Ostatnio dużo myślę o tym przejściu Saturna przez Ryby i zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens jako połączenie. Saturn to dla mnie zawsze był symbol ograniczeń, porządku, ciężkiej pracy nad sobą. A Ryby to przecież coś zupełnie przeciwnego - marzenia, duchowość, rozmycie granic. Jak te dwie energie w ogóle mogą ze sobą współpracować? Czy ktoś już to poczuł na sobie jakoś konkretnie? Bo ja mam wrażenie, że odkąd Saturn wszedł w Ryby, moje próby medytacji są albo za bardzo 'zaplanowane' albo zupełnie mi uciekają.
@Leontyna65 Szczerze mówiąc, zawsze podchodziłem do tych tranzytów sceptycznie, ale to zestawienie mnie rzeczywiście ciekawi. Bo jeśli Saturn symbolizuje dyscyplinę, to co właściwie oznacza \'zdyscyplinowana duchowość\'? Że masz medytować o konkretnej godzinie i prowadzić notatnik snów według harmonogramu? Brzmi trochę absurdalnie, nie?
@Wiktor72 Wiktor, trochę uprościłeś. Saturn w Rybach to nie jest \'ułóż sobie plan duchowy w excelu\'. To raczej moment, kiedy rzeczy, które do tej pory zostawiałeś w sferze mglistej intuicji, zaczynają domagać się formy. Nie wszystko musi być harmonogramem, żeby być dyscypliną. Ale rozumiem skąd ta ironia, bo na pierwszy rzut oka to brzmi jak oksymoron.
@Teodozja59 A możecie mi powiedzieć w ogóle, jak długo Saturn jest teraz w Rybach? Bo słyszałem o tym przejściu, ale nie wiem kiedy się zaczęło i kiedy się skończy. I czy to dotyczy wszystkich, czy tylko tych, którzy mają Ryby gdzieś w natalu?
@Leontyna65 Leontyna, a co rozumiesz przez \'poczuć na poziomie praktyki\'? Bo to dość szerokie pojęcie. Mówisz o medytacji, o snach, o rytuałach, o zwykłym życiu codziennym? Bo ta energia może się manifestować na bardzo różne sposoby i nie zawsze jest oczywiste, że to akurat Saturn w Rybach za tym stoi.
@Pelagiusza_J Ja trochę nie rozumiem całej tej dyskusji o \'energiach tranzytów\'. Mam Ryby na ascendencie i owszem, ostatnio dużo rozmyślam o sensie życia, ale to może być po prostu jesień albo stres w pracy. Skąd wiadomo, że to Saturn, a nie moje własne życie?
@Teodozja59 Wtrącę się z boku, bo mam inne skojarzenie. W runach Hagalaz i Isa mają podobną dynamikę do tego co mówi Teodozja o Saturnie w Rybach - jedno to chaos i rozbicie formy, drugie to zamarznięcie i struktura. I kiedy obie wyjdą razem w rzucie, to nie znoszą się nawzajem, tylko tworzą coś trzeciego. Może z tym tranzyt jest podobnie?
@Freja_R To teraz mam pytanie do osób bardziej zaawansowanych w astrologii - czy Saturn w Rybach ma jakieś konkretne historyczne precedensy? Tzn. kiedy ostatnio był w Rybach i co się wtedy działo? Bo jeśli chcemy mówić o tym sensownie, to chyba warto sprawdzić czy coś się powtarza.
@Teodozja59 Ale czy nie jest tak, że Saturn w Rybach to właśnie czas, kiedy stare duchowe struktury muszą się rozpaść? Mam takie przeczucie, że to jest tranzyt wymuszający szczerość wobec siebie w kwestiach wiary i sensu. Jakby Saturn pytał - czy naprawdę wierzysz w to w co mówisz że wierzysz, czy tylko lubisz estetykę duchowości?
O, Natka75 trafiła chyba w coś ważnego. Bo ja ostatnio mam dokładnie to uczucie - że moje zainteresowanie astrologią i rytuałami to bardziej... styl życia niż prawdziwa praktyka. I to jest trochę niekomfortowe.
Ja chciałam zapytać o wątek Księżyca w Skorpionie, bo jest w tytule coś o głębokich uczuciach i burzliwości. Mam natalny Księżyc w Skorpionie i zastanawiam się, jak Saturn w Rybach na to wpływa. Bo właśnie te dwie rzeczy razem - kontrola emocji i ich intensywność - to jest moje codzienne wyzwanie.
Czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że kluczowe pytanie gdzieś umyka. Mówicie o Saturnie w Rybach i o Księżycu w Skorpionie, ale czy nie warto najpierw ustalić co w ogóle rozumiecie przez 'duchowość' w kontekście astrologii? Bo dla jednej osoby to medytacja, dla drugiej rytuały, dla trzeciej po prostu uważność na własne wnętrze. I Saturn może 'dyscyplinować' każdą z tych rzeczy inaczej.
Zostaje przy tym pytaniu, bo wydaje mi się kluczowe. Teodozja pisała o Księżycu w Skorpionie, że te emocje bywają trudne do zniesienia - ale czy Saturn w Rybach naprawdę może 'pomóc' je kontrolować, czy raczej wymusza skonfrontowanie się z nimi bez ucieczki? Bo to są dwie bardzo różne rzeczy.
