Ostatnio wróciłam do swojego natalu i utknęłam przy Księżycu w Domu Drugim. Zawsze czułam że moje poczucie bezpieczeństwa jest jakoś dziwnie związane z tym ile mam na koncie, ale myślałam że to po prostu strach przed biedą wyniesiony z dzieciństwa. A tu sie okazuje że mam Księżyc dokładnie w II Domu, w Raku jeszcze do tego. Czy to mozliwe że dosłownie czuje sie emocjonalnie stabilna tylko wtedy kiedy mam odłożone jakies pieniadze? Że jak konto jest puste, to mam lęk egzystencjalny, nie tylko praktyczny? Chciałabym usłyszec czy ktoś jeszcze ma podobne ustawienie i jak to u siebie obserwuje.
Księżyc w II Domu to klasyczne ustawienie gdzie emocje są mocno sprzęzone z materią. Nie tylko pieniadze, ale wszystko co daje poczucie posiadania - jedzenie, dom, rzeczy. Tylko ze tutaj Rak wzmacnia to podwojnie bo Księżyc jest tu jak u siebie. To nie jest przypadkowy strach, to głęboka potrzeba emocjonalna wyrażona przez materię. Powiedz mi - czy to dotyczy tylko kasy, czy tez np. gromadzisz jedzenie, masz duzo zapasow w domu i to tez cie uspokaja?
To co opisujesz brzmi jak klasyczna odpowiedź na brak bezpieczenstwa zakodowany przez Ksiezyc. tylko chciałabym zapytac - czy zastanawiałas sie nad tym ze to poczucie bezpieczenstwa przez posiadanie nigdy tak naprawde nie zostaje zaspokojone? Bo to jest pułapka II Domu z Ksiezycem - mozna wiecznie gromadzic i nigdy nie poczuc ze wystarczy. i nikomu tu nie mowie ze jest inaczej, bo sama to znam.
O matko właśnie czytam ten watek i mam ciarki. Sprawdziłam swój natal i mam Księżyc w II Domu w Skorpionie. Czy to oznacza coś innego niż Rak? Bo ja nie gromadzę rzeczy, ale mam obsesje na punkcie kontroli finansow, sprawdzam konto kilka razy dziennie. Czy Skorpion tutaj zmienia wydźwięk całości?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie, bo prowadzę notatki od dłuższego czasu. czy ktoś z was obserwował jak tranzyt Plutona przez II Dom wpłynął na ten wzorzec? Mam w notatkach kilka przypadkow z kręgu znajomych, gdzie osoby z Księżycem w II Domu przechodziły przez Plutona i to był totalny przewrót wartości materialnych. Nie tylko straty, ale takie głębokie przewartościowanie - co tak naprawdę daje poczucie bezpieczeństwa.
Dokładnie takie wzorce mam zapisane. Pluton przez II Dom prawie zawsze przynosi najpierw jakieś rozsypanie sie starego systemu bezpieczeństwa, a potem - i to jest klucz - zbudowanie nowego ale na głębszych fundamentach. Tylko to "najpierw" potrafi być bardzo bolesne. Jak długo trwał u ciebie ten przewrót?
Czytam z wypiekami! Mam Księżyc w II Domu w Byku i zawsze myślałam ze po prostu jestem materialistka i powinnam sie tego wstydzic. A tu wychodzi ze to moze byc głębsza potrzeba emocjonalna. Ta rozmowa otworzyła mi oczy. Czy Byk w II Domu przy Księżycu to duzo silniejsze niż inne znaki, bo Byk to chyba jest znak II Domu?
Czy Księżyc w II Domu to coś co widac tez w kartach Tarota? Pytam bo niedawno wyciagnełam Hierofanta w pozycji dotyczacej finansów i zastanawialam sie czy to moze miec zwiazek z jakims głebszym wzorcem. Nie znam sie na astrologii za dobrze ale ta rozmowa brzmi znajomo.
Wróćmy na chwile do głównego pytania, bo rozmowa sie trochę rozeszła. Autorka pytała czy poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego zależy od pieniędzy przy Księżycu w II Domu. Moim zdaniem odpowiedź brzmi: zależy od całego wykresu. Sama mam stelium w II Domu i bez sprawdzenia aspektów do Księżyca, do władcy II Domu i do Saturna ta interpretacja jest niepełna. Jakie masz aspekty do swojego Księżyca?
trygon z Jowiszem przy Księżycu w II to spora ulga - sugeruje że mimo lęku o bezpieczeństwo materialne jakoś zawsze wychodzi sie na prostą, zasoby sie pojawiają. Ale kwadrat z Marsem to tarcie - impulsywne decyzje finansowe, które mogą niszczyć to co Jowisz zbudował. Czy zdarza ci sie działać pochopnie w sprawach finansowych pod wpływem emocji?
Obserwuję ten wątek i chcę dodać coś od siebie. Miałam kilka klientek z Księżycem w II Domu i za każdym razem gdy pytałam co daje im poczucie spokoju, mówiły o pieniądzach albo posiadaniu. Ale to co je odróżniało to stopień świadomości tego mechanizmu. Te które to rozumiały, mogły go okiełznać. Te które nie wiedziały, wpadały w pętle - zarabiały więcej i bardziej się bały straty. Czy ktoś z was próbował świadomie przeprogramować ten schemat?
Dobra bo serio pytam - afirmacje? Słyszałam to już ze sto razy i szczerze powiem, próbowałam i nic z tego nie wyszło. Czy jest coś konkretniejszego niż "powtarzaj sobie że jesteś bezpieczna"?
