Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś,co morze brzmieć dziwnie ale chyba nie jestem jedyna. Mam koleżankę, która robi afirmacje od jakichś dwóch lat i z początku mówiła że jej to pomaga że wstaje rano z energią, planuje dzień, wszystko gra. A teraz siada z kubkiem kawy, odpala playlistę z afirmacjami na youtubie i... to jest jej poranek. Cały. Nie wychodzi, nie dzwoni, nie szuka pracy, nic. Mówi że "pracuje nad sobą" i że "energia musi dojrzeć". I tu się zatrzymałam, bo kiedy afirmacje przestają być wsparciem, a zaczynają być wymówką zeby nie ruszać sie z kanapy? Czy to w ogóle ma jakąś nazwę w tej tradycji? Bo mnie to zaczyna wyglądać jak bardzo ładnie opakowane unikanie życia.
O, trafiony temat. tesz przez jakiś czas byłem w tym miejscu, serio :/ Robiłem rano afirmacje, potem wieczorem, potem jeszcze przed snem i zupełnie szczerze to dawało mi poczucie ze "coś robię", ze "pracuję". Tyle że nic zewnętrznego się nie zmieniało, bo wszystko zostało w głowie i w zeszycie. uff, gdzieś czytałem, że to się nazywa pozytywne złudzenie sprawczości albo jakoś tak - mam wrażenie ze energia afirmacji wymaga jakiegoś wyjścia na zewnątrz bo inaczej tylko kręci się w kółko w środku. Nie wiem, morze ktoś to lepiej wytłumaczy?
Rasphul ma rację w tym co mówi o przeprogramowaniu, ale brakuje mi tutaj jednej warstwy. Afirmacja zmienia wibrację, to fakt, ale zmiana wibracji to nie jest stan spoczynku, to jest impuls. Jak ciało staje się lżejsze w środku, naturalnie chce się poruszyć. Jeśli ktos po roku afirmacji siedzi bez ruchu, to pytanie jest nie o afirmacje, tylko o to co blokuje ten ruch. Może afirmacje nie docierają do głębszej warstwy i tylko przykrywają coś, co leży niżej. to jest zupełnie inny problem niż sama praktyka.
Moim zdaniem najprostszy znak jest taki: czy ta praktyka zwiększa twój kontakt z rzeczywistością, czy go zmniejsza? Jeśli po miesiącu masz więcej odwagi żeby zadzwonić, napisać, wyjść, porozmawiać, to idzie w dobrym kierunku. Jeśli po roku masz mniej kontaktów, mniej wychodzisz, masz gotowe wytłumaczenie dla każdej rzeczy której nie zrobiłeś, to coś jest nie tak... I to jest do sprawdzenia bez żadnej teorii, czysto obserwacyjnie.
A czy afirmacje mogą uzależniać? serio pytam bo trochę to co opisujecie brzmi jak uzależnienie od dobrego samopoczucia bez wysiłku. robie afirmacje, czuje sie OK przez chwile i to mi wystarczy. nie musie nic robic wiecej. Nie wiem czy to ma sens co pisze ale jakoś tak to odczytuje 😉
Lalik, myśle że cos w tym jest. jak pracuję z czakrami to też mozna wpaść w pętle - medutujesz, ładnie ci, wszystko gra, a potem wychodzisz do sklepu i z powrotem cie ogarnia to samo co było. Afirmacja powinna cos zmieniać na poziomie energetycznym, a jak nie zmienia, to albo trafia na opór blokady, albo po prostu jest zbyt ogólna i nie dociera do pola ktore trzeba ruszyc ^^ Jak ta koleżanka o której piszesz Felicytka robi te afirmacje - czy ona same sobie wymysla czy uzywa gotowych?
To akurat wyjaśnia dużo. gotowa afirmcja to cudze zdanie. Możesz je powtarzać godzinami i twój umysł będzie je traktował jak piosenkę w tle, którą zna ale nie ma w niej swojego głosu. Afirmacja musi mieć punkt zaczepienia w twoim własnym doświadczeniu, żeby cokolwiek ruszyć. "Jestem pełna energii i zdrowia" wypowiedziane przez kogoś kto czuje się beznadziejnie to albo wywoła opór wewnętrzny, albo przejdzie bokiem jak woda po szybie. Stąd ta pustynia po roku robienia.
No, ciekawe czy numerologia ma tu coś do powiedzenia bo czytałem gdzieś ze osoby z pewnym numerem drogi życia mają naturalny opór przed działaniem i afirmacje mogą u nich działac inaczej. czy ktos coś o tym wie? To mogłoby tłumaczyć dlacego u jednych działa a u drugich nie.
Wracając do pytania z początku, bo mnie ono nie opuszcza. Napisałaś "jak rozpoznać problem" i to jest hyba najtrudniejsza część. Bo osoba która jest w tym schemacie, będzie miała gotowe odpowiedzi na każdą wątpliwość 🙂 "Jestem w procesie", "energia potrzebuje czasu", "nie rozumiesz tej pracy". Widziałam to u znajomej i u siebie w mniejszym stopniu. Jedyne co mi wtedy pomogło to konkretne pytanie: co konkretnie zrobiłam inaczej w ostatnich dwóch tygodniach, nie w głowie, tylko w rzeczywistości. ojejku, I jak nie mam odpowiedzi, to wiem gdzie jestem.
