Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają na osoby które są w wczesnym stadium uzależnienia


Wpisy: 25
Rozpoczynający temat
(@bronek58)
Połączone: 2 lata temu

Cześć, mam dość specyficzne pytanie i nie wiem czy to tu dobry dział, ale wydaje mi sie że tak. chodzi o to że mam kumpla ktory - nie będę owijał w bawełnę - zaczął mieć problem z alkoholem. Na razie to jeszcze nie jest coś strasznego, ale widać że idzie w złym kierunku. Gdzieś czytałem że afirmacje pomagają przy nałogach, że umysł można przeprogramować i te rzeczy. Ale zastanawiam się czy to ma sens jeśli on sam jeszcze nie do końca przyznaje się przed sobą że ma problem? bo afirmacje hyba wymagają jakiegoś własnego zaangażowania, nie?


Odpowiedz
28 odpowiedzi
Wpisy: 195
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

No to jest wlasnie sedno sprawy. afirmacje bez własnej woli to jak nabijanie energii do kamienia który ktos inny bedzie nosił - bez jego wiedzy i zgody. energia nie popłynie tam gdzie powinna. Twój kumpel musi chcieć zmiany, inaczej nawet najlepsza afirmacja nic nie zrobi. mózg po prostu odrzuci wszystko co jest sprzeczne z jego aktualnym przekonaniem o sobie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Bronek zatrzymaj się chwilę z tym porównaniem do nabijania energii, bo mieszasz ze sobą dwie zupełnie różne rzeczy. Afirmacje to nie jest ładowanie energii do przedmiotu i nie działa na tej samej zasadzie. Tu chodzi o pracę z własnym umysłem, o powtarzanie stwierdzeń które z czasem zmieniają wzorce myślenia. To nie magia w sensie energetycznym, to bardziej psychologia świadomości. I masz rację w jednym: bez własnego zaangażowania afirmacje nie zadziałają. Ale powód jest inny niż myślisz.


Odpowiedz
(@bronek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Rasphul a jaki jest ten powód? Pytam serio, bo zależy mi żeby zrozumieć jak to działa a nie tylko dostać gotową odpowiedź


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, spróbuję po ludzku. Afirmacja żeby działała musi zostać zaakceptowana przez umysł jako coś możliwego do osiągnięcia. Jeśli ktoś mówi sobie "jestem wolny od nałogu" a jednocześnie głęboko w środku czuje że to nieprawda i nawet nie uważa że ma problem, to umysł nie przyjmuje tego jako sygnału do zmiany, tylko jako szum który ignoruje. W psychologii mówi się o dysonansie poznawczym. Wczesne stadium uzależnienia to właśnie ten moment kiedy osoba często jeszcze racjonalizuje swoje zachowanie. "Piję bo lubię, nie dlatego że muszę." Afirmacje mogą wtedy działać ale tylko jeśli trafiają w to co osoba już gdzieś czuje jako problem, choćby mały głosik z tyłu głowy


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@wilczomlecz07)
Połączone: 3 lata temu

No ale zaraz jeśli ten kumpel sam nie chce to co go pytacie o afirmacje? Może lepiej żeby sam tu napisał zamiast kolega za niego? mnie interesuje czy ktoś sam przez to przechodził i afirmacje pomogły. Bo teoria teorią ale co z praktyką.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Wilczomlecz07 ma rację że praktyka to jedno, ale rozumiem że Bronek58 pyta w imieniu kogoś bliskiego bo martwi się i szuka czy ma sens polecanie tej metody. I to jest uczciwe pytanie. Ja znam przypadek z życia - nie będę wchodzić w szczegóły - gdzie osoba zaczęła pracować z afirmacjami po tym jak sama zidentyfikowała u siebie pierwsze sygnały. I to był ten kluczowy moment... Nie że ktoś jej powiedział żeby to robiła, tylko że ona sama zobaczyła wzorzec i się przestraszyła


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Chcę tu dodać jedną rzecz bo czuję że rozmowa trochę mija się z pewnym aspektem. Wczesne stadium uzależnienia to czas kiedy układ nerwowy jest juz zaczyna się przestawiać - fizycznie, nie tylko psychicznie. Afirmacje działają przede wszystkim na poziomie przekonań i samooceny. Mogą być świetnym wsparciem ale muszą być traktowane jako jeden z elementów pracy nad sobą, a nie jako samodzielna metoda. Widziałam sytuacje gdzie ludzie robili afirmacje zamiast szukać realnej pomocy i to ich hamowało, bo czuli że "pracują nad sobą" więc po co cokolwiek więcej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Runiarka70 ale w przypadku wczesnego stadium to chyba nie jest aż taki problem? jeszcze niema tej fizycznej zależności tak silnej, więc praca z umysłem powinna dawać więcej efektów niż na późnym etapie, nie?