To nie jest kwestia afirmacji jako techniki, tylko zrozumienia co tak naprawde sie powtarza. Jesli Ksiezyc w II Domu daje ci poczucie ze bez pieniedzy nie istniejesz - to afirmacja "jestem bezpieczna" bedzie pusta, bo nie trafia w rdzen. Pytanie jest głebsze: co konkretnie sie dzieje w ciele kiedy konto jest puste? Gdzie to czujesz?
O rany, nie brzmi dziwnie, ja miałam dokładnie to samo. Ten żołądek to zresztą miejsce które wiele osób z tym Księżycem opisuje bardzo podobnie. Zastanawiam sie czy to jest ta sama energia co Cesia opisywała przy Plutonie - że to fizyczne zanim staje sie mentalne.
mam to zapisane! Kilka osób które obserwowałam przy tranzycie Plutona przez II Dom opisywało właśnie reakcje somatyczne - napiecie w brzuchu, problem ze snem, drzenie rąk przy patrzeniu na wyciągi. i to było zanim w ogóle zaczęły myśleć o tym emocjonalnie. jakby ciało wiedziało wcześniej. Czy twoje zapiski z tamtego okresu coś takiego potwierdzają?
To co opisujecie z tym żołądkiem uderza mnie, bo w pracy ze snami słyszę podobne rzeczy. Ludzie śnią o pustych portfelach, zgubionych portmonetkach i budza sie z dokładnie takim ściskiem. Zastanawiam sie czy to jest ten sam mechanizm - Księżyc pracuje przez sen i przez ciało jednocześnie?
O rany, Skorpion i te dramatyczne sny - teraz mi sie wszystko układa. Śniłam ostatnio że ktoś włamuje sie do mojego konta i nie mogę zadzwonić na policję, telefon nie działa. Budziłam sie z paniką. I to było akurat kiedy w pracy zaczęły sie plotki o zwolnieniach. Czyli ciało i sen wiedziały zanim rozum to przetrawił? 🙂
Wracając do pytania Mleczni o to co robic praktycznie - praca z Księżycem w II Domu to nie jest kwestia techniki, to jest kwestia kontaktu z tym miejscem w sobie które naprawdę wierzy że bez zasobów zniknie. I to sie robi przez doświadczenie, nie przez myślenie. Pytanie do tych z was które przez to przeszły: co konkretnie zmieniło wasze odczucie bezpieczeństwa, nie przekonanie, ale właśnie odczucie?
U mnie to było doświadczenie tego że przeżyłam mimo iż straciłam prawie wszystko finansowo. Nie teoretycznie - fizycznie, kalendarzowo. Siedziałam z kontem w okolicach zera i następnego dnia wstałam, zjadłam śniadanie, żyłam. Brzmi banalnie, ale dla Księżyca w II to był szok. Jakby musiało sie wydarzyć naprawdę żeby mózg uwierzył. 😉
Dokładnie to samo słyszałam od znajomej z podobnym układem. Że dopiero gdy przeszła przez to czego sie najbardziej bała, coś w niej puściło. Ale mam pytanie - czy to znaczy że Pluton przez II Dom jest jakimś wymaganym doświadczeniem? Bo to brzmi trochę jak "musisz stracić żeby zyskać" i szczerze nie wiem czy tak to działa. Może ktoś ma inny przykład?
Dziennik emocji finansowych - to ciekawe! Ale jak to sie ma do astrologii, w sensie - czy konkretne dni księżycowe mają wpływ na to co sie w takim dzienniku pojawia? Bo słyszałam ze nów i pełnia mają związek z emocjami.
Akurat śledzę cykle księżycowe od dłuższego czasu i prowadzę podobne notatki. Przy pełni naprawdę coś sie intensyfikuje w kwestiach II Domu, szczególnie jeśli pełnia wypada w znaku związanym z finansami - Byk albo Skorpion. Kilka razy miałam przy takiej pełni nagłe poczucie paniki bez powodu, a potem okazywało sie że dostałam jakiś nieoczekiwany rachunek albo była zmiana w pracy. Czy to Księżyc mnie ostrzegał czy po prostu byłam bardziej wrażliwa - nie wiem.
Czytam ten watek z mieszanymi uczuciami, bo część z was mówi o bardzo konkretnych doswiadczeniach i to rozumiem, ale zastanawiam sie - jak odróżnić że to naprawde Księżyc w II Domu działa, a nie po prostu ogólny lęk o pieniadze który ma chyba każdy? Serio pytam, nie chce byc sceptyczna dla zasady, ale chce zrozumiec gdzie jest ta granica.
Właśnie to jest coś co mam w notatkach ale nie umiałam jeszcze dobrze opisać. Kilka osób które śledziłam przez kilka lat - tak, próg rośnie, ale nie równomiernie. Po pierwszym dużym tranzycie Plutona duży skok, potem długi spokój, a przy kolejnym mocnym aspekcie znowu gwałtowna zmiana. To nie jest linia prosta w górę. Mam tez jeden przypadek gdzie cofnęło sie prawie do punktu wyjścia po bardzo trudnym roku życiowym, jakby zewnętrzny kryzys nadpisał wcześniejszą pracę. I to mnie niepokoi najbardziej. Ma ktoś w swoich obserwacjach podobny przypadek cofnięcia? Bo jeśli tak, to ten próg wcale nie jest trwały, a to zmienia całą naszą rozmowę.
