Zapytałem karty czy ta osoba się odezwie w Walentynki, na chwilę obecną między nami nie ma żadnego kontaktu.
Śmierć to transformacja, zmiana, coś musi umrzec żeby mogło narodzic się coś nowego. Nie postrzegam tej karty jednoznacznie negatywnie.
Można to czytać tak, że umiera ta stara cisza między nami, ten zastój, a Moc wskazuje że on się przełamie i w końcu napisze. Albo po prostu mówi nam że kontaktu nie bedzie i tyle.
Macie jakieś przemyślenia na ten temat?
Nie jest to proste do zinterpretowania. Śmierć co prawda nie musi być czymś złym, ale to jednak WA i ta karta niesie ze sobą bardzo ciężką, nieprzyjemną energię przemiany. Tu myślę że sporo zależy od tego, jak długo trwa ta cisza, co ją wywołało i kto pierwszy się wycofał. Bo Śmierć to dla mnie nie jest coś gwałtownego jak Wieża, nie ma tamtej radykalności. To długi, mozolny proces, który trwa i trwa, i zmienia człowieka w jakiś głęboki sposób.
W karcie Moc widze możliwość odzyskania własnej siły. Może on się odezwie i wyciągnie rękę, ale gdyby tak się stało... to byłby naprawdę spektakularny powrót, z pełnym wybaczeniem i jakimś fundamentalnym rozliczeniem z przeszłością. Szczerze watpię czy go na to stać. Nie wiem też czy jego charakter pasuje do tej intensywności, jaką czuć w waszej relacji.
Moc może oznaczać po prostu pożegnanie z tym co bylo i odzyskanie równowagi, spokoju. Zarówno jego jak i Twoje. Pogodzenie się z rozstaniem i pójście do przodu z poczuciem, że znowu stoisz na własnych nogach.
Może byś sprecyzowała pytanie, dodała jakieś szczegóły?
Który numer przypisałeś Mocy w swojej talii?