Odpowiedz
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Bronek no cóż właśnie nie. To jest częsty błąd w myśleniu. Wczesne stadium to nie znaczy że problem jest mały i łatwy do przeprogramowania afirmacjami. Wczesne stadium to znaczy że jest jeszcze szansa na zmianę bez ciężkiego odwyku, ale to nie jest równoznaczne z tym że praca wyłącznie z umysłem wystarczy. Uzależnienie angażuje mechanizmy nagrody w mózgu na poziomie neurochemicznym. To nie jest kwestia złych przekonań które można zastąpić dobrymi przez powtarzanie zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

No wlasnie to jest cos o czym mało kto mówi na takich forach. Podchodzi się do afirmacji jak do jakiegoś cudownego przycisku reset, a to tak nie działa... Sama używam afirmacji od jakiegoś czasu przy zupełnie innych sprawach i nawet przy zwykłych codziennych blokadach to jest praca na miesiące, nie na tydzień 🙂 A co dopiero przy czymś tak głęboko zakorzenionym jak nałóg.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

Hm, ale czy to znaczy że w ogóle nie warto ich próbować w takiej sytuacji? Czy jest jakiś rodzaj afirmacji który ma większy sens przy uzależnieniu niż inny? Bo czytałam gdzieś że lepiej działają takie które nie są zbyt oderwane od rzeczywistości, że niby zamiast "jestem całkowicie wolny" lepiej "wybieram zdrowie każdego dnia" albo coś takiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Basienka95 to co przeczytałaś ma sens i jest zgodne z tym co obserwuję. Afirmacje sformułowane w czasie teraźniejszym jako deklaracja wyboru, a nie jako twierdzenie faktu, są rzeczywiście łatwiejsze do przyjęcia przez umysł. "Wybieram dziś trzeźwość" jest bardziej prawdopodobne do zaakceptowania niż "jestem wolny od alkoholu" jeśli ktoś akurat ma ochotę na drinka. ale to wciąż tylko jeden kawałek układanki. Przy uzależnieniu kluczowa jest też praca z tym co za nim stoi, z przyczyną, z emocjami których człowiek unika. Afirmacja na wierzchu bez dotknięcia korzenia to jak malowanie ściany bez usunięcia grzyba.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe porównanie Rasphul z tym grzybem... Ale mam pytanie które mnie od początku tego wątku nurtuje: czy ktokolwiek tu ma doświadczenie z tym że afirmacje POMOGŁY w sytuacji nałogowej? Nie teorię, nie analogię, tylko konkretny przypadek. Bo mi się wydaje że ta dyskusja jest dość akademicka jak na forum ezo.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Telesfor pyta o konkrety i to rozumiem. Ja wspomniałam już o znajomej osobie. Ale zeby być fair: nie wiem czy to były afirmacje które zadziałały, czy cały proces w który afirmacje były włączone. Ona robiła równolegle inne rzeczy, zmieniła otoczenie, zaczęła medytować. Trudno wyodrębnić co konkretnie dało efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@wisielczyni)
Połączone: 2 lata temu

To jest w ogóle problem z całą tematyką afirmacji że nie da się oddzielić efektu afirmacji od efektu placebo, od efektu zmiany rutyny, od efektu samego faktu podjęcia decyzji. każdy kto zaczyna robić afirmacje zazwyczaj jednocześnie decyduje że chce coś zmienić, i nie wiadomo czy to afirmacje działają czy ta decyzja.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Ale to nie jest jakiś argument przeciwko afirmacjom, tylko argument że sama decyzja jest potrzebna. co właściwie wraca do punktu wyjścia tego wątku, że bez własnego zaangażowania nic nie ruszy, niezależnie od metody. Wiec może pytanie powinno brzmieć nie "czy afirmacje działają" tylko "jak pomóc komuś dojść do punktu gdzie sam chce cokolwiek zmienić".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Mirka03 no to jest właśnie to o co mi chodzi. bo ten kumpel nie jest w miejscu gdzie sam chce. Ale czasem jak rozmawiamy to widzę że ma przebłyski że coś czuje. Więcej nie powiem bo to nie moje sprawy żeby opisywać :/ Ale wlasnie zastanawiam się czy w takim momencie gdyby on sam spróbował jakiejś prostj afirmacji, to czy to by cos ruszyło, czy by to w ogóle do niego dotarło.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Eh, te przebłyski o których mówisz to jest właśnie okno. Psychologowie nazywają to ambiwalencją i to jest normalny etap przed zmianą. Jeśli twój kumpel sam w takim momencie sięgnie po coś, afirmację, modlitwę, refleksję, cokolwiek, to morze mieć wartość. Ale to musi wyjść od niego. Nie możesz mu wcisnąć afirmacji jak tabletki. Możesz co najwyżej stworzyć przestrzeń gdzie on sam do czegoś dojdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź w tym wątku. dodam tylko że jeśli szukasz konkretnych metod to są afirmacje pisane, mówione i słuchane z nagrania. Przy uzależnieniu ciekawe efekty daje pisanie ich ręcznie każdego ranka, bo angażuje inne obszary mózgu niż samo powtarzanie na głos. Ale to jest propozycja dla osoby która sama chce, nie dla kogoś kto jeszcze się opiera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Runiarka70 to co napisała Runiarka70 o pisaniu ręcznym mnie zatrzymało... Serio, jest jakaś różnica między pisaniem a mówieniem na głos? Bo to brzmi logicznie ale nigdy nie słyszałem żeby ktoś o tym mówił w kontekście uzależnień konkretnie


