No i właśnie zastanawiam się nad pewną sprawą, która nie daje mi spokoju 🙂 Chodzi o pewnego mężczyznę, z którym się poznałam... on urodził się 2 lipca 1973 roku, ja jestem z 9 grudnia 1978. Ta znajomość trochę mnie intyguje i szczerze mówiąc nie wiem co myśleć o tym wszystkim.
Czy ktoś może mi powiedzieć jak to widzicie, czy ta relacja ma w ogóle jakieś przyszłość? Czy coś jeszcze z tego wyniknie, czy może to już koniec tej historii? Bardzo jestem ciekawa co z tego może wyniknąć, bo sama nie potrafię tego ocenić z dystansu...
Bardzo trudny temat, serio. Nie wiem od czego zacząć, bo tu chodzi o tyle różnych warstw naraz...
Ile włożysz, tyle dostaniesz. To chyba najkrótsza, ale też najuczciwsza odpowiedź na pytanie o takie znajomości. Nie ma tu żadnych skrótów ani cudownych metod... im więcej uwagi, otwartości i prawdziwego zaangażowania wkładamy w relację, tym więcej z niej wynosimy. Tak to po prostu działa, w każdym wymiarze.
