Chciałam poruszyć temat, który chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Koniunkcja w astrologii jest zawsze opisywana jako "połączenie siły" dwóch planet, ale czy to zawsze oznacza wzmocnienie w pozytywnym sensie? Bo mam wrażenie, że niektóre koniunkcje, szczególnie te z Saturnem, Chironem albo Południowym Węzłem, działają zupełnie inaczej. Zamiast wzmacniać, jakby uaktywniają stare rany. Czy w ogóle macie poczucie, że pewne konfiguracje w natalu mapują miejsca, gdzie sie człowiek kaleczy w kółko przez całe życie?
No ludzie! to świetne pytanie i myślę że odpowiedź zależy bardzo od tego, jakie planety wchodzą w koniunkcję. Chiron koniunkcja Księżyc to jest inny typ bólu niż powiedzmy Słońce koniunkcja Mars. Przy tym pierwszym masz coś naprawdę głębokiego, związanego z emocjonalną raną z dzieciństwa. przy Słońce-Mars dostajesz raczej nadmiar energii, ktory moze niszczyć, ale to nie jest to samo co rana. Więc nie powiedziałabym że wszystkie koniunkcje "mapują rany", tylko te z planetoidami bólu, jeśli można to tak nazwać.
Ja tam czytałam, że koniunkcja to zawsze wzmocnienie, niezależnie od planet. Co do Chirona, to owszem, jest trudny, ale Saturn też nie daje przyjemnych koniunkcji. U mnie Saturn na Słońcu i całe życie czuję się jakbym cos musiała udowadniać. 🙁
Czytam ten wątek i mam pytanie, bo sama próbuję zrozumieć swój natal. Czy koniunkcja zawsze działa silniej niż opozycja albo kwadrat? Bo słyszałam rozne opinie na ten temat. I czy w kontekście tych ran, o których piszecie, to koniunkcja jest gorsza niż kwadrat na przykład?
A czy da się jakoś szybko sprawdzić, czy w swoim natalu ma się jakieś takie trudne koniunkcje? Bo sama nie umiem tego odczytać, za dużo tego wszystkiego na tym kole.
Mam Marsa koniunkcja Pluton w natalu i powiem wam, to jest naprawdę mocna energia. Nie powiedziałbym ze to rana, raczej cos co napędza, ale intensywnie. Pluton zawsze transformuje to co dotknie, więc Mars przy Plutonie to Marsa ktory przechodzi przez ogień. to chyba nie pasuje do tematu tych ran?
I tutaj jest sedno tego wątku chyba. Koniunkcja nie powoduje ze "masz taki charakter". Ona opisuje wzorzec energetyczny, który z czegoś wynika. Pytanie czy te wzorce razem, wiele koniunkcji naraz, mogą tworzyć mapę ran. Ja na przykład poza tą Wenus-Węzeł mam jeszcze Chiron na Ascendencie. I jak to zestawiam razem, to widzę pewną historię. Ale to nie jest tak, że każda koniunkcja z osobna coś mi "robi". To całość.
a co z konjuncją dwóch trudnych planet, jak Saturn z Neptunem? bo cos kiedyś czytałam ze to szczególnie trudne bo jedna planeta rozmywa drugą i człowiek nie wie co jest realne
Wracając do pytania z pierwszego posta, bo wątek trochę się rozpłynął. Czy "wszystkie koniunkcje mapują rany"? Nie. Ale myślę ze każda koniunkcja z udziałem Chirona, Saturna, Neptuna i Węzłów może być miejscem, gdzie widać stary ból. Dodałabym jeszcze dwdwunasty dom do analizy. Planety w dwunastym, nawet jeśli nie tworzą ścisłej koniunkcji, działają podobnie do Chirona, czyli coś zakopane, trudne do świadomego dosięgnięcia. 😉
I tu bym chciała dopytać wszystkich, bo to jest dla mnie otwarte pytanie: czy myślicie że suma koniunkcji w natalu tworzy spójny obraz? Tzn. czy jeśli masz pięć takich trudnych konfiguracji, to one razem opowiadają jedną historię rany, czy to raczej pięć oddzielnych tematów? bo z mojego doświadczenia te rzeczy sie przenikają, ale nie zawsze.
No ludzie! zostawię to pytanie otwarte, bo naprawdę chciałabym usłyszeć co myślicie. Czy te trudne koniunkcje razem tworzą jedną narrację, czy raczej kilka niezależnych ran?
Dla mnie to jedna narracja. Patrząc na swój natal widzę, że te trudne konfiguracje kręcą sie wokół jednego tematu, relacje i granice. Wenus-Węzeł Południowy, Saturn-Księżyc, Chiron w siódmym. Wszystko to mówi to samo, tylko różnymi głosami.