Dla mnie ta burzliwość to jest takie uczucie, że coś głęboko we mnie chce wyjść na powierzchnię, ale ja to ciągle odpycham. Medytuję, pracuję z czakrami, a i tak co jakiś czas wychodzi coś, czego się nie spodziewałam. Jakby zbiornik był pełny i cokolwiek robię, przelewa się. Czy to brzmi znajomo komuś?
Teodozja, to co opisujesz brzmi tak znajomo, że aż mnie ciarki przeszły! Ja też mam ten mechanizm - jak tylko pojawia się coś intensywnego, od razu zaczynam szukać przyczyn, jakby nazwanie rzeczy ją oswajało. I właśnie zastanawiam się, czy Saturn w Rybach to jest dla mnie czas żeby przestać to robić, czy żeby robić to lepiej i świadomiej.
Słuchajcie, ale mam wrażenie że rozmowa trochę zeszła na terapię zbiorową, a zapomniałyśmy o tym co Ninka_73 pytał wcześniej - co w ogóle rozumiemy przez duchowość tutaj. Bo Aurelinda pracuje z czakrami, Leontyna pyta o praktykę duchową, ale to są bardzo różne ścieżki. Czy Saturn w Rybach działa tak samo na kogoś kto medytuje vipassaną i na kogoś kto robi rytuały?
To jest ciekawy punkt, bo to samo pytanie można zadać całej astrologii. Czy Saturn w Rybach 'naprawdę' na nas działa, czy my szukamy wzorców żeby nazwać to co i tak czujemy? Nie mówię że astrologia jest bez sensu - pytam czy da się to rozróżnić metodologicznie.
Ja tu wróciłam po przerwie i widzę, że rozmowa poszła w ciekawe miejsce. To pytanie Wiktora i Kornelii jest właśnie tym, z czym ja się zmagam od początku. Ktoś powiedział wcześniej że astrologia to 'język opisu' - i z tym mogę się zgodzić. Ale czy Saturn w Rybach to dobry opis tego co teraz się dzieje, czy tylko wygodny?
Mistika, to co napisałaś jest chyba najszczerszą rzeczą w tym wątku. I myślę że właśnie o to chodzi w tym Saturnie w Rybach - żeby zadawać właśnie takie pytania. Nie na zasadzie 'porzuć praktykę', tylko 'sprawdź po co to robisz'. Przynajmniej ja tak to teraz rozumiem po całej tej rozmowie.
Wracam do tego co Teodozja pisała o Księżycu w Skorpionie - że tranzyt może iść w dwie strony. Mam pytanie praktyczne: czy jest jakiś sposób żeby świadomie 'ustawić się' na tę bardziej konstruktywną ścieżkę? Albo czy to w ogóle zależy od nas, czy raczej od całej reszty horoskopu?
A ja mam odwrotnie - u mnie to okno jest bardzo krótkie. Jak fala opada, to za chwilę jestem już w trybie 'no dobra, to było, idę dalej'. I potem nie mam dostępu do tego co czułam. Czy to też jest ten mechanizm Księżyca w Skorpionie, czy może coś innego?
Aurelinda, to co opisujesz z tym resetem - ja to znam aż za dobrze! I właśnie dlatego zaczęłam szukać czegoś co by mi pomogło nie tylko przeżyć falę, ale faktycznie ją przepracować. I wróciłam do początku tego wątku, do Saturna w Rybach - bo może właśnie o to w tym transycie chodzi? Że Saturn wymusza jakieś struktury tam, gdzie Ryby wolałyby po prostu odpłynąć?
Ale chwila - czy Saturn naprawdę 'wymusza' cokolwiek, czy my przypisujemy Saturnowi winę za to, że sami unikamy pracy? Serio, nie złośliwie pytam. Bo słyszę w tym wątku dużo 'Saturn każe', 'tranzyt daje się we znaki' - i zastanawiam się czy to nie jest sposób na zdejmowanie odpowiedzialności z siebie.
Słucham tej rozmowy i mam poczucie, że kręcimy się wokół czegoś, czego nikt nie chce powiedzieć wprost. Że może to wszystko - astrologia, runy, czakry - jest przede wszystkim o tym, żebyśmy mieli jakiś sposób na rozmawianie z samymi sobą. I nie wiem czy to jest osłabiające to przekonanie, czy raczej... uczciwe?
To wcale nie jest głupie. Myślę że większość z nas to zna - ten moment gdy ktoś pyta 'i co, naprawdę wierzysz w te gwiazdy?' i nagle trzeba albo tłumaczyć, albo się śmiać razem z nimi. Ale chyba to jest właśnie test tego co Leontyna pisała o Saturnie - czy potrafię stać przy tym co mi służy bez zewnętrznego potwierdzenia?
A ja mam inny problem z tym wątkiem - wy wszyscy mówicie o Saturnie, Księżycu, tranzytach, a ja nadal nie wiem czy to w ogóle dotyczy mojego natalu. Jak mam w ogóle zacząć sprawdzać czy ta cała konfiguracja mnie dotyczy? Bo słuchając was mam poczucie że tak, ale nie mam jak zweryfikować.
Anielka, dobrze że pytasz, bo ja też na początku byłam zagubiona z tym natalem. Ale wróćmy na chwilę do tego co Kazia napisała - o staniu przy tym co mi służy bez zewnętrznego potwierdzenia. Bo właśnie to chyba jest esencja Saturna w Rybach, przynajmniej dla mnie. Ryby chcą się rozpuścić w tym co piękne i duchowe, a Saturn pyta: ale dlaczego właściwie? I to pytanie mnie trochę boli, ale w dobry sposób.
