Mam takie pytanie, bo nie mogę nigdzie znaleźć sensownej odpowiedzi. Medytuję od jakiegoś czasu, regularnie, prawie codziennie 😛 Ostatnio zaczęłam też próbować afirmacji, bo koleżanka poleciła. I zastanawiam się czy jedno z drugim jakoś współpracuje, czy może jedno przeszkadza drugiemu? Bo w trakcie medytacji staram sie wyciszyć myśli, a afirmacje to jednak aktywne myślenie, powtarzanie zdań. Czuję jakis rozdźwięęk między tymi dwiema praktykami. Czy ktoś to połączył i jak to u was wygląda?
To zależy od tego, jakiej medytacji używasz. ojej no, jeśli praktykujesz medytację uważności, gdzie celem jest obserwowanie myśli bez angażowania się w nie, to wrzucanie afirmacji w środek sesji rzeczywiście może burzyć tę ciszę. Ale są techniki, w których afirmacje świetnie się wpisują, na przykład medytacja mantryczna, gdzie powtarzanie frazy jest właśnie centrum praktyki. W zasadzie afirmacja i mantra działają na podobnej zasadzie, tylko mantra bywa mniej osobista. pytanie do ciebie: jaką formę medytacji stosujesz i kiedy próbujesz dołączyć afirmacje, przed, w trakcie czy po sesji?
Moim zdaniem osoby medytujące mają łatwiej z afirmacjami, bo mózg po medytacji jest bardziej podatny na sugestię. To coś jak okno, które się uchyla. Dlatego najlepiej robić afirmacje zaraz po wyjściu z medytacji, wtedy trafiają głębiej. Przynajmniej tak mi tłumaczono i sama tak robię od paru miesięcy.
No i tu jest sedno. Afirmacje bez emocji to tylko słowa. Nie tyle kiedy je robisz, ile jak. Jeśli potrafisz wywołać w sobie poczucie, że to co mówisz jest już prawdą, nawet na chwilę, to jest o wiele ważniejsze niż pora dnia czy to czy medytowałaś. Sama robiłam eksperyment przez kilka tygodni, raz rano przed medytacją, raz zaraz po, raz wieczorem. Szczerze? Nie widziałam dużej różnicy w efektach, ale widziałam różnicę kiedy mi się "chciało" w to wierzyć a kiedy recytowałam na autopilocie.
Uff, wejdę Wam w słowo na chwilę, ale chciałam zapytać o podstawy bo trochę gubię się w tym co czytam. co to znaczy że afirmacja musi mieć zaangażowanie emocjonalne? jak to w praktyce osiągnąć, po prostu wyobrażać sobie że to co się mówi jest prawdą? czy to nie jest trochę jak okłamywanie siebie?
Śledzę to od pierwszego posta i mam jedno pytanie, bo mnie nurtuje coś innego 🙂 zakładamy że medytacja i afirmacje razem działają lepiej, ale skąd w ogóle wiemy że afirmacje działają na kimkolwiek? pytam serio, nie złośliwie. same pozytywne słowa to troche mało jako dowód.
Mnie bardziej interesuje inna kwestia. tu mówicie o afirmacjach i medytacji jakby to były jedyne dwie zmienne, ale co z energetyką? bo jak ktoś ma zaśmiecone pole energetyczne, no to żadna afirmacja tego nie pokryje. to jakby malowanie ścian bez gruntowania. afirmacja wchodzi w to co już jest, a jak jest śmietnik, to zostaje śmietnik tylko z ładnymi słowami na wierzchu.
Szałwia to jeden ze sposobów, ale raczej do przestrzeni niż do pola osobistego. Przy pracy z własną energetyką przed afirmacjami dużo sensowniejszy jest prysznic z intencją, dosłownie wyobrażasz sobie że woda zmywa wszystko co niepotrzebne. albo praca z oddechem, kilka głębokich wydechów z intencją wypuszczenia tego co blokuje. to nie musi być skomplikowane. ja robię to automatycznie przed jakąkolwiek pracą wewnętrzną i czuję wyraźną różnicę w jakości skupienia
Ale to czy dezynfekcja energetyczna przed afirmacjami to nie jest hyba konieczność, prawda? 🙂 bo czytałam że afirmacje same w sobie podnoszą wibrację i niejko oczyszczają pole przy okazji. no chyba że mam złe informacje?
Uff, trochę się zgubiłam w tej rozmowie 🙂 zaczynam z afirmacjami dosłwonie od niedawna i medytację próbowałam raz, nie za bardzo mi wyszło. czy jest sens zaczynać od afirmacji bez medytacji, czy jednak najpierw trzeba umieć medytować żeby afirmacje w ogóle miały sens? 🙂
Medytacja nie jest warunkiem koniecznym do afirmacji. To dwie osobne praktyki i każda działa samodzielnie. Możesz robić afirmacje stojąc pod prysznicem i to będzie miało swój efekt. Medytacja pomaga o tyle, że uczy skupiać uwagę, a skupiona uwaga przy afirmacji robi różnicę. Ale na pewno nie musisz najpierw opanować medytacji, żeby zacząć. To by zniechęcało więcej ludzi niż potrzeba.
A ja mam pytanko z trochę innej strony, bo mnie nurtuje cos konkretnego. robię afirmacje od jakiegos czasu i medytuję przy muzyce (prowadzona medytacja z youtube). i zauważyłam ze jak afirmacje robię PO takiej medytacji to jakos mi sie nie chce, jakby energia opada i wolę sie położyc haha. czy to znaczy ze cos robię nie tak, czy morze poprostu mój rytm jest inny i powinnam robic afirmacje PRZED? ktos tak miał?