Odpowiedz
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Telesfor no jest i to całkiem spora. Pisanie ręczne angażuje tzw. kodowanie motoryczne, przez co treść jest przetwarzana wolniej i głęibej niż przy mówieniu albo pisaniu na klawiaturze. przy uzależnieniu to ma znaczenie, bo mózg potrzebuje więcej czasu żeby zaakceptować nową narrację o sobie. Mówienie na głos działa bardziej powierzchniowo, szczególnie na początku. To nie znaczy że jest złe, ale przy uzależnieniu pisanie daje lepszy grunt pod późniejsze zmiany zachowania 🙂 Przynajmniej to obserwuję od lat.


Odpowiedz
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Runiarka70 a co jeśli ktoś ma problem z regularnym pisaniem, nie siedzi codziennie przy stole żeby to robić? Czy można to jakoś zamienić na coś innego i uzyskać podobny efekt? Bo znam ludzi kturzy przy samym słowie "dziennik" już się wyłączają.


Odpowiedz
Wpisy: 577
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Oj tam, wchodze w ten watek bo mnie to tez ciekawi. Ja sama zamiast pisania w zeszycie probowalam dyktowanie do telefonu i potem odsłuchiwanie. Nie wiem czy to "gorsze" niz pisanie ale mi jakoś działało przy zwykłych blokadach... Przy uzależnieniu nie miałam okazji sprawdzić, ale morze ktoś tu wie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Malgosia87 dyktowanie i odsłuchiwanie to osobna kategoria - łączysz mówienie z późniejszym słuchaniem własnego głosu, co ma swoje zalety, bo słyszysz siebie z zewnątrz. Ale efekt kodowania jest inny niż przy piśmie ręcznym. Nie powiem że to nie działa, bo działa na część osób całkiem dobrze. problem jest taki, że przy uzależnieniu potrzebna jest regularność i dyscyplina, a nagrywanie ma niższy próg wejścia, przez co łatwiej go pominąć. Pismo ręczne jest bardziej "kosztowne" i przez to paradoksalnie mocniej zakotwicza


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@wisielczyni)
Połączone: 2 lata temu

Ok ale chwila, bo mi się tu coś nie zgadza. mówicie o technikach jakby problem był w doborze metody, a nie w tym że ta osoba - kumpel Bronka58 - jeszcze nie chce zmiany 😛 Sama technika pisania czy mówienia nic nie zmieni jeśli człowiek nie siedzi z tym dobrowolnie. Więc ta dyskusja o ręcznym pisaniu vs nagrywaniu jest trochę obok sedna, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Oj tam, no ale Wisielczyni, przecież wcześniej Rasphul pisał o tych przebłyskach, że są momenty ambiwalencji kiedy coś drga. Może właśnie o to chodzi, żeby w takim momencie coś podać? Niekoniecznie zmuszać, ale mieć coś gotowego kiedy okno się otwiera? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 25
Rozpoczynający temat
(@bronek58)
Połączone: 2 lata temu

Wlasnie o to mi chodziło od początku i jakoś ciężko mi było to wyrazić. Nie że go zmuszę do afirmacji, tylko że jak przyjdzie taki moment to żebym wiedział co mu ewentualnie polecić. Dzięki wszystkim za tą rozmowę bo naprawde pozbierałem tu więcej niż się spodziewałem.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@pelagia)
Połączone: 5 dni temu

Zostaje jeszcze jedna rzecz której nikt tu chyba nie powiedział wprost. Afirmacje przy uzależnieniu mają sens jako jeden element, nie jako rozwiązanie. I to chyba najważniejsze zdanie w tym wątku. Jeśli ktoś ich spróbuje i mu nie zadziałają bo robił tylko to, to zraża się do całej idei pracy z sobą 😛 Lepiej od razu powiedzieć - to kawałek większej układanki, nie cały plan.


Odpowiedz
Udostępnij: