Wróćmy do pytania Konwalii bo ono jest na prawdę kluczowe dla tego eksperymentu. Jeśli medytujemy też w innych godzinach i porównujemy,to chyba musimy być bardzo uczciwe w notatkach - bo łatwo jest nieświadomie opisywać tę "wybraną" godzinę bardziej szczegółowo albo z większą uwagą, tylko dlatego że na niej skupiamy uwagę. I wtedy wynik nie powie nam nic o godzinach planetarnych, tylko o tym jak działa selektywna uwaga
No właśnie to mnie zastanawia od początku tej rozmowy o eksperymencie. Część tego co czujemy może wynikać z samego faktu że wiemy w jakiej godzinie jesteśmy. Jak wchodzę w godzinę Saturna z nastawieniem na skupienie i granice, to już sama intencja mnie kształtuje. Czy wtedy badamy godziny planetarne, czy badamy moc własnej intencji? Bo to są dla mnie dwie różne rzeczy. 🙂
Tylko że ja nie wiem czy to rozróżnienie ma dla mnie znaczenie praktyczne. Serio. Jeśli medytacja w godzinie Merkurego regularnie daje mi inne stany niż w godzinie Saturna - czy obchodzi mnie czy to "Merkury" czy mój umysł? Efekt jest efektem. Czy nie o to chodzi?
Chcę tu dodać coś co może być ważne dla całej tej dyskusji o eksperymencie i o tym co właściwie mierzymy. W tradycji hermetycznej godziny planetarne nie były traktowane jako coś zewnętrznego co na nas "działa" jak prąd elektryczny. Były raczej traktowane jako rytm który współbrzmi z ludzkimi możliwościami. Oznacza to że twoja świadomość tego rytmu jest jego częścią, a nie zakłóceniem. Więc pytanie Irgi i Dewanny niekoniecznie są sprzeczne - one opisują dwa poziomy tego samego zjawiska.
Ojejku, nie mieszajmy fizyki kwantowej do astrologii bo to droga donikąd i zawsze kończy się nieporozumieniem. Ale samo pytanie Sasanki jest trafne - czy system jest relacyjny czy deterministyczny. I to jest na prawdę stare pytanie w astrologii, nie tylko tu na forum. Jedni traktują planety jako przyczyny, inni jako znaki. To robi ogromną różnicę w tym jak konstruujemy jakikolwiek eksperyment.
Przyznam że ta rozmowa trochę mi głowę miesza, ale w dobry sposób. Zaczęłam od pytania o autentyczność używania aplikacji i skończyłam przy pytaniu o to czy godziny planetarne są przyczynowe czy symboliczne. Mam wrażenie że eksperyment który zaproponowała Wieszczka warto zrobić choćby po to żeby mieć własny materiał do tej dyskusji, nawet jeśli nie udowodni nam nic ostatecznie. W sumie im dłużej o tym myślę, tym więcej mam wątpliwości.
