprzejma. Czy wy też macie taki moment, kiedy mapa zaczyna być trochę za wygodnym wytłumaczeniem?
Krysia, to jest bardzo uczciwe pytanie i sama je sobie zadaję od kiedy otworzyłam ten wątek. Myślę, że granica jest gdzieś między rozumieniem a usprawiedliwianiem. Uran w III może mi powiedzieć, dlaczego mam tendencję do mówienia rzeczy zanim je przefiltruje, ale nie zdejmuje że mnie odpowiedzialności za to, co powiedziałam. Przynajmniej tak to u siebie staram się traktować. Choć przyznam, że nie zawsze mi to wychodzi. Jestem ciekawa innych perspektyw, bo moja jest siłą rzeczy bardzo osobista.