Ja powiem inaczej. U mnie Saturn na Słońcu i Chiron w pierwszym domu i to jest ten sam temat, kim jestem i czy mam prawo być. Nikt mi tego nie musiał tłumaczyć, sama to wiedziałam na długo zanim ktokolwiek mi to powiedział. 🙂
Przepraszam, ze wchodzę z takim podstawowym pytaniem ale nie rozumiem jednej rzeczy. Czy to znaczy, że ktoś z dużą ilością tych trudnych koniunkcji ma po prostu trudniejsze życie? Bo troche tak to brzmi i to mnie niepokoi jeśli chodzi o mój własny natal.
A mnie ciekawi co to znaczy "praca" z koniunkcją. Bo jak sie z tym pracuje? Medytacja? Terapia? Jakieś rytuały? Pytam serio, bo słyszę ze trzeba pracować z aspektami, ale nikt nie mówi jak.
Ale chwilę. Czemu zakładamy, że każda koniunkcja wymaga "pracy" i "uzdrawiania"? Mój Mars-Pluton napędza mnie. Dzięki temu kończę projekty ktore inni rzucają. Może nie wszystko wymaga naprawy?
Myślę, ze rana to jest wtedy, kiedy dana energia działa automatycznie, bez twojego wyboru. Jeśli Mars-Pluton u ciebie jest świadomy i ty go używasz, to jedno. Jeśli reagujesz nim bez refleksji, to drugie. Może to jest klucz do całego pytania z tego wątku, koniunkcja jest raną tam, gdzie nie ma świadomości.
o właśnie, to mi pasuje. Ale jak to sprawdzić u siebe? Znaczy jak rozpoznać, ze reaguję automatycznie a nie świadomei? Wiem że to troche filozoficzne pytanie ale serio sie zastanawiam
A ja mam pytanie które mnie nurtuje od kilku postów. Mówimy o Chironie i Saturnie jako głównych "ranach", ale w moim natalu mam jeszcze Węzeł Południowy w koniunkcji z Neptunem i zastanawiam się czy to tez wchodzi w tę kategorię. Czy Węzły wogóle mogą być częścią tego mapowania ran o którym tu rozmawiamy?
a czy te rany mozna miec w jakims innym miejscu niz koniunkcja? bo mam Chirona w opozycji do slonca i zastanawiam sie czy to tez jest ta sama kategoria o ktorej mowicie czy juz cos innego 🙂
Zaraz ale wróćmy na chwilę do tego co powiedziała Sylka wcześniej, ze nie każdy musi latami chodzić na terapię. Bo ja mam wrażenie, że w tej rozmowie astrologia i terapia są traktowane jako jedno i to samo, a to nie jest przecież to samo. Można pracować z aspektami przez medytację, przez rytuały, przez świadomość, nie tylko przez terapię.
Czakra serca a Saturn na Słońcu to u mnie te same tematy. Czuję to. Nie wiem czy to naukowe ale działam na wyczucie od lat i dla mnie to jest spójne. Zresztą kiedy zaczęłam pracować z kamieniami na czakrę serca, otworzyło sie we mnie cos co też widać w natalu, Wenus zaczęła się uruchamiać.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno zastrzeżenie do całej rozmowy. Mówimy o koniunkcjach jako ranach, ale pierwotne pytanie dotyczyło tego czy wszystkie koniunkcje są połączeniami siły. Te dwie rzeczy wcale nie są sprzeczne. Rana może być źródłem siły. Może właśnie o to chodzi, ze te trudne połączenia są źródłem siły właśnie dlatego, że zostały przepracowane. Bez rany nie ma tej głębi.
Przepraszam że sie wtrącę, dopiero zaczynam rozumieć to co piszecie, ale czy dobrze rozumiem, że ta koniunkcja może być czymś dobrym i złym jednocześnie? Bo myślałam że koniunkcja to zawsze dobra rzecz w horoskopie, takie wzmocnienie. Chyba się myliłam.
Wracam do swojego pytania z poprzednich postów o Węzeł Południowy w koniunkcji z Neptunem, bo nie do końca dostałam odpowiedź. Runiarka pisała o rozmyciu i ucieczce, ale co to znaczy praktycznie? że mam porblem z ustawianiem granic? bo to by pasowało do mojego życia. 😛
Czytam to od początku i mam jedno pytanie ktore mi chodzi po głowie. Wszystkie te koniunkcje, rany, Chiron, Saturn, to dotyczy tylko konkretnych planet czy każda koniunkcja między dowolnymi planetami może potencjalnie być "raną"? Bo na przykład co z koniunkcją Jowisza i Wenus, to też może boleć?
