Droga wróżko, dziękuję za odpowiedź na mój poprzedni wątek.
Byłam zgodnie z sugestią dzisiaj u wróżki i przyznam, że wróciłam całkowicie załamana. Wszystko jest złe w moim życiu:
mąż nie ten, demon, który mnie niszczy i przez którego mogę skończyć źle,
kochanek nie kocha i jestem jego zabawką (taki sam egoista, bo podobno bliźniaki takie są),
a moje niepełnosprawne dziecko będzie wymagało mojej opieki przez całe życie.
Przyznam, że jestem kompletnie załamana i już nie widzę przed sobą nic dobrego. Czy tarot może się mylić, czy może być inaczej?
Jeśli zobaczysz coś pozytywnego w mojej astrologii, to proszę, daj mi znać.
19.12.1968, urodzona w Tychach, godz. około 22
Witam serdecznie,
czasem tak jest, że wróżki mówią zupełnie nie to, co chciałoby się usłyszeć. W wielu przypadkach są to jednak tylko sugestie, a opisaną przez karty przyszłość można zmienić, przede wszystkim własnym działaniem i siłą charakteru. Trzeba tylko wiedzieć, czego się chce, a czego nie, i czego się od innych oczekuje.
Wróżka może opisać Pani sytuację i wariant przyszłości, jaki z niej MOŻE wyniknąć, ale nie podejmie za Panią decyzji, które tę przyszłość zmienią, ani nie rzuci magicznego czaru na osoby wokół Pani.
Sytuacja w Pani małżeństwie nie jest dobra, a intencje żonatego mężczyzny ingerującego w cudzy związek często można postawić pod dużym znakiem zapytania. Nad tą częścią wróżby powinna się Pani moim zdaniem zastanowić. Co innego bowiem dramatyczny i porywający romans, a zupełnie co innego stanąć na sali sądowej naprzeciw byłej żony, a w Pani przypadku męża.
O wiele mniej przejmowałabym się wróżbą dotyczącą zdrowia dziecka. Medycyna dawno prześcignęła to, co widać w kartach, a poza tym, żeby wypowiadać się o przebiegu choroby, trzeba być i wróżką, i lekarzem, albo choćby szczerze i długo interesować się medycyną.
Dlatego radzę się nie załamywać, tylko potraktować całą sprawę jako magiczną konsultację i wydarzenie godne przemyślenia, a nie jako sztywny wariant przyszłości, która Panią wbrew woli dopadnie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę odwagi i szczerości w porządkowaniu własnych spraw, chyba że uzna Pani, że lepiej zachować istniejący stan rzeczy,
Aldona Rutecka
